Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 33. kolejki Ekstraklasy

Legia zmierza po mistrzostwo, a w grupie spadkowej trwa zacięta walka o uniknięcie degradacji. 33. kolejka T-Mobile Ekstraklasy przyniosła wiele emocji i tym samym mamy sporo kandydatów do miana Asa i Cieniasa. Wybór należy do Was!

Asy:

Filip Starzyński (Ruch Chorzów)

Reklama

Jego dwa gole spowodowały, że przy Cichej odżyły nadzieje na europejskie pucharu!

Szymon Pawłowski (Lech)

Asystował przy golu na 1-0, był cierniem w oku obrony Górnika. Wypracował "setkę" Linetty'emu.

Gergo Lovrencsics (Lech)

Autor pięknego gol na 1-0 i jeszcze ładniejszy na 2-1 po strzale zewnętrzną częścią buta prawej nogi. Sympatyczny Węgier z najbardziej charakterystyczną fryzurą w lidze pokazał, że również on pretenduje do miana najlepszego obcokrajowca T-Mobile Ekstraklasy!

Maciej Makuszewski (Lechia)

Dwa razy zgubił Dąbrowskiego i wypracował gole na wagę zwycięstwa Lechii w Szczecinie.

Mateusz Bąk (Lechia)

Trwały dywagacje przed meczem z Pogonią, czy lepszym fachowcem jest on, czy jego vis'a'vis z "Portowców" Radosław Janukiewicz. Fantastycznymi interwencjami po strzale i dobitce Macieja Dąbrowskiego pokazał, że w tym meczu prymat należy do niego.

Radosław Sobolewski (Górnik)

Przepraszamy bardzo, czy to ten sam pan "Sobol", którego Wisła nie chciała, bo jawił się jej za stary? Profesjonalista mieszkający w Krakowie i dojeżdżający na mecze/treningi do Zabrza strzelił gola kolejki - bomba z 30 m pod poprzeczkę! W ten sposób nasz ulubiony walczak środka drugiej linii, w wieku 37 lat zaliczył najlepszy sezon. Ma już na koncie siedem goli, więc poprawił swój rekord sprzed 13 lat, gdy grał w Orlenie Płock.

Jacek Kiełb (Korona)

Wszedł z ławki i dał sygnał do odrabiania strat w meczu z Podbeskidziem. Spodobała nam się jego siła spokoju po podaniu Michała Janoty - cierpliwe przyjęcie, minięcie bramkarza i gol na 2-2.

Kamil Wilczek (Piast)

Wspaniała walka, dobra gra i dwa gole, które poprowadziły Piasta w Krakowie do rekordowego zwycięstwa 5-1. Siłę fizyczną ma już nietuzinkową, jeśli poprawi jeszcze szybkość, będzie mógł myśleć o występach na wyższym pułapie (spokojnie, nie chodzi nam o reprezentację Polski, tylko silniejszy klub, z europejskimi aspiracjami).

Pavol Stano (Korona)

Solidny w defensywie, ale "As" należy mu się przede wszystkim za główkę z 90. min, główkę na wagę trzech pkt i zwycięstwa wydartego Podbeskidzie, mimo gry w "dziesiątkę"!

Pavels Steinbors (Górnik)

Choć po urazie gra w masce ochronnej, która kojarzy go niebezpiecznie z Hannibalem Lecterem, popisuje się zwinnością i odwagą. Np. w końcówce I połowy meczu z Lechem rzucił się pod nogi Szymona Pawłowskiego i w ten sposób wygrał z nim pojedynek.

Miroslav Radović (Legia)

Może z tym ciągnięciem go na siłę do reprezentacji Polski jest gruba przesada, ale to nie zmienia faktu, że Miro jest motorem napędowy Legii w naszej lidze. Jego rajdy wybitnie przyczyniły się do podziurawienia i tak już wątłej defensywy Wisły.

Michał Żyro (Legia)

Był najlepszym graczem meczu Legia - Wisła. Za silny, za sprytny dla wiślaków. Gol i asysta w jego wykonaniu, były najmniejszymi wymiarami kary.

Mateusz Stąporski (Podbeskidzie)

Zaliczył wejście smoka - ledwie 10 minut po pojawieniu się na murawie zdobył gola, który byłby pewnie trafieniem na wagę zwycięstwa "Górali", gdyby zespół nie wrzucił na luz, po tym jak Radek Dejmek z Korony nie wyleciał za czerwoną kartkę.

Cieniasy:


Anton Sloboda (Podbeskidzie)

Trafia do tego niechlubnego grona za faul w polu karnym, w niegroźnej sytuacji - piłka wylatywała już z "szesnastki", przez który Korona dostała rzut karny i wyszła na prowadzenie po strzale Przemysława Trytki.

Manuel Curto (Zagłębie Lubin)

Nie przypilnował Mateusza Piątkowskiego, zostawił mu za dużo przestrzeni przed bramką i w ten sposób lubinianie stracili jedynego gola, a wraz z nim komplet punktów. Ich napastnik Arkadiusz Piech musiał się irytować w przerwie: - Znowu brak konsekwencji w kryciu, Jagiellonia nie oddała żadnego strzału, a przy pierwszym stałym fragmencie gry obejmuje prowadzenie!

David Abwo (Zagłębie Lubin)

Jeśli Orest Lenczyk rzeczywiście straci posadę, będzie mógł mu podziękować. Nigeryjczyk ostatnio nie grzeszy skutecznością. Gdyby wykorzystywał chociaż co trzecią sytuację, to "Miedziowi" zdobyliby pewnie Puchar Polski, a w Białymstoku wywalczyli chociaż punkt.

Kamil Sylwestrzak (Korona)

Tak leniwie opuszczał strefę obronną, gdy zespół zakładał pułapkę ofsajdową, że ją totalnie zepsuł i w ten sposób padł gol na 1-2, a strzelił go Stąporski.

Błażej Telichowski (Podbeskidzie)

Jak powinien reagować obrońca we własnym polu karnym? Na pewno nie uchylać się w obawie o zagranie piłki, a tak właśnie uczynił pan Błażej po wrzutce Michała Janoty. Efekt? Gol Kiełba na 2-2.

Przemysław Pietruszka (Podbeskidzie)

Kolejny zwolennik krycia na radar w tym zestawieniu "Cieniasów". Nie zdążył za Stano i Podbeskidzie rozwiało marzenia o zdobyciu chociażby punktu w Kielcach.

Michał Nalepa (Wisła)

Był niemiłosiernie ogrywany przez Radovicia i innych legionistów. Brak szybkości uderza, a powrót po kontuzji i fakt, że na pozycji stopera gra dopiero od sześciu meczów, tylko częściowo go tłumaczą.

Karol Linetty (Lech)

Zabrakło mu albo techniki, albo koncentracji, albo jednego i drugiego i przez to zmarnował "setkę" po akcji Szymona Pawłowskiego, jeszcze przy stanie 1-0 w I połowie spotkania z Górnikiem. 

Michał Czekaj (Wisła)

O wyprawie na Legię będzie chciał jak najszybciej zapomnieć, wypadł w niej bardzo blado. Przy pierwszym golu się wywrócił, brakowało mu szybkości i zdecydowania, które były jego atutami przed kontuzją. Pewnie potrzebuje jeszcze trochę czasu, zanim wróci jego pewność siebie.

Dariusz Wdowczyk (Pogoń)

Trener to najbardziej stresujący zawód świata, więc staramy się chronić szkoleniowców o nie dawać ich do grona "Cieniasów". Pan Dariusz jednak zapracował na to solidnie. Jego drużyna zagrała "piach" w drugim meczu z rzędu (0-7 bilans dwóch meczów), a on szuka winnych wśród sędziów. Ok, faul Jarosława Bieniuka na Akahosim powinien być odgwizdany, z 30 m od bramki. Ale czy ten fakt odwróciłby losy rywalizacji z Lechią?

Sebastian Steblecki (Cracovia)

Jego strata - zabawa w drybling na środku pola, zainicjowała akcję zakończoną golem na 0-2.

Damian Dąbrowski (Cracovia)

Jak dziecko dał się przepchnąć Wilczkowi przy golu na 0-2 ("Mamo, panie sędzio, tu biją!"), a przy czwartym trafieniu był tylko biernym obserwatorem toru lotu piłki, podanej Tomasza Podgórskiego do egzekutora Wilczka.

Maciej Dąbrowski (Pogoń)

Dał się łatwo ograć Makuszewskiemu i tak "Portowcy" stracili gola. Lepiej się sprawdzał w ofensywie, zagroził kilka razy, ale i tu nie potrafił znaleźć recepty na Mateusza Bąka.

Autor: Michał Białoński