Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 3. kolejki Ekstraklasy

Człowiek, który zdobył dwie bramki w meczu z Lechem? Snajper Legii, który ustrzelił kolejnego ligowego rywala? A może olbrzym z Cracovii, który w powietrzu nie ma sobie równych? Wybierz z nami Asów i Cieniasów 3. kolejki Ekstraklasy!

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

ASY:

Radosław Cierzniak (Wisła) - W hicie 3. kolejki Ekstraklasy Wisła pokonała na swoim stadionie Lecha 2-0, ale nie byłoby tego zwycięstwa bez znakomitej gry Cierzniaka. Bramkarz "Białej Gwiazdy" popisał się świetnymi paradami przy strzałach Kamińskiego i Hamalainena.

Nemanja Nikolić (Legia) - Trafił do Legii za darmo, a z miejsca stał się gwiazdą ligi. Pod bramką przeciwnika zimny jak lód i opanowany jak rasowy snajper. W meczu z Łęczną wystarczyło mu 45 minut. Najpierw strzelił gola prawą nogą, potem głową i rywale byli na łopatkach. Na razie jego bilans w Legii to siedem meczów i siedem bramek. Dziękujemy, dobranoc!

Reklama

Rafał Boguski (Wisła) - Jeszcze niedawno kibice krakowskiego klubu wskazywali Boguskiego jako gracza, który jest symbolem słabnącej pozycji Wisły w polskim futbolu. A tymczasem w meczu z Lechem "Boguś" zagrał na nosie wszystkim krytykom i zdobył dwie bramki. Przy pierwszej miał trochę szczęścia, ale drugi gol to już podręcznikowa kontra i stalowe nerwy gracza Wisły, który wspólnie z kolegami pokazał, że sportowo "Biała Gwiazda" wciąż może zagrozić potentatom naszej ligi.

Miroslav Czovilo (Cracovia) - Olbrzym z Cracovii strzelił dla "Pasów" gola w meczu z Podbeskidziem i udowodnił, że dla swojego zespołu jest piłkarzem absolutnie bezcennym. I jeszcze jedno - widzieliście zagranie Czovilo piętą do Rakelsa w końcówce pierwszej połowy? Palce lizać!

Martin Neszpor (Piast) - Przychodził do Gliwic z trudną misją - miał zastąpić króla strzelców ubiegłego sezonu Kamila Wilczka (odszedł do włoskiego Carpi). W pierwszych dwóch meczach ligowych nie zdobył bramki, ale w starciu z Górnikiem wreszcie był skuteczny. Dwa razy znalazł się w dogodnej sytuacji, zachował przytomnie i pokonał Przyrowskiego.

Robert Pich (Śląsk) - W meczu z Termalicą szalał na skrzydle i w środku pola, a rywale kompletnie sobie z nim nie radzili. Zdobył piękną bramkę strzałem z powietrza bezpośrednio po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a wcześniej mógł dołożyć jeszcze dwie. Oczywiście gdyby nie świetnie dysponowany Sebastian Nowak.

Sebastian Nowak (Termalica) - Na razie dla Termaliki awans do Ekstraklasy to zderzenie z rozpędzonym pociągiem towarowym. Trzy mecze, zero punktów i pięć straconych bramek. Byłoby ich znacznie więcej, gdyby nie to, że w meczu ze Śląskiem bramkarz beniaminka Sebastian Nowak kilka razy uratował go w beznadziejnych sytuacjach.

Damian Dąbrowski (Cracovia) - Stworzył z Czovilo duet twardych defensywnych pomocników, którzy w dodatku dają zespołowi wiele jakości w przodzie. Dąbrowski nie gra głową tak znakomicie jak Serb, ale za to dysponuje potężnym uderzeniem z dystansu. W meczu z Podbeskidziem huknął z 30. metrów tak, że prawie złamał poprzeczkę!

Peter Grajciar (Śląsk) - Zwykle jest w cieniu Picha i Paixao i rzeczywiście jest mniej widowiskowym graczem niż wymieniona dwójka. Ale w spotkaniu z Termalicą pokazał, że może dawać drużynie bardzo wiele. Kilka razy świetnie wyłożył piłkę kolegom, ale ci marnowali sytuacje. Wreszcie w 59. minucie dograł idealnie do Picha, a ten pięknym strzałem pokonał Nowaka.

Dominik Furman (Legia) - Dobry występ w Łęcznej, gdzie już po trzech minutach mógł zanotować asystę, ale po jego ładnej centrze z "kornera" i strzale Rzeźniczaka, instynktownie interweniował Prusak. Furman to już nie jest zagubiony młody chłopak, który trafił do Tuluzy i odbił się od ściany. Dzisiaj ten piłkarz nie boi się decydować o obliczu Legii.

Łukasz Zwoliński (Pogoń) - Zabójczo regularny snajper "Portowców" na razie zdobywał po jednej bramce w każdej z trzech kolejek sezonu. W Gdańsku trafił po ładnym strzale z dystansu, choć trochę pomogła mu niefortunna interwencja Ariela Borysiuka.

Jakub Szmatuła (Piast) - Gdyby nie jego znakomite interwencje, Piast nie zdołałby pokonać Górnika. Szmatuła bronił w piątek nie tylko skutecznie, ale też bardzo widowiskowo, a do tego sprzyjało mu szczęście (poprzeczka po strzale Szeweluchina). Tak trzymać.

Adrian Rakowski (Zagłębie) - Beniaminek Ekstraklasy wygrał z Jagiellonią na jej terenie, a Rakowski był jedną z najjaśniejszych postaci w ekipie "Miedziowych". Strzelił dla Zagłębia bramkę, a w całym spotkaniu prezentował się naprawdę dobrze. Miał też sporo szczęścia, bo po jego strzale piłka minęła linię bramkową nieznacznie, ale sędzia liniowy to zauważył i zasygnalizował głównemu.

Rafał Rostkowski (sędzia liniowy meczu Jagiellonia - Zagłębie) - Wykazał się sokolim wzrokiem i podjął bardzo odważną decyzję sygnalizując sędziemu Tomaszowi Kwiatkowskiemu, że po strzale Adriana Rakowskiego padła dla Zagłębia bramka w 65. minucie meczu z Jagiellonią.

Richard Guzmics (Wisła) - Wyłączył z gry Marcina Robaka, który przecież na warunki Ekstraklasy wciąż jest jednym z czołowych snajperów. Węgier spisał się w ligowym hicie z Lechem doskonale. Na przeciwnym biegunie był natomiast jego rodak, obrońca "Kolejorza" Tamas Kadar.

Mariusz Stępiński (Ruch Chorzów) - Zadebiutował w drużynie Waldemara Fornalika i od razu strzelił zwycięskiego gola. Może po niezbyt udanych przygodach w Wiśle Kraków i Norymberdze napastnik znalazł swoje miejsce? Przy bramce był na spalonym, ale sędziowie gola uznali, więc dzięki niemu trzy punkty pojechały do Chorzowa.

CIENIASY:

Tamas Kadar (Lech) - W przegranym hicie ligi z Wisłą zagrał dramatycznie! Przy pierwszej bramce nie upilnował Boguskiego, a przy drugiej uciekł mu Jankowski, który po chwili wyłożył piłkę jak na tacy "Bogusiowi", a ten ustalił wynik spotkania.

Wojciech Kaczmarek (Podbeskidzie) - Po 30 minutach meczu z Cracovią, przy stanie 0-0, zupełnie "odcięło mu prąd"! Ruszył przeciąć prostopadłe podanie przed pole karne, tyle tylko, że... odbił piłkę jakby grał w siatkówkę. Wyrok był oczywisty - czerwona kartka i ogromne kłopoty dla "Górali", którzy ostatecznie przegrali 0-1.

Maciej Szmatiuk (Łęczna) - Stoper Górnika Łęczna prochu może nie wymyśli, ale do tej pory w bieżącym sezonie prezentował się dość solidnie. Aż przyszedł mecz z Legią. Najpierw nieudana próba łapania rywali na spalonym, potem błąd w kryciu Nikolicia i już było 0-2. Mecz z wicemistrzami Polski wyraźnie go przerósł.

Dawid Sołdecki (Termalica) - Kolejny fatalny występ środkowego obrońcy Termaliki. Zresztą cała defensywa beniaminka w meczu ze Śląskiem raz po raz popełniała dziecinne błędy. Sam Sołdecki nie zdążył doskoczyć do Bilińskiego przy golu na 0-1, poza tym nagminnie popełniał błędy w ustawieniu.

Kasper Hamalainen (Lech) - Zwykle go chwalimy, ale tym razem zagrał słabiutko. W meczu z Wisłą zmarnował dwie znakomite okazje do strzelenia wyrównującej bramki. Z taką skutecznością o podboju lig zagranicznych może zapomnieć...

Tomasz Nowak (Łęczna) - W niedzielnym starciu z Legią pomocnik Łęcznej miał po prostu kiepski dzień. Przy pierwszej bramce podał piłkę wprost pod nogi Guilherme, potem próbował się zrehabilitować, ale szło mu kiepsko. Kiedy chciał przyśpieszyć grę, to jego koledzy akurat zwalniali. Gdy lepszym rozwiązaniem byłoby podanie, on decydował się na drybling. A kiedy trzeba było strzelać... Ech, sami wiecie.

Rafał Murawski (Pogoń) - Okrutnie zawalił już na początku meczu z Lechią w Gdańsku. Po niespełna kwadransie gry stracił piłkę na swojej połowie na rzecz Borysiuka, a chwilę potem było już 0-1 dla gospodarzy.

Krzysztof Jakubik (sędzia meczu Piast - Górnik Z.) - W 18. minucie meczu Neszpor z Piasta wpadł w pole karne, trącił piłkę końcem buta i uprzedził tym samym wychodzącego z bramki Przyrowskiego, który wpadł wprost w nogi napastnika gospodarzy. Sędzia Jakubik nie dopatrzył się tam jednak karnego.

Krystian Nowak (Podbeskidzie) - Słabo wyglądał w meczu z Legią w 2. kolejce, a w ostatni weekend - w starciu z Cracovią - po raz kolejny prezentował się bardzo kiepsko. Tym razem nie zdołał zablokować dośrodkowania Cetnarskiego, po którym Czovilo zdobył dla "Pasów" bramkę. A to tylko wierzchołek góry lodowej...

Trójka sędziowska z meczu Korona - Ruch - arbitrzy (Frankowski, Sadczuk, Boniek) nie popisali się w poniedziałkowym spotkaniu. Już pierwsza bramka dla Ruchu budzi kontrowersje. Viszniakovs mógł być na minimalnym spalonym. Przy zwycięskim golu dla "Niebieskich" nie ma już żadnych wątpliwości. Stępiński był na spalonym, bramka nie powinna być uznana, a co za tym idzie sędziowie wypaczyli wynik spotkania.

Autor: Bartosz Barnaś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje