Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 31. kolejki Ekstraklasy

Za nami pierwsze mecze rundy finałowej Ekstraklasy. Na dnie tabeli obyło się bez zmian, ale doszło za to do niej na pozycji lidera. Prowadzenie objęła Legia Warszawa - czy utrzyma je do końca sezonu? Zagłosuj, by wybrać Asa i Cieniasa 31. kolejki Ekstraklasy i weź udział w tradycyjnej zabawie Interii.

Terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy

Asy:

Reklama

Tom Hateley (Piast Gliwice)

Anglik był kluczową postacią Piasta w trakcie meczu z Lechią (2-0). Doskonale radził sobie z rywalami, dzięki czemu gliwiczanie mieli przewagę w środkowej strefie i kontrolowali mecz.

Waldemar Fornalik (trener Piasta Gliwice)

Kolejny raz trzeba docenić to, co z Piastem osiąga trener Fornalik. Na nominację do Asów zasłużył praktycznie każdy zawodnik gliwickiej drużyny, co jest sukcesem i zasługą przede wszystkim trenera.

Zvonimir Kożulj (Pogoń Szczecin)

Potwierdził, że strzały z dystansu są jego groźną bronią. Po błędzie Bohara przymierzył zza pola karnego i bramkarz Zagłębia był bez szans.

Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok)

W pierwszej połowie wywalczył i wykorzystał rzut karny, w drugiej - skutecznie powtórzył jedenastkę. Po słabszym początku w "Jadze" wyraźnie wraca do formy. Drugi mecz z rzędu kończy z dubletem przeciwko Lechowi.

Iuri Medeiros (Legia Warszawa)

Robił co w jego mocy, by Legia objęła fotel lidera. Oddał sporo strzałów, trafił w poprzeczkę, zdobył też bramkę, choć nieuznaną. Był bardzo aktywny, wyróżniał się na tle innych zawodników.

Petteri Forsell (Miedź Legnica)

Odpowiada za niemal 40 proc. dorobku bramkowego beniaminka. Zdobył aż 12 z 32 bramek Miedzi w tym sezonie, a przeciwko Zagłębiu ustrzelił dublet. Sosnowiczanie nie wiedzieli, że nie można mu zostawić nawet metra swobody w okolicach pola karnego?

Vamara Sanogo (Zagłębie Sosnowiec)

Gdyby defensywa Zagłębia wyglądała tak dobrze, jak ofensywa, to Sosnowiec nie zajmowałby ostatniego miejsca w tabeli. Sanogo dwukrotnie wyrównał stan meczu w Legnicy - najpierw strzałem głową, potem wytrzymał ciśnienie, wykorzystując rzut karny.

Sławomir Peszko (Wisła Kraków)

Właśnie takiej gry oczekiwano od niego pod Wawelem. W pierwszej połowie zanosiło się, że Peszko, strzelając dwa gole, prowadzi "Białą Gwiazdę" do pewnego zwycięstwa. Najpierw zachował zimną krew w sytuacji sam na sam, później popisał się ładnym uderzeniem z nieco dalszej odległości.

Oskar Zawada (Wisła Płock)

Pojawił się na boisku w 58. minucie i bardzo szybko odmienił losy meczu. W ciągu 13 minut dwukrotnie trafił do bramki rywala i z 1-2 zrobiło się 3-2 dla płocczan. Zdobyte punkty są bardzo ważne w kontekście walki o utrzymanie.

Elia Soriano (Korona Kielce)

Kolejny z piłkarzy, którzy w minionej kolejce ustrzelili dublet. Najpierw z dziecinną łatwością ośmieszył obrońców Śląska, a w drugiej połowie nie pomylił się z 11 metrów. Dzięki wygranej Korona jest praktycznie pewna utrzymania w lidze.

Kamil Zapolnik (Górnik Zabrze)

Rozegrał bodaj swój najlepszy mecz od czasu przejścia do Górnika. Był aktywny, strzelał z dystansu, dobrze dogrywał. Bramka po rzucie rożnym, która mocno przybliżyła Górnika do utrzymania, to wisienka na torcie.

Cieniasy:

Filip Mladenović (Lechia Gdańsk)

Nie wytrzymał ciśnienia w drugiej połowie, gdy Lechia przegrywała z Piastem. Lewy obrońca wdał się w kłótnie z Hateleyem, a potem wykonał gest, jakby chciał opluć przeciwnika.

Jarosław Kubicki (Lechia Gdańsk)

W ciągu zaledwie siedmiu minut zobaczył dwie żółte kartki i musiał opuścić boisko. Zawinił zwłaszcza przy drugiej sytuacji, kiedy popełnił błąd techniczny przy przyjęciu piłki, a potem próbował ratować sytuację wślizgiem, ale trafił w nogę Patryka Dziczka.

Hubert Matynia (Pogoń Szczecin)

Choć "Portowcy" wygrali, to Matynia nie zaliczy tego meczu do udanych. Miał spore problemy z Bartłomiejem Pawłowskim, po faulu na nim sędzia podyktował rzut karny dla "Miedziowych".

Zoran Arsenić (Jagiellonia Białystok)

Był zamieszany w utratę dwóch goli. Najpierw zupełnie stracił z radaru Joao Amarala, później - miał sporego pecha, bo odbita od niego piłka zmyliła Mariana Kelemena i wygrana wymsknęła się "Jadze" z rąk.

Michał Helik (Cracovia)

"Pasy" nie grały dobrego meczu przeciwko Legii, ale byli bliscy zgarnięcia punktu. W doliczonym czasie gry środkowy obrońca Cracovii sfaulował jednak w polu karnym Williama Remy'ego, a z jedenastu metrów nie pomylił się Carlitos i Cracovia została z niczym.

Kornel Osyra (Miedź Legnica)

To nie był jego dzień. Miał spore problemy z Żarko Udovicziciem oraz Vamarą Sanogo, który zdobył dwa gole. To właśnie za faul Osyry na Tomaszu Nawotce sędzia podyktował rzut karny.

Łukasz Burliga (Wisła Kraków)

Bezsensownym faulem przy stanie 1-2 osłabił swoją drużynę. Sędzia ukarał obrońcę czerwoną kartką i Wisła straciła prowadzenie, by przegrać ze swoją imienniczką z Płocka.

Kamil Dankowski i Igors Tarasovs (Śląsk Wrocław)

Za mecz z Koroną nominację na Cieniasa mógłby dostać każdy piłkarz Śląska poza Jakubem Słowikiem. Widmo spadku coraz głębiej zagląda wrocławianom w oczy, a oni nie sprawiają wrażenia, że rzeczywiście walczą o utrzymanie w lidze. W Kielcach zaczęli nieźle, ale wszystko posypało się jak domek z kart po utracie pierwszego gola. Padł w kuriozalnych okolicznościach, a niemoc Dankowskiego i Tarasovsa w tej sytuacji jest symbolem obecnej bezradności Śląska.

Nabil Aankour (Arka Gdynia)

Z 14 spotkań, jakie rozpoczął w wyjściowym składzie Arka wygrała... dwa. Tak żenujący bilans nie jest przypadkiem - Aankour w kolejnym meczu był praktycznie bezużyteczny. Gra ofensywna Arki nie istniała.

Maciej Jankowski (Arka Gdynia)

Pod nieobecność jakiegokolwiek napastnika w składzie, to właśnie od Jankowskiego trzeba wymagać strzelania goli. Ten w meczu z Górnikiem oddał tylko jeden (i to niegroźny) strzał.

Wojciech Górski, Mirosz

Terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Terminarz i tabela grupy spadkowej Ekstraklasy