Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 33. kolejki Ekstraklasy

Walczące o mistrzostwo Polski Lech Poznań i Legia Warszawa wygrały swoje mecze w 33. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Uczyniły to jednak w zupełnie innym stylu. "Kolejorz" gładko pokonał Śląsk Wrocław 3-0, natomiast "Wojskowi" wygrali z Jagiellonią Białystok 1-0 po rzucie karnym w doliczonym czasie, który im się nie należał.

Po meczu przy Łazienkowskiej doszło do awantury. Piłkarze gości nie mogli się pogodzić z takim obrotem sprawy. Swoich podopiecznych musiał uspokajać trener Jagiellonii Michał Probierz.

Jednym z bohaterów 33. kolejki był na pewno Szymon Pawłowski. Skrzydłowy Lecha miał udział przy wszystkich golach strzelonych przez jego zespół. Cztery bramki w jednym meczu zdobył natomiast Kamil Wilczek z Piasta Gliwice.

ASY:

Marek Zieńczuk (Ruch Chorzów)

36-latek nadal imponuje. W wygranym 2-0 meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała zanotował asysty przy obu golach! Precyzyjnymi dośrodkowaniami obsłużył Rafała Grodzickiego i Rołanda Gigołajewa.

Rafał Grodzicki (Ruch Chorzów)

Reklama

Stoper Ruchu w drugiej połowie meczu nie dał pograć Robertowi Demjanowi. Wygrywał pojedynki z silnym snajperem "Górali". Do tego strzelił bardzo ładnego gola, efektownym "szczupakiem" pakując piłkę do bramki Podbeskidzia.

Konstantin Wasiljew (Piast Gliwice)

Estończyk strzelił dwa gole z rzutów wolnych w ciągu dwóch minut! Najpierw strzelił mocno, obok muru, w róg broniony przez Dariusza Trelę. Potem delikatnie, precyzyjnie i technicznie nad murem. Zaskoczony Trela nawet nie drgnął.

Kamil Wilczek (Piast Gliwice)

Cztery bramki w drugiej połowie meczu z Bełchatowem, trzeba czegoś więcej? Wilczek wyrósł na murowanego kandydata do korony króla strzelców. Ma już 20 trafień na koncie, pięć przewagi nad Pawłem Brożkiem i Flavio Paixao.

Erik Jendriszek (Cracovia)

Ze Słowakiem wiązano duże nadzieje w Krakowie. Jego początki w Cracovii nie były jednak udane. Pod wodzą Jacka Zielińskiego ma pewne miejsce w wyjściowym składzie i odwdzięcza się tak pięknymi golami jak w spotkaniu z Zawiszą Bydgoszcz. Jendriszek uderzył zza pola karnego i ściągnął pajęczynę z okienka bramki Grzegorza Sandomierskiego.

Fiodor Czernych (Górnik Łęczna)

Górnik długo miał problemy z wygrywaniem meczów na wyjazdach. Po podziale tabeli sytuacja się odwróciła. Piłkarze Jurija Szatałowa przegrali na własnym stadionie, a wygrywają na wyjazdach. Tak też było w Kielcach, gdzie Górnik zwyciężył 3-1. Sukcesy przyszły razem z powrotem do wysokiej formy Czernycha. Snajper w spotkaniu z Koroną drugi raz trafił do siatki rywali w rundzie rewanżowej. 

Veljko Nikitović (Górnik Łęczna)

Defensywny pomocnik dobrze włączył się do akcji ofensywnej. Zaskoczył kielczan i z bliska pokonał Vytautasa Czerniauskasa. To był pierwszy strzelony gol Serba od ponad ośmiu lat!

Szymon Pawłowski (Lech Poznań)

Może w tym sezonie nie zawsze spisywał się, jak od niego wszyscy oczekiwali, ale w spotkaniu przeciwko Śląskowi Wrocław "odpalił". Najpierw Pawłowski popisał się asystę przy trafieniu Dawida Kownackiego, a następnie sam dwa razy pokonał Mariusza Pawełka. Czego chcieć więcej.

Dawid Kownacki (Lech Poznań)

18-letni napastnik "Kolejorza" strzelił pierwszego gola w meczu ze Śląskiem, by potem rozpocząć akcję, po której padła druga bramka w tym pojedynku.

Sebastian Mila (Lechia Gdańsk)

Prawdziwy lider drużyny. Świetnie kreował akcje ofensywne Lechii i gdyby jego koledzy potrafili wykorzystać podania Mili, to wynik byłby rozstrzygnięty dużo wcześniej. Swoją znakomitą grę ukoronował zwycięskim golem i to na oczach selekcjonera Adama Nawałki. W takiej formie Mila o powołanie może spokojny.

Rafał Murawski (Pogoń Szczecin)

Uratował "Portowcom" jeden punkt w meczu z Wisłą kilka sekund przed końcowym gwizdkiem sędziego. Murawski otrzymał piłkę od Takafumi Akahoshiego. Popędził na bramkę Wisły, ograł Arkadiusza Głowackiego oraz Michała Buchalika i ze stoickim spokojem skierował piłkę do pustej bramki. Zachował się jak profesor za co od nas dostaje Asa.

Bartłomiej Drągowski (Jagiellonia Białystok)

Nie byłoby kontrowersji związanych ze zwycięstwem Legii, gdyby nie młody bramkarz Jagiellonii. Zanim przepuścił strzał z rzutu karnego Orlanda Sa (choć był bliski jego obrony, wyczuł intencje rywala i dotknął piłki, ale nie zdołał jej wybić), Drągowski bronił wszystko, w tym "główkę" Portugalczyka, którą wyciągnął z linii bramkowej.

CIENIASY:

Tomasz Górkiewicz (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Prawy obrońca Podbeskidzia nie radził sobie z piłkarzami Ruchu. Szczególne problemy miał z Rołandem Gigołajewem. Szybki i przebojowy skrzydłowy "Niebieskich" strzelił gola Podbeskidziu i "Górale" nadal nie mogą spać spokojnie, mając pięć punktów przewagi nad strefą spadkową.

Patryk Rachwał (GKS Bełchatów)

GKS nadal tonie i z każdym meczem zbliża się do pierwsze ligi. Po porażce z Piastem 3-6 właściwie cała drużyna nadawałaby się do Cieniasów. Wybraliśmy trzech piłkarzy, a jednym z nich jest Patryk Rachwał, który był zupełnie zagubiony w środku pola.

Grzegorz Baran (GKS Bełchatów)

Trener Marek Zub zmienił go już po 45 minutach, chociaż wtedy GKS przegrywał zaledwie 1-2. Zub po porażce rozstał się z klubem z Bełchatowa. Nic w tym dziwnego, skoro w ośmiu meczach pod jego wodzą drużyna nie wygrała ani razu i zdobyła zaledwie dwa punkty.

Błażej Telichowski (GKS Bełchatów)

Obrona GKS-u była bezlitośnie ogrywana przez Wilczka. Defensywa, która imponowała na początku sezonu, teraz w jednym meczu straciła aż sześć bramek.

Cristian Pulhac (Zawisza Bydgoszcz)

Trener Mariusz Rumak dokonał aż pięciu zmian w składzie przed meczem z Cracovią w porównaniu do wygranego spotkania w poprzedniej kolejce z Koroną Kielce. Jedną z nich było wprowadzenie na lewą obronę Pulhaca w miejsce Sebastiana Ziajki. Rumun nie był dobrym wyborem. Najgroźniejsze akcje Cracovia przeprowadzała właśnie jego stroną. Pulhac często był spóźniony.

Leandro (Korona Kielce)

W drugiej minucie spotkania z Górnikiem Łęczna nie upilnował Shpetima Hasaniego. Trzymał napastnika rywali, zamiast skupić się na piłce i wybić ją jak najdalej od bramki Korony. Kielczanie mają już tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.

Luis Carlos (Korona Kielce)

Bezsensowne zachowanie Brazylijczyka. Sytuacja Korony nie jest ciekawa, na pewno zawodnicy są poddenerwowani, ale próby kopania innych trzeba piętnować. Carlos tylko osłabił swoją drużynę przed kluczowymi meczami sezonu.

Lukasz Bielak (Górnik Łęczna)

Dostać dwie żółte kartki w jednej akcji to sztuka. Bielakowi się udało!

Mariusz Pawełek (Śląsk Wrocław)

Bramkarz o takim doświadczeniu nie może ułatwiać sprawy przeciwnikowi. 33-letni Pawełek wychodząc do dośrodkowania Pawłowskiego dał się jednak uprzedzić Kownackiemu i Śląsk stracił pierwszego gola.

Thomas Hateley (Śląsk Wrocław)

To nie był jednak koniec błędów piłkarzy Śląska. Przy trzeciej straconej bramce Hateley tak wycofał piłkę w kierunku swojej bramki, że przejął ją Pawłowski. Anglik natychmiast po kopnięciu piłki zdał sobie sprawę, jaki błąd popełnił, bo zanim lechita trafił do siatki już ukrył twarz w dłoniach.

Paweł Gil (sędzia meczu Legia - Jagiellonia)

Może nie prowadził tego spotkania źle, ale decyzja podjęta przez niego w doliczonym czasie, musi zaważyć na jego ocenie. Sędzia Gil uznał, że Giorgi Popchadze zagrał ręką we własnym polu karny i podyktował "jedenastkę" dla gospodarzy, którą wykorzystał Orlando Sa, zapewniając Legii zwycięstwo i trzy punkty. Zdecydowana większość obserwatorów tego meczu była jednak innego zdania.

- Zawodnik porusza się w sposób naturalny, chce uniknąć trafienia, nie ma zamysłu grania ręką - skomentował Sławomir Stempniewski, były sędzia, obecnie ekspert stacji nc+.

Kibice Legii

Ich drużyna walczyła o zwycięstwo w bardzo ważnym dla siebie pojedynku, a kibice w końcówce spotkania odpalili race, z których powstał dym, przez który sędzia musiał na kilka minut przerwać mecz. Takim zachowaniem na pewno nie pomogli zespołowi prowadzonemu przez Henninga Berga.

Autor: Grzegorz Zajchowski, współpraca Paweł Pieprzyca i Robert Kopeć

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL