Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 30. kolejki Ekstraklasy

Przed ostatnią kolejką Ekstraklasy do odkrycia zostały tylko dwie karty i mimo że najważniejsze rozstrzygnięcia zapadły już wcześniej, to emocji w 30. kolejce nie brakowało. Największa zasługa w tym Asów i Cieniasów. Oto nominacje. Wybierajcie!

Asy

Robert Demjan (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Król strzelców Ekstraklasy znów potwierdził, że potrafi regularnie strzelać gole. Tym razem trafił z karnego, ale trzeba mu zapisać na plus, że wytrzymał presję w meczu, który decydował o utrzymaniu lub spadku z ligi. Nie tylko strzelił bramkę, która okazała się zwycięska. Słowak podjął twardą walkę i nie zniechęciło go rachowanie kości po kilku pierwszych starciach z Phibelem.

Ivan Djurdjević (Lech Poznań)

Spotkanie z Koroną było dla Lecha ważne jedynie ze względów prestiżowych, ale mimo tego Djurdjević wyszedł na murawę w ostatnim meczu w karierze nie tylko po to, by pomachać kibicom na pożegnanie. Zaprezentował dobrze znane atuty - waleczność i spryt. Korzystał z doświadczenia, które podpowiadało mu, gdzie się ustawić, aby przeciąć podanie i odebrać piłkę. Na dodatek dał prowadzenie "Kolejorzowi".

Reklama

Tomasz Frankowski (Jagiellonia Białystok)

Nie ujmując nic Daniemu Quintanie, który rozegrał dobre spotkanie i zdobył zwycięskiego gola, to "Franek" był postacią meczu. Wprawdzie w ostatnim spotkaniu w karierze nie strzelił 169. gola w Ekstraklasie, ale zaliczył asystę. Jednak nawet gdyby nie udało mu się w ogóle zapunktować, to i tak każdy wie, że "Franek" nawet z czterdziestką na karku z powodzeniem poradziłby sobie w naszej lidze.

Adam Frączczak (Pogoń Szczecin)

Dwa gole i asysta to niesamowity wynik, zwłaszcza jak na prawego obrońcę...

Jakub Kosecki (Legia Warszawa)

Dwie asysty, a po faulu na nim "Sagan" strzelił z karnego gola na 3-0. Nie do przecenienia w napędzaniu akcji ofensywnych.

Michał i Mateusz Makowie (PGE GKS Bełchatów)

Mateusz świetnie asystował, a Michał celnie strzelał. Bracia zdobyli w ten sposób dwie bramki w wyjazdowym meczu z walczącym trzecią pozycję Piastem. Nominacja z dedykacją dla prezesów klubów, którzy wciąż uważają, że inwestowanie w młodzież nie ma przyszłości.

Marek Saganowski (Legia Warszawa)

Znakomity mecz! Hat-trick w 19 minut. "Sagan" to ktoś więcej niż tylko waleczny napastnik. To właśnie on zawiesił poprzeczkę tak wysoko, że Legia zamiast w spacerowym tempie odliczać ostatnie 90 minut do mistrzowskiej fety, urządziła Śląskowi "teksańską masakrę piłą mechaniczną".

Łukasz Skorupski (Górnik Zabrze)

Bramkarz Górnika grał bardzo pewnie. Uratował zespół po strzale Piotra Wiśniewskiego z wolnego i świetnie obronił strzał Krzysztofa Bąka.

Cieniasy

Jakub Bartkowski (Widzew Łódź)

Nie rozegrał najgorszego meczu, ale w dużej mierze odpowiada za oba stracone gole. Najpierw nie przejął krycia Damiana Chmiela i był zupełnie zaskoczony, jak ten głową trafił w "okienko". W drugiej połowie nie przeciął podania do Paweli, a błąd naprawiał faulem, co skończyło się rzutem karnym, który wykorzystał Demjan.

Żeljko Dżokić (Ruch Chorzów)

Trener Jacek Zieliński zlitował się nad nim w przerwie zostawiając go w szatni. Jagiellonia, która grała po serii pięciu porażek z rzędu, bezlitośnie atakowała lewą stroną widząc, że Bośniak zupełnie sobie nie radzi w obronie. "Jaga" już w pierwszych minutach mogła strzelić dwie bramki po tym, jak ogrywali go Kupisz czy Smolarek. Ponosi sporą część winy za straconego gola, bo choć nie krył Quintany, to będąc najbliżej rywala, powinien zrobić coś więcej niż tylko biernie się przypatrywać.

Matej Iżvolt (Piast Gliwice)

W 58. minucie zachował się, jak dywersant, bezsensownie faulując bez piłki Rachwała. W dodatku miał już na koncie żółtą kartkę, a to oznaczało osłabienie swojego zespołu walczącego o historyczne podium Ekstraklasy.

Rafał Janicki (Lechia Gdańsk)

Z łatwością pozwolił nawinąć się Siergiejowi Mosznikowowi przy pierwszym golu dla Górnika. Także druga bramka dla zabrzan padła po akcji przeprowadzonej w jego sektorze. Był spóźniony i tylko przyglądał się, jak ogrywa go Prejuce Nakoulma.

El Mehdi Sidqy (Piast Gliwice)

Słaby mecz obrońcy Piasta. O ile jeden z pierwszych błędów udało mu się naprawić i zablokować strzał Madeja, o tyle później tyle szczęścia już nie miał. Przy golu na 0-1 oglądał plecy Mateusza Maka. Bramkę na 0-2 sam sprokurował faulując Michała Maka tuż przy linii bocznej pola karnego, a po dośrodkowaniu nie upilnował Michalskiego i już po chwili siedział na ławce.

Śląsk Wrocław

Nominacje do Cieniasów należą się wszystkim - poza bramkarzem - piłkarzom Śląska razem i osobno. Mistrz z poprzedniego sezonu skompromitował się dostając lanie 0-5 na Łazienkowskiej. Obrona - tylko z nazwy. Pomoc - dramatyczna (nie wyłączając Sebastiana Mili). Atak - nie wyszedł ze strefy teorii. 

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje