Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 32. kolejki Ekstraklasy

Jeśli selekcjoner Adam Nawałka oglądał mecze ostatniej kolejki Ekstraklasy, zacierał pewnie ręce! Rafał Wolski z Wisły Kraków i Karol Linetty z Lecha Poznań błyszczeli w meczach swoich drużyn i pokazali, że są przyszłością reprezentacji Polski. Wybierzcie z nami Asów i Cieniasów 32. kolejki, zapraszamy!

ASY:

Arkadiusz Malarz (Legia) - Stołeczna drużyna tylko zremisowała w Chorzowie, a jej najlepszym zawodnikiem nieoczekiwanie był Malarz. Doświadczony bramkarz swoimi interwencjami kilka razy ratował zespół. Bez niego Legia przegrałaby z Ruchem.

Karol Linetty (Lech) - Pomocnik "Kolejorza" świetnie zaprezentował się w meczu z Piastem. Raz po raz nękał defensywę rywali. Strzelił dla swojego zespołu gola na początku spotkania, a w 30. minucie po jego pięknym uderzeniu piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką. Miał wielki udział przy bramce Nickiego Bille Nielsena.

Reklama

Rafał Wolski (Wisła) - Motor napędowy Wisły Kraków i mózg drużyny "Białej Gwiazdy" w meczu z Górnikiem Łęczna po raz kolejny rządził na boisku. Wywalczył rzut karny dla swojego zespołu, znakomicie rozgrywał piłkę. Czapki z głów.

Milosz Krasić (Lechia) - Były piłkarz Juventusu Turyn już na początku meczu z Pogonią trafił do siatki rywali i był to dla niego powiew wiatru w żagle. W kolejnych minutach prezentował się bardzo dobrze i zasłużył na pochwały.

Mateusz Cetnarski (Cracovia) - Rozgrywający "Pasów" na mecz z Zagłębiem dostał opaskę kapitana i jak przystało na prawdziwego lidera rozstrzygnął losy meczu. Oddał soczysty strzał z rzutu karnego i zapewnił drużynie trzy punkty.

Bence Mervo (Śląsk) - Młodziutki Węgier miał w meczu z Jagiellonią swój dzień. Dwa razy idealnie znalazł się w polu karnym przeciwników i skierował piłkę do siatki. 21-letni piłkarz to spory talent, z którego Śląsk może mieć jeszcze wiele pożytku.

Kamil Vacek (Piast) - Popisał się kapitalnym podaniem do Saszy Żivca, który strzelił dla Piasta kontaktowego gola w meczu z Lechem. Mądrze rozgrywał piłkę, ale w 69. minucie na chwilę stracił "kontakt z bazą" i brzydko sfaulował Kownackiego. Sędzia dał Vackowi czerwoną kartkę, chyba jednak trochę na wyrost.

Patrik Mraz (Piast) - Słowak strzelił cudownego gola w meczu z Lechem Poznań. Dostał podanie ze środka od Martina Neszpora i bez namysłu huknął na bramkę. Kapitalny strzał!

Bartosz Kapustka (Cracovia) - Utalentowany nastolatek tym razem nie zdołał strzelić gola, ale w starciu z Zagłębiem zaprezentował kilka razy kapitalną technikę, strzałami z dystansu zagrażał też bramce gości.

Filip Starzyński (Zagłębie) - Pomocnik Zagłębia w starciu z Cracovią udowodnił, że jest w wysokiej formie. Świetnie rozgrywał piłkę, dwa razy napędzał akcje kolegów sprytnymi podaniami piętą.

Mariusz Stępiński (Ruch) - Na początku drugiej połowy meczu z Legią popisał się kapitalnym strzałem "nożycami" i o mały włos nie zdobył bramki sezonu! Gnębił defensywę gości, ale nie zdołał pokonać rewelacyjnego Malarza.

Sebastian Mila (Lechia) - Doświadczony rozgrywający Lechii wyraźnie odżył, odkąd trenerem gdańskiego klubu został Piotr Nowak. Mila dobrze współpracował z Krasiciem, zaliczył także asystę przy bramce Grzegorza Wojtkowiaka.

Zdenek Ondraszek (Wisła) - Potężnie zbudowany napastnik zdobył dla Wisły gola z rzutu karnego w meczu z Górnikiem Łęczna. Czech mógł trafić do siatki jeszcze przynajmniej raz, ale bramkarz rywali był czujny.

Arkadiusz Głowacki (Wisła) - Weteran w obronie "Białej Gwiazdy" w meczu z Górnikiem Łęczna nie popełnił praktycznie żadnego błędu, a w dodatku naprawiał te, które przytrafiły się jego kolegom. Zagrał jak za najlepszych lat.

Ryota Morioka (Śląsk) - Samuraj z Wrocławia znowu wyciągnął swoją katanę! Japończyk popisał się pięknym uderzeniem z linii pola karnego i pokonał Bartłomieja Drągowskiego.

Emilijus Zubas (Podbeskidzie) - Gdyby nie interwencje bramkarza "Górali", Podbeskidzie na pewno przegrałoby z Górnikiem znacznie wyżej niż 0-1. Litwin znakomicie spisał się zwłaszcza w pojedynku z Jose Kante.

KTO BYŁ CIENIASEM KOLEJKI? SPRAWDŹ TUTAJ - KLIKNIJ!

CIENIASY:

Aleksandar Prijović (Legia) - "Ibrahimović" z Legii w meczu z Ruchem nie strzelił gola, a mógł trafić do siatki przynajmniej trzy razy! Koncertowo marnował jednak kolejne okazje i pokazał, że... niemożliwe nie istnieje.

Paweł Jaroszyński (Cracovia) - Ze swoich zadań na boisku wywiązywał się poprawnie, ale nominację do Cieniasów kolejki otrzymuje za brutalny atak na Arkadiusza Woźniaka, który piłkarz Zagłębia mógł przypłacić ciężką kontuzją. "Jaroszyński powinien za ten faul dostać nie czerwoną, a bordową kartkę" - mówił na antenie Canal Plus komentujący ten mecz Tomasz Hajto.

Wojciech Kędziora (Termalica) - Napastnik, któremu w meczu z Koroną strzelać nie kazano! Partaczył kolejne znakomite sytuacje, a w końcówce spotkania zaliczył pudło sezonu. Nie trafił w światło bramki, choć Foszmańczyk idealnie wyłożył mu piłkę.

Bartosz Bereszyński (Legia) - Prawy obrońca Legii miał ogromne problemy, by powstrzymać szybkiego jak wiatr Łukasza Monetę. Skrzydłowy "Niebieskich" kilka razy zabawił się z Bereszyńskim, któremu chyba do dzisiaj kręci się w głowie.

Mateusz Abramowicz (Śląsk) - Bramkarz popełnił katastrofalny błąd w 20. minucie meczu z Jagiellonią Białystok. Po niegroźnym dośrodkowaniu w pole karne Czernycha wypuścił z rąk piłkę, do której dopadł Wasiljew i zdobył bramkę dla "Jagi". Na plus - kilka interwencji z drugiej połowy meczu.

Adam Gyurcso (Pogoń) - "Portowcy" w meczu z Lechią w Gdańsku byli bezradni w ofensywie, a to w dużej mierze sprawka węgierskiego skrzydłowego. Gyurcso bezmyślnie próbował kiwać rywali, a większość jego kontaktów z piłką kończyła się stratami.

Wladimer Dwaliszwili (Pogoń) - Gruzin w starciu z Lechią nie pokazał kompletnie nic. Rzadko miał piłkę przy nodze, a kiedy już miał okazję na strzał, nie trafiał w światło bramki.

Vladislavs Gabovs (Korona) - Nie dość, że popełnił błąd w obronie, który mógł się skończyć golem Kędziory, to jeszcze zmarnował idealną okazję na zdobycie bramki, gdy w końcówce meczu głową uderzył piłkę z bliska wprost w bramkarza Termaliki.

Airam Cabrera (Korona) - Najlepszy snajper Korony Kielce tym razem nie powiększył swojego dorobku bramkowego. Hiszpan spokojnie mógł strzelić przynajmniej jednego gola, ale... przestraszył się szarży bramkarza Termaliki i zmarnował szansę.

Łukasz Bogusławski (Łęczna) - Nie radził sobie z Ondraszkiem i Wolskim, w dodatku zaliczył "samobója" po szarży tego drugiego. Kiepski występ obrońcy Górnika.

Radosław Pruchnik (Łęczna) - Dał się nabrać na łatwy zwód Rafała Wolskiego w 66. minucie meczu z Wisłą i sfaulował przeciwnika, a sędzia podyktował rzut karny, od którego zaczęła się seria nieszczęść Górnika we wczorajszym meczu.  

Jacek Góralski (Jagiellonia) - Zwykle walczy za dwóch i dowodzi drugą linią Jagiellonii. W meczu ze Śląskiem jednak zawiódł. Przy pierwszej bramce dla rywali sprezentował im piłkę.

Taras Romanczuk (Jagiellonia) - Zaliczył asystę przy trzeciej bramce dla... Śląska. Wybił piłkę tak niefortunnie, że ta spadła na nogę Morioki, który strzelił gola.

Adam Mójta (Podbeskidzie) - Obrońca "Górali" w 33. minucie meczu z Górnikiem Zabrze po dośrodkowaniu Cerimagicia skierował piłkę do bramki. Niestety - tej niewłaściwej. Klasyczny "samobój".

Anton Sloboda (Podbeskidzie) - Nie dość, że od początku meczu z Górnikiem był dość "awaryjny", to jeszcze w 51. minucie wyłożył piłkę wprost pod nogi Kante, który szarżował na bramkę. Gdyby nie skuteczna interwencja Emilijusa Zubasa, to koledzy pewnie mieliby do Slobody ogromne pretensje. 


Autor: Bartosz Barnaś

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje