Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 4. kolejki Ekstraklasy

To była gorąca kolejka Ekstraklasy, nie tylko dlatego, że z nieba leje się żar, a termometry pokazują 40 stopni Celsjusza. Legia pierwszy raz straciła punkty po remisie z Wisłą, a mogła nawet przegrać, gdyby rzut karny wykorzystał Rafał Boguski. Cracovia przerwała serię 12 meczów bez porażki, a beniaminek z Niecieczy strzelił pierwszego gola! Wybierz z nami Asa i Cieniasa 4. kolejki Ekstraklasy!

Ekstraklasa - zobacz tabelę, strzelców, wyniki i terminarz

ASY:

Patrik Mraz (Piast Gliwice) - Lewy obrońca zanotował świetny początek w nowym klubie (w poprzednim sezonie grał w Górniku Łęczna). Po czterech meczach Mraz ma już na swoim koncie asystę i dwie bramki. Jedną z nich zdobył w spotkaniu z Cracovią, wygranym przez Piasta 2-1. Słowak na początku drugiej połowy wykorzystał doskonałe podanie Bartosza Szeligi.

Martin Neszpor (Piast Gliwice) - W Piaście szybko mogą zapomnieć o Kamilu Wilczku. Następcą króla strzelców jest Martin Neszpor. W meczu z Cracovią snajper strzelił swojego trzeciego gola w Ekstraklasie i zapewnił trzy punkty w gliwiczanom.

Pavol Stano (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - Jego transfer z Podbeskidzie okazał się strzałem w dziesiątkę. Po trzech porażkach, w których beniaminek z Niecieczy nie zdobył nawet bramki, teraz Termalica odniosła historyczne zwycięstwo. Jedynego gola w meczu z Zagłębiem Lubin strzelił właśnie Stano.

Reklama

Marko Marić (Lechia Gdańsk) - Gdyby nie bramkarz, Lechia nie wywiozłaby z Wrocławia punktu. Marić kilka razy uratował swój zespół i spotkanie ze Śląskiem zakończyło się bezbramkowym remisem. 

Wilde-Donald Guerrier (Wisła Kraków) - Był szybki, przebojowy i agresywny. Siał zamęt w szeregach obronnych Legii, a co najważniejsze zdobył bramkę wyrównującą i mecz Legia - Wisła zakończył się wynikiem 1-1.

Radosław Cierzniak (Wisła Kraków) - Kolejny świetny mecz bramkarza Wisły. Po zatrzymaniu w poprzedniej kolejce mistrzów Polski z Poznania, teraz napsuł krwi wicemistrzom z Warszawy, a szczególnie objawieniu pierwszych kolejek Nemanji Nikoliciowi. W pierwszej połowie obronił jego strzał dystansu, a w drugiej okazał się lepszy w sytuacji sam na sam z Węgrem.

Dominik Furman (Legia Warszawa) - Powrót do Polski wyraźnie mu służy. Teraz gra w każdym meczu od pierwszego gwizdka i prezentuje się bardzo dobrze. Mądrze kieruję grą "Wojskowych", rozdziela piłki między partnerów, a w meczu z Wisłą strzelił gola po uderzeniu z dystansu.

Konstantin Wasiljew (Jagiellonia Białystok) - W meczu z Górnikiem mógł nawet ustrzelić hat-tricka, ale nie wykorzystał dwóch sytuacji. Mimo wszystko raz wpisał się na listę strzelców i dołożył asystę. Udowodnił, że może prowadzić "Jagę" do zwycięstw, tak jak w wygranym meczu z Górnikiem 3-1.

Piotr Grzelczak (Jagiellonia Białystok) - W ataku Jagiellonii musi zastąpić Patryka Tuszyńskiego. W spotkaniu z Górnikiem zrobił to bardzo dobrze. Po podaniu Wasiljewa zakręcił rywalem w polu karnym i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

Mariusz Złotek (sędzia meczu Pogoń Szczecin - Górnik Łęczna) - Zazwyczaj sędziowie lądują w Cieniasach. Gdyby arbiter ze Stalowej Woli nie zmienił swojej decyzji po akcji Murayamy, także by się tam znalazł. Na szczęście Złotek cofnął ją i nie uznał gola Japończyka, który ewidentnie zagrał ręką.

Łukasz Surma (Ruch Chorzów) - Po raz kolejny doświadczony pomocnik Ruchu zaprezentował się z dobrej strony. Mądrze się ustawiał, do tego zaliczył kilka znakomitych otwierających podań.

Mateusz Szczepaniak (Podbeskidzie) - Pięknym golem strzelonym w końcówce meczu zapewnił swojej drużynie jeden punkt w trudnym wyjazdowym starciu z Ruchem Chorzów. 

CIENIASY:

Piotr Polczak (Cracovia) - Po dwunastu spotkaniach bez porażki, Cracovia znalazła pogromcę. Okazał się nim Piast, który na początku drugiej połowy wyprowadził dwa szybkie ciosy. Przy obu lepiej mógł zachować się Piotr Polczak. Najpierw pozwolił Szelidze dograć do Mraza, a potem przegrał główkę z Neszporem. Akcje Piasta zaczęły się jednak znacznie wcześniej i nie tylko Polczak jest winny. Przy bramkach piłkarze "Pasów" łatwo dali się wywieźć w pole w bocznych sektorach boiska.

Marcin Robak (Lech Poznań) - Przez 70 minut gry nie zagroził bramce Korony. Nie tego spodziewali się kibice Lecha od snajpera, który regularnie trafiał do siatki "Kolejorza", gdy był jeszcze piłkarzem innych klubów.

Robert Pich (Śląsk Wrocław) - W 73. minucie meczu z Lechią Pich powinien rozstrzygnąć spotkanie. Z pięciu metrów trafił jednak w słupek.

Michał Kucharczyk (Legia Warszawa) - Podobnie jak Pich, w wymarzonej okazji po podaniu Nikolicia, z sześciu metrów trafił w słupek. Może to powinna być nowa konkurencja Turbokozaka?

Łukasz Broź (Legia Warszawa) - Po mecze z Wisłą mówił, że nie wie, czy Guerrier go faulował, ale na pewno mógł zachować się lepiej. Trzeba przyznać rację obrońcy "Wojskowych". Skrzydłowy Wisły po prostu go przeskoczył i doprowadził do remisu.

Rafał Boguski (Wisła Kraków) - Źle uderzyłem, źle wybrałem róg i strzeliłem na idealnej wysokości dla bramkarza. Najgorzej jak tylko można wykonałem rzut karny - powiedział Rafał Bouski po meczu z Legią Warszawa i trudno się z nim nie zgodzić.

Bartosz Kopacz (Górnik Zabrze) - Jego pierwszego błędu nie wykorzystał jeszcze Wasiljew. Druga próba pomocnika "Jagi" była już perfekcyjna, a spóźniony przy jego strzale był właśnie Kopacz. Przy kolejnej bramce dla gości dał się ograć w polu karnym Grzelczakowi. 

Takuya Murayama (Pogoń Szczecin) - Japończyk chciał przechytrzyć sędziego. Celowo zagrał ręką, uprzedzając bramkarza, a potem trafił do siatki. Sędzia Mariusz Złotek początkowo uznał bramkę, ale potem zmienił swoją decyzję i ukarał Murayamę żółtą kartką.

Grzegorz Zajchowski

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL