Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 35. kolejki Ekstraklasy

Legia Warszawa roztrwoniła dwubramkową zaliczkę, a mecz kończyła w dziesiątkę, ale mimo tego wygrała 3-2 i zrobiła duży krok w kierunku mistrzostwa Polski. Bohaterem był Cafu, który pierwszy raz w karierze strzelił dwa gole w meczu ligowym i jest mocnym kandydatem na Asa 35. kolejki Ekstraklasy. A może macie swojego faworyta? Głosujcie!

Asy

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy mistrzowskiej

Reklama

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy spadkowej

Rafał Boguski (Wisła Kraków) - pojawił się na murawie dopiero w 65. minucie meczu z Zagłębiem Lubin. Nie przeszkodziło mu to jednak zdobyć dwóch bramek, a mógł nawet zaliczyć hat-tricka, gdyby wykorzystał podanie Carlitosa. W nagrodę usłyszał, że jego kontrakt z Wisłą zostanie przedłużony.

Cafu (Legia Warszawa) - dwa gole i bardzo dobra gra w środku pola, tak spisał się w meczu z Wisłą Płock (3-2) pomocnik mistrzów Polski. Trafienia Cafu mogą się okazać bezcenne, bo dzięki wygranej Legia jest na ostatniej prostej przed triumfem w rozgrywkach. Ten transfer na pewno się Wojskowym opłacił.

Carlitos (Wisła Kraków) - zdobył 24. bramkę w Ekstraklasie i jest liderem listy strzelców. Snajper Wisły wykorzystał podanie Nikoli Mitrovicia i pokonał bramkarza Zagłębia. Hiszpan mógł na swoim koncie zapisać także asystę, ale jego świetnego podania nie wykorzystał Rafał Boguski.

Jakub Kosecki (Śląsk Wrocław) - imponuje ostatnio formą. W meczu z Pogonią po faulu na nim już w 13. minucie z boiska wyleciał bramkarz rywali. Napędzał ataki Śląska - miał duży udział przy pierwszy golu, a przy drugim asystował. Zaliczyłby zresztą więcej asyst, gdyby Kamil Vacek i Mateusz Cholewiak byli skuteczniejsi.

Pawło Ksionz (Sandecja Nowy Sącz) - rozpoczął mecz z Bruk-Betem Termaliką na ławce, ale gdy wszedł na boisko, przeprowadził rajd i zaliczył asystę przy wyrównującym golu, który pozwala Sandecji marzyć o uniknięciu degradacji.

Duszan Kuciak (Lechia Gdańsk) - bramkarz Lechii świetnie spisywał się między słupkami w meczu z Piastem i w dużej mierze dzięki jego pewnym interwencjom Lechia mogła skupić się na ofensywie i wywieźć komplet punktów ze Śląska. Interwencja z drugiej połowy, gdy Słowak instynktownie odbił mocny strzał Saszy Żivca - klasa światowa.

Arkadiusz Malarz (Legia Warszawa) - bardzo dobry sezon i świetny mecz bramkarza Legii w starciu z Wisłą Płock. Kilkoma rewelacyjnymi interwencjami być może "załatwił" swojej ekipie mistrzostwo Polski. Błysnął między innymi w 78. minucie, kapitalnie broniąc strzał z bliska Jose Kante.

Arvydas Novikovas (Jagiellonia Białystok) - Jaga rozegrała świetny mecz przeciwko Lechowi i trudno wskazać bohatera, bo mocnych kandydatów jest jedenastu, ale wyróżniamy Novikovasa za kapitalną akcję i ósmą asystę w sezonie przy golu na 1-0.

Elia Soriano (Korona Kielce) - w popisowy sposób uciszył 15 tysięcy widzów na trybunach stadionu w Zabrzu. Potrzebował zaledwie siedmiu minut, by zdobyć dwie bramki, wykorzystując idealne podania Niki Kaczarawy i Kena Kallaste w zremisowanym 2-2 meczu z Górnikiem.

Pavels Steinbors (Arka Gdynia) - w dużej mierze dzięki niemu arkowcy przerwali serię sześciu porażek w lidze. Steinbors obronił między innymi rzut karny Krzysztofa Piątka, broniąc jedenastkę w drugim kolejnym meczu Ekstraklasy.

Mateusz Szwoch (Arka Gdynia) - wypracował pierwszego gola i strzelił drugiego w wygranym meczu z Cracovią (2-0).

Bartosz Śpiączka (Bruk-Bet Termalica Nieciecza) - przed rokiem regularnie strzelający gole napastnik kosztował milion złotych, a tymczasem w Niecieczy się zaciął. We wtorek trafił wreszcie po półrocznej przerwie i zdobył gola, który przedłuża nadzieje o utrzymaniu w Ekstraklasie.

Marcin Urynowicz (Górnik Zabrze) - zdobył najszybszą bramkę w bieżącym sezonie Ekstraklasy. Wystarczyło mu 18 sekund, by wpakować piłkę do bramki Korony Kielce. W ostatnich meczach dostaje szanse od trenera Marcina Brosza i w pełni je wykorzystuje. Strzelał gole w dwóch ostatnich meczach.

Cieniasy

Jakub Bartosz (Sandecja Nowy Sącz) - nie radził sobie z napastnikiem Bruk-Betu Termalica - Bartoszem Śpiączką. Po jednym przegranym pojedynku sądeczanie stracili gola, a później skórę uratował im bramkarz Michał Gliwa. Trener Kazimierz Moskal nie ryzykował i w przerwie zrobił zmianę.

Łukasz Budziłek (Pogoń Szczecin) - debiutujący w bramce "Portowców" piłkarz popełnił kardynalny błąd, za który zapłacił czerwoną kartką już w 13. minucie przegranego 0-2 meczu ze Śląskiem Wrocław. Wybiegł z bramki poza pole karne i brutalnym atakiem (na szczęście czysto nietrafionym), zaatakował szarżującego Jakuba Koseckiego. Interwencja bramkarza tym bardziej niepotrzebna, że miała miejsce za linią boczną pola karnego, gdy nie było bezpośredniego zagrożenia bramki.

Radek Dejmek (Korona Kielce) - zapłacił za nonszalancję swoją i kolegów z obrony już w 18. sekundzie meczu z Górnikiem. Przegrał pojedynek z Marcinem Urynowiczem po nieporadnie rozgrywanej piłce w defensywie. Napastnik zabrzan popędził na bramkę i nie zmarnował okazji.

Dominik Furman (Wisła Płock) - były legionista ułatwił mistrzom Polski drogę do obrony tytułu i zaprzepaścił morderczą walkę "Nafciarzy" o korzystny wynik w stolicy. Przy stanie 2-2 w 89. minucie wdał się w "kiwkę" z dwoma legionistami, czego efektem była strata piłki i bramka zdobyta przez Cafu.

Darko Jevtić (Lech Poznań) - jak Kolejorz ma się bić o mistrza, gdy jego lider jest cieniem samego siebie? Szwajcara regularnie dopadają problemy ze zdrowiem i jest daleki od optymalnej formy. Nie szło ani z gry, ani ze stałych fragmentów.

Wołodymyr Kostewycz (Lech Poznań) - beznadziejny, bezbarwny, bezradny. Jego największym sukcesem w środę było to, że trener nie zdjął go jeszcze przed przerwą.

Piotr Malarczyk (Korona Kielce) - w łatwy sposób przegrał pojedynek o górną piłkę z Pawłem Bochniewiczem. Dzięki temu w 58. minucie Górnik zdobył wyrównującą bramkę na 2-2. Takim wynikiem zakończyło się spotkanie.

Mauricio (Legia Warszawa) - ostra i bezmyślna gra defensora Legii mogła zakończyć się katastrofą. Przy stanie 2-0 Brazylijczyk wyleciał z boiska i Wisła Płock zdołała dzięki temu odrobić straty na terenie mistrzów Polski. Na szczęście koledzy naprawili wszystko w końcówce, więc Mauricio uniknął odpowiedzialności za bliską wpadkę na swoim terenie.

Krzysztof Piątek (Cracovia) - najskuteczniejszy polski napastnik Ekstraklasy tym razem zmarnował wymarzoną okazję do zdobycia bramki, jaką był rzut karny. Lepszy od snajpera "Pasów" okazał się Pavels Steibors, który obronił jedenastkę w drugim meczu z rzędu.

Marcin Pietrowski i Aleksandar Sedlar (Piast Gliwice) - ten duet zawalił oba gole dla Lechii i grał w defensywie bardzo niepewnie. Błędy indywidualne obydwu piłkarzy kosztowały Piasta porażkę i nerwy w samej końcówce sezonu. Z taką defensywą ekipie Waldemara Fornalika ciężko będzie się utrzymać.

Paweł Pieprzyca, Kris, Mirosz

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy