Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 30. kolejki Ekstraklasy

Za nami ostatnia kolejka sezonu zasadniczego! Kto okazał się najlepszy, a kto najgorszy w trakcie decydującej o podziale na grupy batalii? Zagłosuj i weź udział w tradycyjnej zabawie Interii!

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Asy:

Reklama

Igor Łasicki (Wisła Płock)

W bardzo ważnym momencie strzelił swojego pierwszego gola w tym sezonie, wyrównując stan meczu w Sosnowcu na 1-1. Ta bramka odmieniła losy spotkania.

Airam Cabrera (Cracovia)

"Pasy" pokonały lidera Lotto Ekstraklasy 4-2, a hiszpański napastnik miał udział przy wszystkich golach dla swojej drużyny. Pierwszego najpierw wypracował, gdyż po jego strzale piłka trafiła w rękę Karola Fili, a potem sam wykonał rzut karny. Przy drugim nadał tempo akcji, kiedy do siatki przymierzył Filip Piszczek. Trzeciego strzelił, a przed czwartym był faulowany przed polem karnym. Rzut wolny pięknym uderzeniem na bramkę zamienił Javi Hernandez.

Milan Dimun (Cracovia)

To on podał do Cabrery przy drugim golu dla "Pasów", to także Słowak zagrywał do Hiszpana przy trzecim trafieniu. Chwilę później niewiele brakowało, aby sam zaskoczył rodaka w bramce Lechii - Duszana Kuciaka.

Sergiu Hanca (Cracovia)

Rumun powoli rozkręca się w nowej drużynie, do której trafił 12 stycznia. Przeciwko Lechii rozegrał dobre zawody. Hanca świetnie dośrodkował w punkt przy golu Piszczka, brał także udział przy trzecim trafieniu dla Cracovii.

Filip Mladenović (Lechia Gdańsk)

Serb w pierwszej połowie był najlepszy na boisku. To on zacentrował z rzutu rożnego na głowę Flavia Paixao, kiedy Portugalczyk dawał prowadzenie liderowi. Powinien mieć także kolejną asystę, ale jego dobre dośrodkowanie tym razem z gry, zmarnował Michał Mak. Mladenović raz też tak zacentrował z rzutu rożnego, że Michal Peszkovicz z trudem wybił piłkę sprzed linii.

Joan Roman (Miedź Legnica)

W 89. minucie minucie zdobył bramkę, czym uratował punkt Miedzi, a Arkę zepchnął do strefy spadkowej i przedłużył jej serię meczów bez zwycięstwa z rzędu do 15. Nie był to jednak zwykły gol, a przepiękne uderzenie w samo okienko bramki!

Jesus Imaz (Jagiellonia Białystok)

Zagrał dokładnie tak, jak oczekiwali tego kibice Jagiellonii po jego transferze. Najpierw wywalczył rzut karny, później go wykorzystał, a w drugiej połowie kolejnym golem przypieczętował grupę mistrzowską dla Jagiellonii.

Patryk Tuszyński (Zagłębie Lubin)

Napastnik z Lubina przełamał się po trzech meczach strzeleckiej posuchy. Przed tygodniem był tylko rezerwowym, ale w sobotę z Wisłą zaimponował skutecznością. Dwa trafienia sprawiły, że w tym sezonie może się już pochwalić dziewięcioma bramkami w Ekstraklasie.

Jesus Jimenez (Górnik Zabrze)

Obrońcy Śląska Wrocław najbardziej obawiali się Igora Angulo, a dali się zaskoczyć innemu Hiszpanowi. To gol Jesusa Jimeneza wydobył drużynę z Zabrza z grupy spadkowej. W dodatku było to trafienie wyjątkowej urody - zmieścił piłkę tuż przy słupku bramki rywali.

Carlitos (Legia Warszawa)

Niebywałe jak odżył ten piłkarz po odejściu Ricardo Sa Pinto - znowu ma niesamowity luz i strzela ważne bramki. W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego rozpoczął odrabianie strat meczu z Pogonią. Mógł mieć także ważną asystę, ale Szymański w sytuacji sam na sam nie pokonał Załuski.

Iuri Medeiros (Legia Warszawa)

Z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej i pojawiają się głosy, że Legia będzie chciała zatrzymać u siebie skrzydłowego na kolejny sezon. Strzelił naprawdę ładnego gola na 2-1, choć nieco pomógł mu rykoszet Ricardo Nunesa.

Jorge Felix (Piast Gliwice)

Bardzo szybko sprawił, że Piast posłał na matę Koronę. Najpierw po jego ostrej wrzutce nie poradził sobie Tamm i strzelił samobója, a kilkanaście minut później Felix osobiście umieścił piłkę w bramce rywala.

Paweł Tomczyk (Piast Gliwice)

Zimą odszedł z Lecha Poznań na wypożyczenie do Piasta i musiał czekać dziesięć meczów na szansę debiutu. Gdy ją dostał, wykorzystał w pełni. Wszedł na boisku w 85. minucie, a zdążył strzelić gola i jeszcze wywalczyć rzut karny!

Cieniasy:

Mateusz Cichocki (Zagłębie Sosnowiec)

Jego zachowanie przy bramce Zawady było niewytłumaczalne. Popełnił dwa kardynalne błędy przy golu na 1-2, decydującym dla dalszych losów meczu. W konsekwencji zamiast odrobić straty do bezpiecznej pozycji, Zagłębie jeszcze głębiej zakopało się na dnie tabeli.

Steven Vitoria (Lechia Gdańsk)

Zastąpił Błażeja Augustyniaka i nie popisał się, podobnie jak jego koledzy, szczególnie w drugiej połowie meczu w Krakowie. Nie przeciął dośrodkowania Hanki, po którym padł drugi gol dla Cracovii, a przy trzecim tylko musnął piłkę zagrywaną przez Dimuna.

Michał Nalepa I (Lechia Gdańsk)

Obrona lidera Lotto Ekstraklasy przeciekała w sobotę. Nalepa nie zdążył do Piszczka, kiedy ten trafił "główką", przy kolejnej akcji bramkowej także nie potrafił znaleźć się we własnym polu karnym.

Elton Monteiro (Miedź Legnica)

Przywitał się z kibicami w Legnicy w najgorszy możliwy sposób. Już w 53. minucie debiutu brutalnie zaatakował Aleksandyra Kolewa, w konsekwencji czego Bułgar nabawił się poważnej kontuzji - zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i będzie pauzował około pół roku. Faul miał miejsce w polu karnym i Miedź straciła gola po uderzeniu Michała Janoty z 11 metrów.

Thomas Rogne (Lech Poznań)

Na zmianę mylą się obrońcy Lecha - jak nie Vujadinović, to Janicki. Jak nie Janicki, to Rogne. Tym razem Norweg sprokurował rzut karny, po którym otworzył się wynik meczu z Jagiellonią.

Maciej Sadlok (Wisła Kraków)

Jak cała defensywa Wisły, przeżywa ostatnio trudne chwile. To Sadlok w sobotnim spotkaniu z Zagłębiem Lubin gubił się jednak najbardziej spektakularnie. Nie potrafił powstrzymać Patryka Tuszyńskiego, a na domiar złego zakończył spotkanie z kontuzją.

Łukasz Załuska (Pogoń Szczecin)

Pretensje do bramkarza Pogoni można mieć przede wszystkim za utratę pierwszej bramki. Płaski strzał przeleciał tuż obok Załuski.

Jarosław Fojut (Pogoń Szczecin)

Widać, że nie doszedł jeszcze do siebie po długiej przerwie spowodowanej kontuzjami. Obrońca "Portowców" zaliczył samobója i niebawem może zostać piłkarzem, który najczęściej trafiał do swojej bramki w historii Ekstraklasy.

Joonas Tamm (Korona Kielce)

On także trafił do własnej bramki i trzeba przyznać, że uczynił to w sposób niezwykle spektakularny. Mało który napastnik potrafiłby w taki sposób strzałem z woleja umieścić piłkę w bramce.

Elia Soriano (Korona Kielce)

Pudło sezonu? Bardzo prawdopodobne. Po podaniu Kosakiewicza Soriano miał przed sobą pustą bramkę, ale z trzech metrów strzelił wysoko, wysoko nad poprzeczką.

Damian Gołąb, Paweł Pieprzyca, Wojciech Górski

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy