Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 30. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

30 kolejek T-Mobile Ekstraklasy za nami. Mistrzem Polski jest... Tego jeszcze nie wiadomo. Z powodu reformy rozgrywek, kibice jeszcze przez siedem kolejek będą mogli emocjonować się walką o tytuł i o utrzymanie. Przed ostatnią serią gier sezonu zasadniczego cztery drużyny miały szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Żadna z nich nie potrafiła jednak wygrać swojego meczu.

Dlatego w tabeli pozostał status quo. Siódme miejsce zajął więc Górnik Zabrze, który w tym roku jeszcze nie wygrał, ósme Lechia Gdańsk, dziewiąte Cracovia, a 10. Jagiellonia Białystok.

Ponieważ zwycięstwo odniosło Podbeskidzie Bielsko-Biała, w tym momencie na miejscach spadkowych są KGHM Zagłębie Lubin i Widzew Łódź.

Asy

Bartłomiej Babiarz (Ruch Chorzów)

Świetny zawody rozegrał w Bydgoszczy środkowy pomocnik "Niebieskich". To on "napoczął" Zawiszę Bydgoszcz, trafiając do siatki na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy. To był jego pierwszy gol dla Ruchu. Poza tym rządził w środku pola.

Reklama

Damian Chmiel (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Rozegrał najlepszy mecz w sezonie. Brawo za decyzję o strzale  już w 14. sekundzie meczu! Wprawdzie nie przeszedł do historii jako strzelec najszybszego gola w lidze, bo trafił w poprzeczkę, a piłka nie wpadłaby do bramki, gdyby nie pomógł jej bramkarz Wisły, ale może być inspiracją dla innych na zasadzie: jeżeli nie strzelasz, nie zdobędziesz gola.

Kasper Haemaelaeinen (Lech Poznań)

Na wiosnę jest jednym z asów atutowych w talii Mariusza Rumaka. W wyjazdowym starciu z Górnikiem potwierdził to, strzelając dwa gole. Po raz pierwszy w historii występów w Lechu zdobył w jednym meczu więcej niż jedną bramkę. Przy drugim golu wykazał się cwaniactwem i profesjonalizmem. Nie przerwał gry, gdy gwizdnął kibic, a nie sędzia. - Słyszałem, że gwizdek zabrzmiał na trybunach, a nie na boisku - przyznał Kasper i pokazał, że gra się do końca, a nie do byle jakiego gwizdka.

Maciej Korzym (Korona Kielce)

Kapitan Korony nie jest jeszcze w najwyższej formie, ale daje przykład tego, jak ważna jest serce do walki. W sobotę pociągnął do kolegów do ataków, a później strzelił zwycięskiego gola. "Odkleił" się od jednego rywala, uprzedził drugiego i sprytną główką nie dał szans Pilarzowi.

Marco Paixao (Śląsk Wrocław)
Portugalczyk wciąż liczy się w walce o koronę króla strzelców. W tym sezonie zdobył już 16 bramek, a w sobotę zapewnił Śląskowi zwycięstwo nad Lechią Gdańsk 1-0. To była pierwsza wygrana wrocławian w lidze od 2 marca, kiedy przy Kałuży pokonali Cracovię również 1-0, a gola strzelił oczywiście Marco Paixao.

Helio Pinto (Legia Warszawa)

Wreszcie rozegrał dobry mecz, a jego gol z rzutu wolnego z powodzeniem może kandydować nie tylko do miana bramki kolejki, ale całego sezonu.

Marcin Robak (Pogoń Szczecin)

Mecz z Widzewem Łódź nie był perfekcyjny w wykonaniu napastnika "Portowców". W 20. minucie zmarnował stuprocentową okazję, ale pół godziny później się zrehabilitował, zdobywając jedyną bramkę spotkania. W sytuacji sam na sam nie dał szans Patrykowi Wolańskiemu, strzelając swojego 20. gola w tym sezonie, a 50. w historii swoich występów w Ekstraklasie.

Łukasz Teodorczyk (Lech Poznań)

Napastnik "Kolejorza" utrzymuje się ostatnio w bardzo dobrej formie. Po hat-tricku z Jagiellonią Białystok, w spotkaniu z Górnikiem zdobył bramkę i zaliczył asystę, a Lech wygrał w Zabrzu 3-0.

Michał Żyro (Legia Warszawa)

Legia nie potrzebowała Miroslava Radovicia, aby wygrać w Lubinie, bo do zwycięstwa poprowadził ją Michał Żyro. Już w 2. minucie wypracował gola, zakładając "siatkę" Elvedinowi Dżiniciowi. Później rządził na murawie i napędzał ataki Legii.

Cieniasy

Mateusz Bąk (Lechia Gdańsk)
Najczęściej jest podporą swego zespołu, ale we Wrocławiu się nie popisał. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zaliczył pusty przebieg, ułatwiając Marcowi Paixao trafienie do pustej siatki. Gdyby został na linii, bez trudu złapałby zmierzającą w środek bramki piłkę. Ten błąd kosztował Lechię utratę trzech punktów.

Adam Danch (Górnik Zabrze)
Na gwizdek kibica, zamiast walczyć o piłkę z Teodorczykiem, chciał ją złapać do ręki. Efekt? Lechita podał do swego kolegi Kaspra Haemaelaeinena i padł gol na 0-3.

Damian Dąbrowski (Cracovia)

Ponosi największą winę za straconego przez "Pasy" gola w Kielcach. Zagapił się, pozwalając uprzedzić się Maciejowi Korzymowi, który głową zdobył bramkę na wagę trzech punktów.

Łukasz Garguła (Wisła Kraków)

Trudno strzelić gola nawet z karnego, jeśli wykonuje się go bez wiary. Wisła jest zdziesiątkowana przez kontuzje, Wisła ma inne problemy, ale po to są liderzy, aby w najtrudniejszym momencie poderwać zespół do walki. Tak doświadczony piłkarz po prostu nie może nawalić, gdy ma piłkę ustawioną na 11. metrze, a jego drużyna przegrywa u siebie z zespołem z ogona ligi i to na własnym stadionie.

Kibic Górnika Zabrze

Gospodarze przegrali z Lechem Poznań 0-3, ale ostatniego gola stracili w kuriozalnych okolicznościach. Jeden z kibiców użył gwizdka na trybunach, piłkarze Górnika zatrzymali się, natomiast dalej grali zawodnicy "Kolejorza", co zakończyło się bramką Kaspra Haemaelaeinena. Sprawca całego zamieszania tego gola jeszcze zobaczył, ale potem został wyprowadzony przez ochronę z obiektu.

Michał Miśkiewicz (Wisła Kraków)

Bramkarz Wisły i tak zebrał lepsze oceny za mecz z Podbeskidziem niż jego koledzy, co jednak nie zmienia faktu, że jego samobój to od soboty najszybszy gol w historii Ekstraklasy. Z jednej strony miał pecha, bo piłka odbiła się od poprzeczki i trafiła go w plecy, ale z drugiej zlekceważył strzał i skakał do piłki, jakby nosił ołowiane buty.

Mateusz Możdżeń (Lech Poznań)
Miał czas, miał miejsce, mógł zrobić wszystko, by zażegnać niebezpieczeństwa w 54. min meczu z Górnikiem. Bartosz Iwan - najbliżej znajdujący się piłkarz rywala wstawał właśnie z kolan. Mateusz mógł wybić nawet na róg i ktoś by powiedział najwyżej, że spanikował. Postanowił jednak wybić piłkę z powietrza, uderzając ją z całej siły tak niefortunnie, że trafił w swoją rękę, powodując rzut karny!

Saidi Ntibazonkiza (Cracovia)

Burundyjczyk nie był najsłabszym zawodnikiem "Pasów", ale znów był symbolem przegrywającej Cracovii. Tak jak zespół: niby dobrze gra, niby atakuje, niby ma okazje, a kończy mecz bez gola/punktów. W Kielcach nie wykorzystał trzech świetnych okazji. Najlepszej krótko przed końcem pierwszej połowy, gdy z 8 metrów strzelił wysoko w trybuny.

Bartosz Rymaniak (Zagłębie Lubin)

Bezsensownym faulem osłabił swój zespół już w 18. minucie, a Legia i tak po tej akcji podwyższyła na 2-0, bo Vrdoljak wykorzystał rzut karny. "Miedziowych" czeka trudna walka o utrzymanie, ale Rymaniak raczej będzie miał okazję do odpoczynku, bo gdy próbował zrzucić winę za swój błąd na sędziów, celowo popchnął arbitra głównego.

Bernardo Vasconcelos (Zawisza Bydgoszcz)

Napastnik gospodarzy był niewidoczny w spotkaniu z Ruchem Chorzów. Portugalczyk nie umiał odnaleźć się przy dobrze zorganizowanej defensywie rywali. Na dodatek doznał kontuzji, która może oznaczać dłuższą przerwę w grze.

Eduards Viszniakovs (Widzew Łódź)

Snajper łodzian (ostatnio z rozregulowanym celownikiem) w 71. min meczu z Pogonią zaliczył pudło kolejki! Z metra, mając przed sobą pustą bramkę, trafił w słupek!

Autorzy: Mirosław Ząbkiewicz, Paweł Pieprzyca, Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL