Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 34. kolejki Ekstraklasy

Beniaminek z Lubina pokonał dotychczasowego lidera Legię Warszawa, a była to największa niespodzianka w 34. kolejce Ekstraklasy. Nic więc dziwnego, że do Asów nominowaliśmy aż trzech piłkarzy z tego klubu. Tymczasem do Cieniasów wybraliśmy 14 piłkarzy i... jednego trenera.

Jakub Tosik, którego prezes Legii Bogusław Leśnodorski nazwał na portalu społecznościowym "kretynem", strzelił pierwszego gola dla KGHM Zagłębia Lubin w meczu z warszawianami w 34. kolejce Ekstraklasy, zostając jednym z bohaterów tego spotkania.

Leśnodorski napisał tak po faulu obrońcy "Miedziowych" na Josipie Barisziciu z Piasta Gliwice, za co piłkarz został ukarany dwumeczową dyskwalifikacją. W czwartek 28 kwietnia Tosik odpowiedział więc prezesowi Legii w najlepszy możliwy sposób.

ASY

Miroslav Czovilo (Cracovia)

Pomocnik "Pasów" zapewnił swojej drużynie bardzo cenne trzy punkty w Chorzowie. Czovilo wyskoczył najwyżej w polu karnym do dośrodkowania Mateusza Cetnarskiego z rzutu rożnego i uderzeniem głową posłał piłkę do siatki.

Reklama

Bartosz Kapustka (Cracovia)

19-letni reprezentant Polski, szczególnie w drugiej połowie, pokazał się kilka razy z bardzo dobrej strony, wyprowadzając groźne kontry, których nie wykorzystał Erik Jendriszek.

Armin Czerimagić (Górnik Zabrze)

Najlepszy wiosną zawodnik Górnika dał swojej drużynie prowadzenie w spotkaniu ze Śląskiem, celnie przymierzając lewą nogą z narożnika pola karnego.

Sebastian Steblecki (Górnik Zabrze)

Pojawił się na murawie w drugiej połowie, a w doliczonym czasie zdecydował się na zaatakowanie pola karnego rywali, oddając strzał, po którym piłka, odbiwszy się jeszcze od Piotra Celebana, znalazła drogę do siatki, dzięki czemu Górnik zdobył trzy punkty.

Kamil Biliński (Śląsk Wrocław)

Ostatnio miał przerwę w występach, w Zabrzu zaprezentował się jako rezerwowy. Jego uderzenie zza pola karnego było bardzo precyzje i do doliczonego czasu dawało Śląskowi remis w Zabrzu.

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin)

Rozgrywający "Miedziowych" był jednym z architektów zwycięstwa swojego zespołu nad Legią. Zaliczył asystę, był też bliski strzelenia gola, ale po jego pięknym uderzeniu lobem piłka trafiła w poprzeczkę.

Krzysztof Piątek (Zagłębie Lubin)

20-letni napastnik zdobył dla swojego zespołu bramkę w meczu z Legią. Tuż przed przerwą wpadł w pole karne gości i niczym rutyniarz skierował piłkę do siatki obok bezradnego Arkadiusza Malarza.

Jakub Tosik (Zagłębie Lubin) 

Strzelił dla Zagłębia pierwszego gola w meczu z Legią i przy okazji utarł nosa prezesowi stołecznego klubu Bogusławowi Leśnodorskiemu, który niespełna miesiąc temu nazwał Tosika "kretynem", krytykując jego agresywny styl gry. Zawodnik postanowił zadedykować ostatniego gola właśnie działaczowi "Wojskowych".

Vanja Milinković-Savić (Lechia Gdańsk) 

Głównie dzięki niemu Lechia wywiozła punkt z Poznania. Serb kilka razy popisał się fenomenalnymi interwencjami, w trudnych momentach sprzyjało mu też szczęście, ale ono bramkarzowi jest przecież niezbędne.

Patrik Mraz (Piast Gliwice)

Już chyba możemy ogłosić, że wrócił do formy z poprzedniej rundy. Z Pogonią Szczecin (2-1) zaliczył kolejną asystę i nękał rywalami skrzydłami.

Radosław Murawski (Piast Gliwice) 

Rządził w środku pola. Nie ograniczał się tylko do rozbijania ataków rywali, ale próbował też zaskoczyć w ofensywie.

Taras Romańczuk (Jagiellonia Białystok) 

Nie dość, że przeciwko Podbeskidziu (3-2) zagrał bardzo poprawnie, to jeszcze w doliczonym czasie gry zdobył bramkę, która bardzo przybliża Jagiellonię do utrzymania.

Karol Świderski (Jagiellonia Białystok) 

Zrobił to, co ma zrobić rezerwowy - wszedł i przeprowadził przełomową akcję. Najpierw świetną sztuczką zwiódł jednego z obrońców, a następnie do końca walczył o piłkę i zaliczył asystę przy golu Romańczuka.

Przemysław Pitry (Górnik Łęczna)

Górnik Łęczna przystąpił do pojedynku z Termalicą zdeterminowany i widać to było na boisku. Trudno się dziwić, bo dla podopiecznych Jurija Szatałowa to był mecz o życie. Jednym z bohaterów Górnika był Przemysław Pitry - strzelec pierwszego gola. Ten doświadczony napastnik z łatwością poradził sobie z pilnującym go Daliborem Plevą i zaskoczył bramkarza Termaliki płaskim uderzeniem z ostrego kąta. Łęcznianie zainkasowali bezcenny komplet punktów w walce o utrzymanie. 

Serhij Pyłypczuk (Korona Kielce)

Najlepszy gracz na boisku w spotkaniu z Wisłą Kraków. Świetny występ zakończył z asystą i bramką, która dała Koronie zwycięstwo.

Airam Cabrera (Korona Kielce)

W duecie z Pyłypczukiem nie do zatrzymania. Najpierw strzelił gola po podaniu Ukraińca, a potem sam dograł mu idealnie, a ten zdobył bramkę. Po raz kolejny Cabrera pokazuje, że wiosna należy do niego.

Paweł Brożek (Wisła Kraków)

W meczu z Koroną usiadł na ławce rezerwowych. Wszedł na boisko po przerwie, a podrażniona duma napastnika sprawiła, że był bardzo zmotywowany. Zakończył mecz z dwoma golami.

Kliknij i czytaj dalej! Sprawdź, kto był Cieniasem 34. kolejki!


CIENIASY

Mariusz Stępiński (Ruch Chorzów)

Trzy razy wydawało, że napastnik "Niebieskich" będzie miał okazję, aby doprowadzić do wyrównania w meczu z Cracovią, ale zawsze coś stawało mu na przeszkodzie, a to źle przyjął piłkę, a to obrońcy mu ją wybili, a to za długo zbierał się do strzału.

Waldemar Fornalik (Ruch Chorzów)

Jego zespół już w czwartej minucie stracił gola w spotkaniu z Cracovią, ale potem mimo posiadania przewagi w posiadaniu piłki, nie potrafił stworzyć większego zagrożenia pod bramką rywala, grając wolno i przewidywalnie. Pierwszy celny strzał "Niebiescy" oddali dopiero w 68. minucie. Ruch już od 7 marca i ośmiu spotkań nie zaznał smaku zwycięstwa.

Lasza Dwali (Śląsk Wrocław)

Za łatwo dał się ograć Stebleckiemu w końcówce spotkania, co pozwoliło zawodnikowi Górnika wpaść w pole karne i zdobyć zwycięską bramkę.

Igor Lewczuk (Legia Warszawa)

Stoper, który jest przymierzany do szerokiej kadry reprezentacji Polski na Euro 2016, w meczu z Zagłębiem zagrał katastrofalnie. Fatalnie zachował się m.in. przy bramce Krzysztofa Piątka.

Aleksandar Prijović (Legia Warszawa)

Angielscy dziennikarze po takich meczach, jak ten Prijovicia z Zagłębiem, zwykli pisać, że piłkarz był... anonimowy. Niby jego nazwisko znalazło się w meczowym protokole, ale na boisku nie zaprezentował kompletnie nic.

Grzegorz Kuświk (Lechia Gdańsk)

W końcówce meczu z Lechem Poznań zmarnował idealną okazję do strzelenia zwycięskiego gola. Miał przed sobą pustą bramkę, ale nie zdołał skierować piłki do siatki. Komentatorzy Canal + twierdzili potem, że sytuacja była trudna. Z całym szacunkiem panowie, ale była ona banalnie prosta.

Nicki Bille Nielsen (Lech Poznań)

Duńczyk nie popisał się w meczu z Lechią. Teoretycznie zagrał w ataku, ale "Kolejorz" równie dobrze mógłby zagrać w dziesiątkę, bo ze strony Nielsena bramce Lechii nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo.

Jarosław Fojut (Pogoń Szczecin)

Mecz do wymazania z pamięci, jeden z jego najsłabszych w tym sezonie. Na ogół Pogoń może liczyć na swojego stopera, ale tym razem było zupełnie inaczej.

Łukasz Zwoliński (Pogoń Szczecin)

W poprzedniej kolejce zdobył bramkę po pół roku czekania, ale nie poszedł za ciosem. Niewidoczny, zagubiony, zmieniony kwadrans przed końcem

Urosz Korun (Piast Gliwice) 

Nie grał źle, ale jest odpowiedzialny za stratę bramki. Zlekceważył prostą piłkę, przepuścił ją i Władimir Dwaliszwili strzelił gola dla Pogoni.

Emilijus Zubas (Podbeskidzie Bielsko-Biała) 

Takich bramek puszczać nie można. Konstantin Vassiljev z rzutu wolnego nie uderzył ani mocno, ani precyzyjnie, a mimo to bramkarz Podbeskidzia przepuścił piłkę do siatki.

Dalibor Pleva (Termalica Bruk-Bet Nieciecza)

Fatalnie zachował się przy pierwszym straconym golu w meczu z Górnikiem Łęczna. Spóźniony i niezdecydowany od momentu, kiedy Przemysław Pitry przyjął piłkę będąc tyłem do bramki. Dał się ograć napastnikowi Górnika Łęczna i nie zablokował strzału z ostrego kąta. Ten gol nie miał prawa paść.

Sebastian Nowak (Termalica Bruk-Bet Nieciecza)

Na spółkę z Daliborem Plevą ponosi winę za stratę gola. Niebyt mocny strzał Przemysława Pitrego, z ostrego kata i jeszcze w kierunku bliższego słupka. A jednak Sebastian Nowak to puścił. Gdyby nie ten klops, to występ bramkarza "Słoników" mógłby zostać oceniony wyżej. 

Radek Dejmek (Korona Kielce)

Popełnił fatalny błąd przy pierwszym golu Pawła Brożka. Skiksował, Wisła zdobyła bramkę i złapała kontakt. Na szczęście dla Dejmka, chwilę potem kropkę nad i postawił Pyłypczuk.

Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków)

Jest szefem wiślackiej defensywy, która w spotkaniu z Koroną straciła aż trzy gole. Szczególnie przy ostatnim trafieniu Głowacki mógł i powinien zachować się lepiej. Krył Pyłypczkuka "na radar", a ten zdobył bramkę.

Autorzy: Paweł Pieprzyca, Łukasz Szpyrka, Robert Kopeć, Piotr Jawor i Bartosz Barnaś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama