Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 30. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Ostatnia kolejka T-Mobile Ekstraklasy sezonu 2011/12 nie przyniosła sensacyjnych rozstrzygnięć. Mistrzem Polski został Śląsk Wrocław dowodzony przez Sebastian Milę. Na drugim stopniu podium Ruch Chorzów ze snajperem Arkadiuszem Piechem, a na trzecim Legia Warszawa, której kibice znowu dali "popis" chamsko wyzywając prawie wszystkich w swoim klubie.

Asy


Sebastian Mila (Śląsk Wrocław)
Zwycięskiego gola dla Śląska Wrocław, który zapewnił tej drużynie mistrzostwo Polski strzelił Rok Elsner, ale nie zrobiłby tego bez podania Mili. Sebastian zaliczył tym samym 13. asystę w sezonie, ale chyba najważniejszą.

Reklama

Dawid Plizga (Jagiellonia Białystok)
Pomocnik Jagiellonii niedawno wrócił do gry po ciężkiej kontuzji i prezentuje się z bardzo dobrej strony. W spotkaniu z ŁKS-em strzelił gola i i wywalczył rzut karny, po którym białostocczanie zdobyli zwycięską bramkę.

Hachem Abbes (Widzew Łódź)
Lech Poznań szansę na mistrzostwo miał jedynie w wypadku zwycięstwa w Łodzi i dobrym układzie wyników meczów innych zespołów z czołówki. "Kolejorz" nie wypełnił już pierwszej części planu, a duża w tym zasługa gry obronnej Widzewa, w której bardzo dobrze prezentował się Tunezyjczyk. Abbes ustawiony awaryjnie na środku obrony z Mindaugasem Panką nie pozwolił rywalom zdobyć bramki.

Arkadiusz Piech (Ruch Chorzów)
Najlepszy napastnik wicemistrza Polski (w sumie 12 trafień) nie zawiódł w meczu z Lechią Gdańsk. Od początku był za szybki dla obrońców rywali, a swoją dobrą grę udokumentował golem w 18. minucie. W Chorzowie żartują, że "Niebiescy" grają niespotykanym nigdzie systemem 4-4-3, bo Piech jest wart dwóch napastników.

Rafał Wolski (Legia Warszawa)
To miało być święto w stolicy. Po wywalczeniu Pucharu Polski, podopieczni Macieja Skorży mieli zdobyć też mistrzostwo. Nic z tego nie wyszło. Legia skończyła sezon na trzecim miejscu, a zwycięstwo z Koroną okazało się pyrrusowe. Zapewnił je młody pomocnik Legii przepięknym uderzeniem z rzutu wolnego.

Dawid Nowak (PGE GKS Bełchatów)
Dla zespołu z Bełchatowa spotkanie z Cracovią było meczem o "pietruszkę". I tak początkowo wyglądała gra gospodarzy, którzy prawdopodobnie przegraliby z ostatnim zespołem, gdyby nie Nowak. Napastnik PGE GKS-u zdobył dwie bramki i uratował honor swojej drużyny.

Sebastian Steblecki (Cracovia)
"Pasy" powinny pożegnać się z T-Mobile Ekstraklasą zwycięstwem. Po 36 minutach prowadziły bowiem w Bełchatowie 2-0. Bardzo duża była w tym zasługa Stebleckiego. Wychowanek Cracovii, syn hokejowej legendy tego klubu Romana, strzelił gola i zaliczył asystę przy trafieniu Bartłomieja Dudzica. I to by pewnie wystarczyło, gdyby nie Nowak...

Sylwester Patejuk (Podbeskidzie Bielsko-Biała)
Najjaśniejszy punkt swojej drużyny w pojedynku z Polonią Warszawa. Jak zwykle szarpał, a w końcówce zachował zimną krew pewnie wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Tomasza Jodłowca.

Paweł Wszołek (Polonia Warszawa)
20-letni piłkarz nie zawiódł w Bielsku-Białej. Zdobył uderzeniem głową bramkę dla "Czarnych Koszul", a powinien także mieć na swoim koncie przynajmniej jedną asystę. Jednak kilku jego świetnych podań nie potrafił wykorzystać Łukasz Teodorczyk.

Maciej Małkowski (KGHM Zagłębie Lubin)
Kolejny dobry mecz w Zagłębiu rozegrał Szymon Pawłowski, ale tym razem znalazł się w cieniu kolegi z drużyny. Małkowski strzelił gola, po podaniu Pawłowskiego, a także zaliczył asystę przy trafieniu Darvydasa Szernasa i pomógł Zagłębiu utrzymać pozycję lidera wiosny.

Cieniasy


Krzysztof Wołczek (Śląsk Wrocław)
Trener Orest Lenczyk w ostatnich meczach z konieczności postawił na doświadczonego obrońcę i o mały włos się na tym nie przejechał. Wołczek w 50. minucie spotkania z Wisłą postanowił wybić piłkę. Nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że zamiast w nią, trafił w głowę leżącego Gervasia Nuneza, który trzymał piłkę na karku. 33-letni defensor zobaczył tylko żółtą kartkę. Z boiska jednak wyleciał, tyle że w 81. minucie.

Milan Jovanić (Wisła Kraków)
Po przerwie zmienił kontuzjowanego(?) Siergieja Pareikę, który w pierwszej połowie bronił bardzo dobrze. Serb nie zastąpił godnie podstawowego bramkarza Wisły, z pewnością mógł o wiele lepiej zachować się przy bramce Elsnera. Słoweniec uderzył głową z 12 metrów, a spóźniony Jovanić pomógł wywalczyć Śląskowi tytuł.

Daniel Stefański (sędzia meczu Wisła - Śląsk)
To był jeden z najważniejszych meczów tej kolejki. Niestety, do rangi spotkania nie dostroił się sędzia. Już w 45. minucie powinien wyrzucić z boiska Patrika Mraża za faul na Maorze Meliksonie, a to co zrobił tuż po przerwie Wołczek opisaliśmy wyżej. A wtedy wynik brzmiał jeszcze 0-0.

Kibice Legii Warszawa
Wszyscy pamiętamy zachowanie fanów Legii, którzy przez długi czas byli skonfliktowani zarządem własnego klubu i jego właścicielem - spółką ITI. Wydawało się, że to już przeszłość, ale pojedynek z Koroną to było swoiste deja vu. Na początek meczu w Warszawie kibice Legii wrzucili na murawę dziesiątki peterd i rac opóźniając start (to samo powtórzyli na początku drugiej połowy), a potem był już tylko festiwal chamskich przyśpiewek. Dostało się wszystkim - od Mariusza Waltera po piłkarzy. Brawa otrzymali tylko Duszan Kuciak i Miroslav Radović.

Tomasz Frankowski (Jagiellonia Białystok)
Cztery razy był królem strzelców polskiej ekstraklasy, a w niedzielę po raz pierwszy zobaczył czerwoną kartkę. I mimo prawie 38 lat na karku stało się to potocznie mówiąc za głupotę. "Franek" dwa razy zagrywał ręką posyłając piłkę do siatki. I w 52. minucie musiał opuścić murawę. Paradoksalnie Jagiellonia w osłabieniu strzeliła dwa gole i wygrała mecz.

Marek Saganowski (ŁKS)
33-letni napastnik łodzian też chciał oszukać debiutującego w T-Mobile Ekstraklasie arbitra Tomasza Wajdę. Ten jednak nie dał się nabrać na próbę wymuszenia rzutu karnego w końcówce przez Saganowskiego i nie tylko nie podyktował "jedenastki", ale też ukarał nieudolnego aktora żółtą kartką, drugą w tym meczu. I od 86. minuty siły w Białymstoku się wyrównały.

Radek Mynarz (Polonia Warszawa)
Kolejny weteran na naszej liście antybohaterów. 37-letni obrońca w Bielsku-Białej prawdopodobnie rozgrywał ostatni mecz w karierze i nie będzie miał z niego wesołych wspomnień. W 55. minucie, przy stanie 1-0 dla swojego zespołu, podszedł do rzutu karnego i przestrzelił. W końcówce nie pomylił się Patejuk i "Czarne Koszule" tylko zremisowały.

Paweł Pieprzyca

Zobacz wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy