Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 36. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Za nami przedostatnia kolejka piłkarskiej Ekstraklasy. Mimo że prawie wszystko już rozstrzygnięte, emocji nie brakowało. Przedstawiamy naszych kandydatów do Asów i Cieniasów 36. kolejki. Na uwagę zasługuje nieprawdopodobny wyczyn Górnika Zabrze, który wygrał mecz, nie oddając ani jednego celnego strzału na bramkę rywala.

Zobacz terminarz i tabelę grupy mistrzowskiej

Reklama

Zobacz terminarz i tabelę grupy spadkowej

Najważniejszym wydarzeniem kolejki była wygrana Lecha Poznań 4-0 z depczącym mu po piętach Ruchem Chorzów, która dała "Kolejorzowi" wicemistrzostwo kraju.

Ciekawe mecze obejrzeli kibice w Białymstoku (Jagiellonia - Korona 4-4) i w Gdańsku (Lechia - Wisła 2-2).

Do końca gra zdegradowany Widzew Łódź, który pokonał 2-1 Piasta Gliwice.

Asy

Krzysztof Chrapek (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Napastnik "Górali" notuje znakomitą końcówkę sezonu. W bieżących rozgrywkach zdobył trzy bramki, wszystkie w ostatnich dwóch meczach. We wtorek Chrapek wszedł na boisko w 68. minucie meczu z Zagłębiem Lubin, a dwadzieścia minut później miał już na koncie dwie bramki, które dały Podbeskidziu wygraną 2-0. Niemal równo z końcowym gwizdkiem Chrapek był bliski uzyskania hat-tricka, ale minimalnie chybił w dobrej sytuacji.

Przemysław Trytko (Korona Kielce)

Korona przegrywała już 1-4 z Jagiellonią w Białymstoku, ale się nie załamała. Klasę pokazał Trytko, który w ciągu 12 minut zdobył dwie bramki, a mecz zakończył się remisem 4-4. Brawa dla Korony i jej napastnika.

Szymon Pawłowski (Lech Poznań)

Tak grającego Pawłowskiego kibice Lecha chcą oglądać jak najczęściej. Pomocnik "Kolejorza" w spotkaniu z Ruchem był jednym z najlepszych na boisku. Napędzał akcje ofensywne Lecha bardzo dobrymi podaniami i sam wpisał się na listę strzelców. Pawłowski mógł zakończyć spotkanie z dwoma golami na koncie, ale na początku drugiej połowy jego strzał znakomicie obronił Krzysztof Kamiński.

Łukasz Teodorczyk (Lech Poznań)

Teodorczyk w dalszym ciągu imponuje strzelecką formą. Napastnik "Kolejorza" w meczu z Ruchem strzelił gola na 3-0 i było to jego 20. trafienie w sezonie! Teoretycznie jeszcze może powalczyć o koronę króla strzelców z Marcinem Robakiem, ale do rozegrania została tylko jedna kolejka. Na dodatek Lecha czeka wyjazdowe starcie z Legią i o gole może być ciężko.

Marek Wasiluk (Widzew Łódź)

Obrońca Widzewa nie specjalizuje się w zdobywaniu bramek, ale jak już trafi... W meczu z Piastem Gliwice zdegradowany Widzew z Wasilukiem na czele pokazali kibicom, że grają do końca. Defensor łódzkiego klubu zasłużył na miano Asa dobrą grą, a przede wszystkim fantastycznym strzałem z rzutu wolnego, po którym piłka wylądowała w okienku bramki Piasta.

Eduards Viszniakovs (Widzew Łódź)

Media informowały we wtorek wieczorem, że po przerwanym meczu z Piastem Viszniakovs udaje się na kadrę Łotwy i w środowej "dogrywce" nie zagra. Nic z tych rzeczy. Był, zagrał, strzelił kolejną bramkę, choć mógł więcej, i walnie przyczynił się do zwycięstwa Widzewa.

Michał Kucharczyk (Legia Warszawa)

Pomocnik mistrzów Polski wyjazdowy mecz z Pogonią Szczecin zaczął na ławce rezerwowych. Gdy wszedł, popisał się rajdem przez pół boiska między piłkarzami "Portowców" i mocnym strzałem zapewnił wygraną legionistom.

Semir Stilić (Wisła Kraków)

Bohater meczu Lechia - Wisła. Zachwycił przede wszystkim akcją przy golu na 0-1, gdy prawą nogą przerzucił piłkę nad obrońcą, a z lewej wypalił do siatki. Jeśli Stilicia nie biorą na mundial, to znaczy, że w tej Bośni mają niesamowitych tuzów i będą się bić o medal na mistrzostwach świata!

Zaur Sadajew (Lechia Gdańsk)

Najlepszy piłkarz w ekipie Lechii w pojedynku z Wisłą. Oddawał dużo strzałów, wygrywał sporo pojedynków z krakowianami, a przede wszystkim wywalczył rzut karny, po którym lechiści wyrównali na 1-1.

Górnik Zabrze

Do miana Asa kolejki nominujemy także całą drużynę Górnika Zabrze. Zespół ze Śląska dokonał nie lada sztuki - wygrał mecz, nie oddając ani jednego celnego strzału na bramkę Zawiszy Bydgoszcz.

Cieniasy

Łukasz Nawotczyński (Zawisza Bydgoszcz)

Doświadczony piłkarz Zawiszy dał dowód na to, że wcale nie trzeba oddać celnego strzału, aby prowadzić. Piłkarze Górnika Zabrze snuli się po boisku, ale na przerwę schodzili z zaliczką, bo Nawotczyński wbił piłkę do swojej bramki. Okoliczności łagodzących brak - nikt go nie atakował i mógł przepuścić piłkę, bo czekał na nią lepiej ustawiony partner. 

Kyryło Petrow (Korona Kielce)

Po co stawiać na swoich, skoro można ściągnąć "gwiazdy" z zagranicy? Odpowiedzi udzielił ukraiński mistrz Europy do lat 19. Petrow powinien wylecieć z boiska w 9. minucie, po tym jak w ciągu dwóch minut zawalił dwa gole. Najpierw zagrał ręką w polu karnym i Korona przegrywała po "jedenastce", a po chwili zasłużył na zwycięstwo w konkursie na najbardziej beznadziejnie rozegrany rzut wolny.

Serhij Pyłypczuk (Korona Kielce)

Wicemistrz Europy do lat 21 sprzed ośmiu lat dostaje nominację za żenujący faul. Dał się ograć i gdy oglądał już plecy rywala, chwycił go za koszulkę tak mocno, że naciągnął ją mu niemal do kolan. Obciach! Nawet na średnio szanującym się podwórku za takie zagranie można dostać z "plaskacza".

Fabian Burdenski (Wisła)

Grał tylko dlatego, że kadra Wisły jest zdziesiątkowana kontuzjami. Pozwolił się ograć z dziecinną łatwością Sadajewowi, ale nawet to nie uprawniało go do faulu na wagę rzutu karnego. Rywal wbiegał do pola karnego z boku, miał dość ostry kąt, szkoda dla zespoły byłaby mniejsza, gdyby Fabian puścił przeciwnika. Franz Smuda wykazał od razu swój stosunek do tego błędu zawodnika, natychmiast go zdejmując z boiska. Wolał mieć na murawie żółtodzioba Żemłę, niż nieobliczalnego Fabiana.

Paweł Dawidowicz (Lechia Gdańsk)

Jedną nogą i często pewnie też myślami jest już w Benfice Lizbona, ale w starciu z Wisłą zderzeniem z inną piłkarską planetą była dla niego próba zatrzymania Semira Stilicia, który dzięki swej znakomitej technice oszukał go przy golu na 0-1.

Jarosław Kubicki (Zagłębie Lubin)

Z bólem serca nominujemy młodziutkiego piłkarza do miana Cieniasów. Dopiero co dostał szansę gry w pierwszej drużynie "Miedziowych", ale w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała popełnił fatalny błąd, oddając piłkę rywalowi, który za moment zdobył bramkę.

Mateusz Piątkowski (Jagiellonia Białystok)

"Jaga" ogrywała Koronę jak chciała, ale wszystko zepsuł Piątkowski. W 63. minucie meczu nie wykorzystał szansy na podwyższenie na 5-2, a za chwilę wyleciał z boiska za niesportowe zachowanie. Korona złapała wiatr w żagle i wywiozła z Białegostoku punkt, choć przegrywała już 1-4.