Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 4. kolejki Lotto Ekstraklasy

Konstantin Wasiljew a może Marcin Budziński? Kto najbardziej zasłużył na wyróżnienie i miano "Asa" 4. kolejki Lotto Ekstraklasy? Nie mniejsze emocje towarzyszyć będą wyborze "Cieniasa", gdzie poza piłkarzami, znaleźli się również kibice Wisły Kraków. Zapraszamy do głosowania!

Lotto Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Ranking zawodników Lotto Ekstraklasy - sprawdź i oceniaj piłkarzy!

ASY:

Konstantin Wasiljew (Jagiellonia Białystok)

Fenomenalny początek sezonu białostoczanie zawdzięczają właściwie jemu oraz mądrym posunięciom trenera Michała Probierza. Estończyk strzelił dwie bramki w meczu z Arką Gdynia i z pięcioma trafieniami przewodzi stawce strzelców naszej ligi. Ofensywny pomocnik ma także trzy asysty i jest liderem klasyfikacji kanadyjskiej.

Reklama

Fiodor Czernych (Jagiellonia Białystok)

Litwin w piątkowym starciu "Jagi" z Arką wystąpił w roli najbardziej wysuniętego snajpera i zdobył dwie bramki. Czernych znacząco przyczynił się do efektownej wygranej białostoczan z zespołem Grzegorza Nicińskiego. 25-latek został również uznany za najlepszego zawodnika 4. kolejki przez użytkowników Interii.

Marcin Budziński (Cracovia)

Już w drugiej minucie strzelił pierwszego gola dla "Pasów" w derbach Krakowa. Budziński w swoim stylu przymierzył z dystansu, a piłka, zanim wpadła do siatki, jeszcze musnęła słupek bramki.

Grzegorz Sandomierski (Cracovia)

Przy stanie 1-0 bramkarz "Pasów" musiał wykazać się czujnością, broniąc groźne strzały Zdenka Ondraszka i Krzysztofa Mączyńskiego.

Patrik Miszak (Bruk-Bet Termalica Nieciecza)

Asysta, wywalczony rzut karny, sam miał szansę wpisać się na listę strzelców, ruszając w ciemno do podania Samuela Stefanika. Na lewym skrzydle był bardzo aktywny, raz po raz nękając defensywę łęcznian.

Czesław Michniewicz (Bruk-Bet Termalica Nieciecza, trener)

Szkoleniowiec niecieczan pokazał, że jego zatrudnienie było przemyślanym ruchem. Michniewicz zaliczył trzecie zwycięstwo w czwartym meczu, podnosząc zespół po porażce w Lubinie przed tygodniem.

Mariusz Pawełek (Śląsk Wrocław)

Bramkarz wrocławian zaliczył jeden z najlepszych meczów w swojej karierze. Tylko w wiadomy dla siebie sposób zatrzymał nogami uderzenie Paixao. Docenić należy również czwarty występ z rzędu z czystym kontem.

Łukasz Sekulski (Korona Kielce)

Były król strzelców II ligi wykorzystał rzut karny, a z gry dołożył drugą bramkę, która wyprowadziła kielczan na prowadzenie w wygranym spotkaniu z Lechem Poznań.

Spas Delew (Pogoń Szczecin)

Szarpał, dryblował i niewiele brakowało, a Bułgar zdobyłby bramkę do szatni, która pewnie zostałaby uznana jako ozdobę tego meczu. Po meczu z Zagłębiem można stwierdzić, że zakontraktowanie 26-latka było dobrym posunięciem "Portowców".

Steeven Langil (Legia Warszawa)

Zagrał niewiele ponad pół godziny, ale bardzo rozruszał grę Legii. Gdyby Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović nie mieli tak rozregulowanych celowników, mógłby się cieszyć z kilku asyst po dograniach byłego zawodnika AJ Auxerre.

Giorgi Merebaszwili (Wisła Płock)

Gruzin zaliczył fantastyczne spotkanie w Chorzowie z Ruchem. Asystował przy trafieniu Jose Kante, a następnie sam zaskoczył Kamila Lecha. Merebaszwili mógłby mieć jeszcze okazalszy dorobek, ale na początku drugiej połowy zabrakło mu centymetrów, aby zdobyć bramkę.

CIENIASY:

Dawid Sołdecki (Arka Gdynia)

Sołdecki, który trafił do Gdyni, aby wzmocnić niedoświadczoną defensywę Arki przed trudnymi meczami w Ekstraklasie kompletnie nie sprostał zadaniu w Białymstoku. Nie potrafił kierować obroną, która straciła cztery bramki. Sołdecki osobiście sprokurował również karnego, ale na jego obronę można dodać fakt, że strzelił honorowego gola dla zespołu Nicińskiego.

Konrad Jałocha (Arka Gdynia)

Bramkarz gdynian zaliczył kilka spektakularnych kiksów, o których cicho było wyłącznie dlatego, że Arka nie straciła po nich bramek. Po takim występie, trener zespołu z Pomorza powinien zastanowić się, czy szansy w bramce nie powinien otrzymać Pavels Steinbors. Jałocha nie popisał się także przy dwóch straconych golach.

Kibice Wisły Kraków

Połączone siły kibiców Wisły i Ruchu Chorzów nie uszanowały minuty ciszy poświęconej zmarłemu kardynałowi Franciszkowi Macharskiemu przed derbami Krakowa i rozpoczęły festiwal "bluzgów" w stronę gospodarzy, czyli Cracovii.

Dragomir Vukobratović (Górnik Łęczna)

O jego obecności na boisku dowiedzieliśmy się, gdy została awizowana jego zmiana. Był niewidoczny i już w przerwie trener Andrzej Rybarski podjął decyzję o posłaniu go na ławkę rezerwowych.

Rafał Wolski (Lechia Gdańsk)

Pomocnik gdańszczan po transferze na północ Polski wygląda, jakby stracił umiejętności prezentowane w Wiśle Kraków. Mecz ze Śląskiem był kolejnym, w którym nie wyróżnił się absolutnie niczym. 

Abdul Aziz Tetteh (Lech Poznań)

Pomocnik Lecha potrzebował sześciu minut, aby wylecieć z boiska w meczu z Koroną w Kielcach. Zaliczył kompletnie niepotrzebny i ostry faul na Jacku Kiełbie. Grająca w "10" drużyna Jana Urbana stała się dużo łatwiejszym rywalem dla gospodarzy.

Martin Polaczek (Zagłębie Lubin)

Aż ciężko uwierzyć, że nazwisko bramkarza lubinian znalazło się wśród "Cieniasów". Słowak nie zaliczył jednak najlepszego meczu przeciwko Pogoni. Jego interwencje były niepewne i mogły przyprawić o zawał serca fanów "Miedziowych".

Bartosz Szeliga (Piast Gliwice)

Na początku spotkania z Legią zmarnował sytuację, która mogła "ustawić" mecz, a następnie nie pokazał nic, co mogłoby pomóc gliwiczanom wywieźć trzy punkty z Warszawy.

Kamil Lech (Ruch Chorzów)

Bramkarz chorzowian debiutował w poniedziałek w Lotto Ekstraklasie i nie może zaliczyć premierowego występu do udanych. Nie popisał się szczególnie przy drugim golu, kiedy po wyjściu przed pole karne nabił Merebaszwilego, a piłka następnie trafiła do jego bramki.

Autorzy: Paweł Pieprzyca, Kamil Kania, Bogdan Setlak, Paweł Maj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje