Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 37. kolejka Ekstraklasy

Ostatnia kolejka Ekstraklasy zakończyła się historycznym triumfem Piasta Gliwice. Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 37. kolejki Ekstraklasy? Zagłosuj i weź udział w zabawie Interii!

Asy:

Zvonimir Kożulj (Pogoń Szczecin)

Reklama

Miał udział przy wszystkich bramkach strzelonych przez "Portowców" w Krakowie. Najpierw dośrodkował do Soufiana Benyaminy, następnie sam przymierzył z dystansu, trafiając w samo okienko bramki, a w końcu szybko rozegrał rzut wolny, co wykorzystał Radosław Majewski.

Hubert Matynia (Pogoń Szczecin)

Przy prowadzeniu 1-0 świetnie przeciął piłkę zagrywaną przez Mateusza Wdowiaka. Gdyby tego nie zrobił, to już czekał Javi Hernandez, a co Hiszpan potrafi zrobić z piłką widzieliśmy w Lubinie. Matynia nie dopuszczał też do zagrożenia na swojej stronie.

Duszan Kuciak (Lechia Gdańsk)

Bramkarz obronił rzut karny  w meczu z Jagiellonią, ale trzeba przyznać, że większa w tym zasługa fatalnego strzelca. Wcześniej w trudniejszej sytuacji Słowak nie dał się pokonać Arvidasowi Novikasowi.

Damian Łukasik (Lechia Gdańsk)

Zanotował asystę przy golu strzelonym przez Karola Filę. Poza tym bardzo dobrze spisywał się w drugiej linii.

Patryk Szysz (Zagłębie Lubin)

Przeciwko Legii dostał swoją pierwszą prawdziwą szansę w Ekstraklasie i w pełni ją wykorzystał. Jego gol przypieczętował brak mistrzostwa dla warszawian.

Jakub Szmatuła (Piast Gliwice)

W meczu z Lechem popisał się kilkoma rewelacyjnymi interwencjami i tylko jego świetnej dyspozycji Piast zawdzięcza zwycięstwo w ostatnim meczu i przyklepanie mistrzostwa Polski.

Joan Roman (Miedź Legnica)

Gdyby Miedź zawsze była tak skuteczna, to utrzymałaby się w Ekstraklasie. Beniaminek na pożegnanie stworzył świetne widowisko w Krakowie, a w roli głównej wystąpił hiszpański skrzydłowy.

Robert Pich (Śląsk Wrocław)

Nie można było tak wcześniej? Na zakończenie sezonu Śląsk zagrał bardzo dobre spotkanie, a Pich szybko zdobył dwie bramki dla swojej drużyny.

Marcin Robak (Śląsk Wrocław)

Strzela, strzela i przestać nie może. Przypieczętował wygraną Śląska, zdobył dwa gole w meczu z Arką i z 18. bramkami został wicekrólem strzelców.

Igor Angulo (Górnik Zabrze)

Podobnie jak Robak, zakończył sezon dwoma strzelonymi golami. Łącznie zdobył 24 bramki i został niekwestionowanym królem strzelców.

Cieniasy

Michał Helik (Cracovia)

Nie przypilnował Benyaminy, pozwalając mu oddać strzał z pola karnego, który zakończył się golem. Przy trzeciej bramce dla Pogoni, to nie on miał pilnować Majewskiego, ale po szybko wykonanym rzucie wolnym był najbliżej pomocnika rywala i go odpuścił.

Michal Sipliak (Cracovia)

Nie pokazał niczego w ostatnim meczu w sezonie ani w obronie, ani w ofensywie. I to jego stroną poszły dwie bramkowe akcje.

Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok)

Tak fatalnie wykonał rzut karny, że Kuciak, który obronił ten strzał, nie mógł w to uwierzyć. Potem Hiszpan przepraszał kolegów na portalu społecznościowym.

Aleksandar Vuković (trener Legii Warszawa)

Na konferencji pomeczowej był ostry, jak brzytwa. Tylko, że rolą trenera jest sprawić, by to piłkarze byli ostrzy na boisku, a Legia kolejny raz przeszła obok meczu. Dodatkowo Vuković w płomiennej przemowie nazywał prawdziwym legionistą Hlouszka - tego samego, którego nie wystawił do składu, a Legia wolną ręką oddała do Czech po sezonie.

Dariusz Mioduski (prezes Legii Warszawa)

Ryba psuje się od głowy - mówi polskie powiedzenie. Trudno nie odnieść wrażenia, że pasuje i do Legii, bo obecny stan klubu i utrata mistrzostwa są w głównej mierze wynikami decyzji prezesa i właściciela Legii.

Matusz Putnocky (Lech Poznań)

Ma szczęście, że Legia nie wygrała z Zagłębiem, bo jego fatalny błąd po którym padła bramka Parzyszka mógł zaważyć o losach tytułu. Nie brakowałoby pewnie głosów o "podłożeniu się" Lecha...

Marcin Wasilewski (Wisła Kraków)

Jego umiejętności i charakter są niepodważalne, ale o meczu z Miedzią będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Pięć straconych goli nie wystawia defensywie Wisły dobrego świadectwa.

Adam Deja (Arka Gdynia)

Jeszcze w pierwszej połowie meczu ze Śląskiem obejrzał dwie żółte kartki i wyleciał z boiska.

Adam Danch (Arka Gdynia)

Grał chyba najsłabiej z całej defensywy Arki, która spisała się beznadziejnie. Cztery stracone gole ze Śląskiem? Brzmi fatalnie i fatalnie wyglądało.

Oktawian Skrzecz (Korona Kielce)

W końcu dostał szansę od pierwszej minuty, ale trudno powiedzieć, by ją wykorzystał. Był bardzo mało widoczny.

Grzegorz Kuświk (Wisła Płock)

Mógł przypieczętować utrzymanie Wisły Płock, ale w mając przed sobą pustą bramkę... nie trafił w piłkę. "Nafciarze" ostatecznie utrzymali się po bezbramkowym remisie, o którego utrzymanie drżeli do ostatnich sekund.

Paweł Pieprzyca, Wojciech Górski

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy