Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 3. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

W 3. kolejce Ekstraklasy znowu błysnął Robert Pich. Słowak strzelił dwie bramki i po trzech meczach jest najskuteczniejszym zawodnikiem ligi. Pierwsze spotkanie w sezonie wygrała Wisła Kraków, a nie miała łatwego zadania. "Biała Gwiazda" pokonała na wyjeździe Lecha Poznań po dobrej grze Łukasza Garguły i Rafała Boguskiego oraz przy fatalnej skuteczności Pawła Brożka. Nie zabrakło też tradycyjnych "klopsów" bramkarzy. Tym razem nie był to Richard Zajac (bo siedział na ławce), a Radosław Janukiewicz.

Asy

Robert Pich (Śląsk Wrocław)

Za nami 3. kolejka Ekstraklasy, a skrzydłowy Śląska ma na koncie już cztery gole. W niedzielę pokonał bramkarza Zawiszy dwukrotnie, a szczególnie drugi gol Słowaka był wyjątkowej urody. Pich otrzymał bardzo dobre podanie na lewą stronę, przebiegł kilka metrów i uderzył zza pola karnego w lewe okienko bramki Andrzeja Witana.

Piotr Wiśniewski (Lechia Gdańsk)

Piłkarz meczu Piast - Lechia. Wiśniewski znacznie przyczynił się do zwycięstwa gdańszczan. W 20. minucie wpadł z piłką przy nodze w pole karne Piasta i strzałem w krótki róg pokonał Alberto Cifuentesa. W drugiej połowie Wiśniewski strzelił drugą, tym razem kuriozalną bramkę. Zawodnik Lechii wykonywał rzut wolny z 35 metrów, wrzucił piłkę w pole karne i zaskoczony bramkarz Piasta musiał wyciągać piłkę z siatki.

Reklama

Łukasz Garguła (Wisła Kraków)

Strzelec dwóch goli w wyjazdowym spotkaniu z Lechem. Przy pierwszym golu wykorzystał podanie Łukasza Burligi, a przy drugim trafieniu z bliska wpakował piłkę do siatki po podaniu Rafała Boguskiego.

Rafał Boguski (Wisła Kraków)

Boguski z pewnością nie jest ulubieńcem kibiców Wisły, którzy przed każdym meczem "Białej Gwiazdy" krytykują trenera Franciszka Smudę za wystawianie w pierwszym składzie popularnego "Bogusia". Tym razem jednak, grający na nietypowej dla siebie pozycji defensywnego pomocnika Boguski, był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku. Pracował w defensywie oraz na obu skrzydłach, asystował przy bramce na 2-0 oraz miał duży udział przy golu Wilde-Donalda Guerriera.

Maciej Korzym (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Trener "Górali" Leszek Ojrzyński wiedział, co robi, sprowadzając Macieja Korzyma z Korony Kielce. Napastnik już w debiucie w nowym klubie pokazał, że to była trafna decyzja. Korzym strzelił gola i zaliczył asystę, przyczyniając się w dużym stopniu do efektownego zwycięstwa nad Ruchem Chorzów (3-0).

Michał Pazdan (Jagiellonia Białystok)

Na boisku pojawił się dopiero po przerwie i był to przełomowy moment spotkania pomiędzy Jagiellonią a Cracovią. Pazdan uporządkował grę "Jagi" w środku pola, a co najważniejsze zdobył bramkę na wagę trzech punktów.

Maksymilian Rogalski (Pogoń Szczecin)

Zaledwie 13 minut po wejściu na murawę Rogalski uratował remis dla "Portowców". Pomocnik Pogoni strzelił mocno z rzutu wolnego, a źle ustawiony Cerniauskas nie zdołał sparować piłki.

Jacek Kiełb (Korona Kielce)

Od początku spotkania był aktywny i stwarzał największe zagrożenie pod bramką Pogoni Szczecin. Jego uderzenie z 28. minuty to kandydat to gola kolejki.

Michał Mak (PGE GKS Bełchatów)

Trzeci mecz GKS-u Bełchatów i po raz trzeci najlepszy w ich szeregach jest Michał Mak. Tym razem nie asystował on przy bramkach kolegów, a sam wpisał się na listę strzelców.

Cieniasy

Radosław Janukiewicz (Pogoń Szczecin)

W 48. minucie meczu Korona Kielce - Pogoń Szczecin Paweł Golański posłał piłkę w pole karne z około 40 metrów. Zdawało się, że bramkarz Pogoni spokojnie złapie futbolówkę, a tymczasem przeszła ona między jego rękami i wpadła do bramki. Cóż za babol Janukiewicza!

Paweł Brożek (Wisła Kraków)

"Zawiodłem w tym meczu. Miałem trzy sytuacje stuprocentowe. Tak naprawdę mogłem sprawić, że to spotkanie skończyłoby się w pierwszej połowie. Nie ma dla mnie usprawiedliwienia" - powiedział po meczu z Lechem w Poznaniu napastnik Wisły Kraków Paweł Brożek. Więcej dodawać nie potrzeba.

Arkadiusz Piech (Legia Warszawa)

Sprowadzony za milion złotych z Zagłębia Lubin napastnik na razie prezentuje się bardzo słabo. A jeśli dodamy do tego, że co miesiąc inkasuje 60 tysięcy złotych pensji plus 12 tysięcy za każde wyjście na murawę, to jego transfer aspiruje już do największego rozczarowania rundy. Piech snuje się po boisku jak mucha w smole, nie szuka gry, jest mało aktywny, a nawet gdy ma okazję do zdobycia gola, to potrafi ją koncertowo zmarnować.

Hubert Wołąkiewicz (Lech Poznań)

Obrońca Lecha wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu Michała Buchalika na Łukaszu Trałce. Mimo to został antybohaterem meczu z Wisłą. Defensor dał się minąć Rafałowi Boguskiemu na 2-0 i nieporadnie próbował zatrzymać Wilde-Donalda Guerriera, kiedy Haitańczyk strzelał gola ustalającego wynik meczu.

Alberto Cifuentes (Piast Gliwice)

Hiszpański bramkarz Piasta nie będzie miło wspominał meczu z Lechią, a w jego koszmarach najczęściej będzie pojawiał się Piotr Wiśniewski. Najpierw Cifuentes przepuścił jego strzał w krótki róg, a potem dał się zaskoczyć dośrodkowaniem z 40 metrów.

Bartłomiej Pawłowski (Lechia Gdańsk)

Trener i kibice Lechii zdecydowanie więcej spodziewali się po postawie Bartłomieja Pawłowskiego, który przecież trafił do gdańszczan z Primera Division. Po słabej pierwszej połowie został zmieniony przez Piotra Grzelczaka. Podobnie było w 1. kolejce. Ciekawe czy taka postawa trenera zmotywuje go do większego wysiłku na treningach i czy w ogóle była gwiazda Widzewa pojawi się w kolejnym spotkaniu.

Henrik Ojamaa (Legia Warszawa)

Legia Warszawa ciągle chce sprzedać Estończyka i nie można się dziwić, skoro Ojamaa prezentuje się tak jak w meczu z Górnikiem Zabrze. Był niewidoczny, nie stwarzał sytuacji podbramkowych i nie wygrywał pojedynków. Wątpliwe by ktoś chciał go z Legii wykupić.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama