Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 33. kolejki Ekstraklasy

Mecz Lechii Gdańsk z Legią Warszawa stał pod znakiem sędziowskich kontrowersji, po tym, jak sędzia Daniel Stefański nie podyktował dwóch rzutów karnych dla gospodarzy. Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 33. kolejki Ekstraklasy? Zagłosuj i weź udział w tradycyjnej zabawie Interii.

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Wyniki, terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Asy:

Bartłomiej Pawłowski (Zagłębie Lubin)

W ostatnich meczach nawiązuje do formy, która przed kilkoma laty pozwoliła mu na wyjazd z Polski do hiszpańskiej Malagi. W meczu z Jagiellonią najpierw jego strzał odbił się rykoszetem od Bohara i wpadł do bramki, a później to Pawłowski rozprowadził akcję, zakończoną centrą Jagiełły i golem Tuszyńskiego. Był bardzo groźny w ofensywie, wyróżniał się na tle niemrawej "Jagi".

Reklama

Aleksandar Sedlar (Piast Gliwice)

Serbski obrońca jest jedną z twarzy Piasta, który wiosną świetnie spisuje się na boiskach Ekstraklasy. W czasie spotkania z Cracovią Sedlar błysnął skutecznością. Najpierw z zimną krwią wykorzystał rzut karny - już piąty w tym sezonie - a potem poradził sobie z obrońcami rywala po rzucie rożnym. Więcej bramek dla Piasta w tym sezonie strzelił tylko napastnik Piotr Parzyszek.

Radosław Majewski (Pogoń Szczecin)

Były reprezentant Polski ostatnio na chwilę stracił miejsce w jedenastce Pogoni, ale w sobotę wrócił do niej w wielkim stylu. Jego pierwszy gol został anulowany, ale potem nie było już wątpliwości - Majewski popisał się pięknym wolejem. Pomocnik staje się specjalistą od efektownych bramek.

Sebastian Szymański (Legia Warszawa)

Długo czekał na taki mecz, ale nie mógł wybrać lepszego momentu, by poprowadzić Legię do zwycięstwa. Najważniejszy moment, to oczywiście akcja, w której 19-latek minął Kuciaka i przytomnie wyłożył piłkę do pustej bramki Hamalainenowi, a ten strzelił gola na 2-1. Już w pierwszej połowie mógł zaliczyć świetną asystę po pięknym podaniu do Kucharczyka.

Andre Martins (Legia Warszawa)

Trzeba docenić jego wkład nie tylko w zwycięstwo nad Lechią, ale także ostatnie wyniki Legii. Martins jest najlepszym, co do Legii wniósł Ricardo Sa Pinto? Wygląda na to, że tak.

Joan Roman (Miedź Legnica)

To był rewelacyjny mecz Romana. W ciągu 10 minut dwukrotnie pokonał bramkarza i Miedź szybko prowadziła 2-0 z Wisłą Płock. Pięknej urody była zwłaszcza druga bramka Hiszpana. Dzięki bardzo ważnemu zwycięstwu beniaminek oddalił się od strefy spadkowej.

Marko Vejinović (Arka Gdynia)

Może się okazać, że wypożyczenie w ostatni dzień okienka transferowego Holendra, zdecyduje o pozostaniu Arki w Ekstraklasie. W kolejnym spotkaniu Vejinović przerasta polską ligę i praktycznie w pojedynkę zapewnił Arce wygraną. Zdobył gola po fatalnym błędzie Puczki, a później asystował przy bramce Marciniaka na 2-0. Arka oddała w sumie sześć strzałów, z czego cztery były autorstwa Vejinovicia.

Daniel Hoyo-Kowalski (Wisła Kraków)

Kilka dni temu 15-latek został najmłodszym zawodnikiem w historii Wisły. W swoim drugim meczu, przeciwko Śląskowi, prezentował się po prostu imponująco. Nie pozwalał na wiele rywalom, choć miał przeciwko sobie Marcina Robaka. Świetnie spisywał się w rozegraniu. To on rozprowadził akcję, po której Wisła wyrównała wynik meczu. Wykonał aż 69 celnych podań i tylko trzy niecelne!

Walerian Gwilia (Górnik Zabrze)

Przeciwko Zagłębiu grał po prostu rewelacyjnie. Piłkarze beniaminka nie mieli pojęcia, jak go zatrzymać. Zakończył spotkanie z dwoma asystami, a mógł mieć ich na koncie nawet więcej. Jest poważnym wzmocnieniem Górnika - z nim w składzie gra zabrzan wygląda o wiele lepiej.

Igor Angulo (Górnik Zabrze)

Strzelił dwa gole Zagłębiu i w trwającym sezonie pewnie zmierza po koronę króla strzelców, mając już na koncie 22 bramki. Jest pierwszym zawodnikiem, który drugi sezon z rzędu zdobywa w Ekstraklasie więcej niż 20 goli od czasu Macieja Żurawskiego.

Cieniasy:

Marko Poletanović (Jagiellonia Białystok)

Jagiellonia przed przerwą była gorsza od Zagłębia w każdym aspekcie i nie oddała ani jednego strzału, nawet niecelnego. Przegrywała też walkę w środku pola, co sprawiło, że występ Poletanovicia zakończył się wraz z końcem pierwszej połowy.

Czytaj dalej na następnej stronie

Cieniasy:

Marko Poletanović (Jagiellonia Białystok)

Jagiellonia przed przerwą była gorsza od Zagłębia w każdym aspekcie i nie oddała ani jednego strzału, nawet niecelnego. Przegrywała też walkę w środku pola, co sprawiło, że występ Poletanovicia zakończył się wraz z końcem pierwszej połowy.

Milan Dimun (Cracovia)

W rundzie finałowej zawodzi cała drużyna "Pasów", ale w meczu z Piastem słabo spisał się zwłaszcza Dimun. To po jego faulu sędzia podyktował rzut karny dla rywali. Słowak już do końca swojego występu nie odzyskał właściwego rytmu. Trener Michał Probierz też uznał go za najsłabszego na boisku i zmienił już po 45 minutach.

Błażej Augustyn (Lechia Gdańsk)

W końcówce meczu nie wytrzymał ciśnienia i zobaczył dwie żółte kartki w hicie z Legią. Druga wzięła się ze straty piłki, po której ratował się faulem. To był moment, w którym Lechia definitywnie straciła szansę choćby na remis - grającą w osłabieniu drużynę szybko "rozklepała" Legia, co skończyło się golem na 3-1 Medeirosa.

Daniel Stefański (sędzia meczu Lechia Gdańsk - Legia Warszawa)

Trudno dziwić się graczom Lechii, że czuli się oszukani przez arbitra. Zagrania ręką - najpierw Jędrzejczyka, potem Remy'ego - były ewidentne i trudno było wytłumaczyć brak rzutów karnych. Niektórzy próbowali przywoływać różne, często sprzeczne ze sobą, sędziowskie wytyczne, ale wątpliwości rozwiał w końcu prezes PZPN Zbigniew Boniek, jednoznacznie oceniając decyzje sędziego jako błędne. Problem z interpretacją przepisów jest niezaprzeczalny i o mistrzostwie kolejny raz może zdecydować ogromna kontrowersja.

Grzegorz Kuświk (Wisła Płock)

Strzelił gola w meczu z Miedzią, ale w pamięci kibiców zapisał się przede wszystkim koszmarnym pudłem przy stanie 0-2. Po podaniu Furmana Kuświk strzelał z trzech metrów do pustej bramki, ale w nią nie trafił! Ostatecznie "Nafciarzom" zabrakło właśnie jednej bramki do zdobycia punktu.

Matej Puczko (Korona Kielce)

Największa ofiara murawy w Kielcach, która przypominała jedną wielką kałużę. Po tym, jak piłka nienaturalnie odbiła się od mokrej trawy, Puczko przepuścił piłkę pod nogą, a Vejinović bez problemu otworzył wynik spotkania.

Felicio Brown Forbes (Korona Kielce)

Wszedł jako dżoker i powinien odwrócić losy spotkania, ale pudłował na potęgę. W ciągu ośmiu pierwszych minut gry dwukrotnie miał świetne okazje - najpierw przegrał jednak pojedynek sam na sam ze Steinborsem, a później spudłował głową z bliskiej odległości.

Krzysztof Mączyński (Śląsk Wrocław)

Gra bardzo słabo, co przekłada się na wyniki osiągane przez Śląsk. Niemal wszystkie jego dośrodkowania zatrzymywały się na pierwszym z obrońców, a według InStata co trzecie podanie (!) okazywało się niecelne. Do tego wygrał zaledwie cztery na 12 pojedynków (mniej w drużynie wygrał tylko Pawelec).

Martin Toth (Zagłębie Sosnowiec)

Wystawianie go w składzie to sabotaż. Nie sposób zliczyć, przy ilu bramkach zawinił, choć w Zagłębiu gra tylko od początku roku. W meczu z Górnikiem najpierw nie upilnował Jimeneza, a później dwukrotnie przyglądał się, jak bramki zdobywa Angulo. Przy drugiej bramce chciał nawet faulować Hiszpana, ale nawet tego nie potrafił uczynić.

Patrik Mraz (Zagłębie Sosnowiec)

Pierwsza żółta kartka tuż przed przerwą, druga tuż po przerwie. Od 50. minuty beniaminek musiał grać w dziesiątkę, bo Mraz nie nadążał za rywalami.

Lukasz Greszszak (Zagłębie Sosnowiec)

Drugi z zawodników, obok Totha, którzy zimą trafili do Sosnowca ze Spartaka Trnawa. I drugi, z którego pożytku nie ma żadnego. Bezproduktywny w ofensywie, w defensywie jeszcze gorzej, bo Gwilia robił na boisku, co chciał.

Autorzy: Wojciech Górski, DG

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Wyniki, terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama