Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 29. kolejki Ekstraklasy

Lech i Legia w tej kolejce zachwyciły, odnosząc wysokie zwycięstwa. W "Kolejorzu" rządziła młodzież, natomiast drużynę "Wojskowych" ciągnęli doświadczeni zawodnicy.

Asy:

Pelle van Amersfoort (Cracovia) 

W starciu z Lechią Gdańsk błysnął skutecznością. Jego dublet zapewnił Cracovii zwycięstwo. Dzięki temu "Pasy" przełamały fatalną passę sześciu porażek i zagwarantowały sobie miejsce w górnej połowie tabeli przed rundą finałową. W końcówce spotkania Holender był już nieco niewidoczny, lecz mimo to został bohaterem meczu.

Kenny Saief (Lechia Gdańsk)

Wziął na swoje barki odpowiedzialność za grę Lechii i znacznie wyróżniał się na tle pozostałych kolegów z zespołu. Jako jeden z nielicznych zawodników w ekipie Lechii mógł być z siebie zadowolony po bolesnej porażce z Cracovią.

Reklama

Marek Kozioł (Korona Kielce)

W meczu z Zagłębiem Lubin udowodnił, że jest jednym z najlepszym golkiperów w PKO Ekstraklasie. Fantastycznie bronił niemal wszystkie strzały piłkarzy "Miedziowych". Skapitulował dopiero po pewnie wykonanym przez Damjana Bohara rzucie karnym. 

Tymoteusz Puchacz (Lech Poznań) 

Na lewej obronie wyglądał jak profesor. Jego rajdy siały popłoch w szeregach rywali. Po jednej z takich akcji zaliczył asystę przy bramce Modera.

Jakub Moder (Lech Poznań) 

Młodzież Lecha grała bardzo dobrze. Moder trzymał środek pola. Był zamieszany w trzy akcje bramkowe Lecha. Najpierw sam trafił, potem dobrym pressingiem wymusił błąd Podstawskiego, a w drugiej połowie oddał mocny strzał, który źle odbił Stipica, a w konsekwencji padł trzeci gol. Poza tym świetnie też rozgrywał i w zarodku przerywał akcje Pogoni. 

Dani Ramirez (Lech Poznań) 

Ostatnio był krytykowany, ale tym razem zagrał bardzo dobrze. W końcu dał liczby. Zdobył bramkę i zaliczył asystę.

Jakub Błaszczykowski (Wisła Kraków)

Bez swojego kapitana "Biała Gwiazda" mogłaby tylko pomarzyć o wygranej z Rakowem. Błaszczykowski pewnie wykorzystał rzut karny, zanotował asystę przy trafieniu Janickiego i zagrywał piłkę w pole karne przy okazji trzeciej akcji bramkowej. Kapitalny występ byłego gwiazdora Borussii Dortmund!

Vukan Savićević (Wisła Kraków)

W decydującej akcji świetnie podłączył się do akcji ofensywnej, zapewniając Wiśle komplet punktów.

Maciej Makuszewski (Jagiellonia Białystok)

Był motorem napędowym "Jagi" w starciu z ŁKS-em. Zaliczył asystę przy trafieniu Jakova Pulijicia, a następnie to po jego strzale Arkadiusz Malarz zdobył bramkę samobójczą. Mimo to trener Iwajło Petew zdecydował się ściągnąć go z boiska, co spotkało się ze sporym zaskoczeniem Makuszewskiego. Jego reakcja była w pełni zrozumiała.

Robert Pich (Śląsk Wrocław)

Prawdziwy as w talii Viteżslava Laviczki. Gdy tylko pojawia się na boisku, gra Śląska nabiera tempa. Tak było też w meczu z Wisłą Płock. Wszedł na boisko w 63. minucie, a w 71. zdobył bramkę. Potem dograł jeszcze do Przemysława Płachety, który zdobył zwycięską bramkę.

Paweł Wszołek (Legia Warszawa)

Miał udział przy czterech z pięciu goli Legii. Sam zdobył bramkę. Potem dogrywał Mateuszowi Cholewiakowi i Vamarze Sanogo. Po jego strzale do własnej bramki piłkę skierował też Adam Marciniak. Prawdziwy motor napędowy drużyny ze stolicy.

Marko Veszović (Legia Warszawa)

Prawa strona Legii funkcjonowała bardzo dobrze. Veszović z Wszołkiem świetnie się uzupełniali. Gdy Wszołek schodził do środka, to Czarnogórzec dobrze oskrzydlał akcje i zaliczył dwie asysty.

Luquinhas (Legia Warszawa)

Na tle piłkarzy Arki wyglądał jak wirtuoz. Tym razem nie zapisał się w statystykach, ale dobrze rozgrywał. Od niego często zaczynały się akcje Legii. Tak było też na początku drugiej połowy, kiedy zagrał do Wszołka, po którego strzale samobójczego gola strzelił Marciniak.

Cieniasy:

Mario Malocza (Lechia Gdańsk) 

Nie dość, że Lechia straciła trzy bramki, to jeszcze Malocza zdobył jedną z nich, w kuriozalny sposób pokonując własnego bramkarza.

Jaroslav Mihalik (Lechia Gdańsk) 

W starciu z Cracovią - z której został wypożyczony do Lechii - bardzo chciał coś udowodnić. Może nawet zbyt bardzo, bo na samych chęciach się skończyło. To nie był dobry mecz w jego wykonaniu.

Dante Stipica (Pogoń Szczecin) 

Bramka Gytkjaera wzięła się z błędu Podstawskiego, ale był on konsekwencją podania Stipicy. Przy trzeciej bramce dla Lecha też nie najlepiej się spisał, źle odbijając strzał Modera.

Tomas Podstawski (Pogoń Szczecin) 

Pogoń na boisku nie istniała. Nie miała pomysłu na rozegranie akcji i notowała sporo strat, za co głównie odpowiedzialny był Podstawski. Przy golu na 2-0 zanotował stratę tuż przed polem karnym, co wykorzystał Gytkjaer.

Bartosz Białek (Zagłębie Lubin) 

W starciu z Koroną był po prostu niewidoczny. A gdy już w doliczonym czasie gry mógł zostać bohaterem spotkania, zamiast posłać piłkę do siatki - huknął w poprzeczkę.

Andres Lioi (Korona Kielce) 

Pojawił się na boisku w przerwie meczu z Zagłębiem, w miejsce kontuzjowanego Marcina Cebuli. Czy jednak rzeczywiście przebywał na murawie? Co do tego można mieć spore wątpliwości. Na dobrą sprawę pokazał się tylko raz, gdy Lubomir Guldan faulem pozbawił go stuprocentowej sytuacji.

Patryk Tuszyński (Piast Gliwice)

Gdyby nie przymusowa pauza Jorge'a Feliksa, derbowy mecz z Górnikiem Zabrze zacząłby na ławce rezerwowych. Dostał szansę i zrobił bardzo niewiele, by ją wykorzystać. Przez całe spotkanie nie stanowił praktycznie żadnego zagrożenia dla bramki zabrzan. Dla Piasta rozegrał już 23 ligowe spotkania, w sumie 800 minut. Do siatki trafił zaledwie raz.  

Alasana Manneh (Górnik Zabrze)

Jeszcze trzy lata temu grał w juniorach FC Barcelona. Nie robi jednak postępów na miarę oczekiwań, co w polskiej lidze jest widoczne ponad miarę. W prestiżowej potyczce z Piastem nieprzypadkowo to właśnie on w szeregach gości opuścił boisko jako pierwszy. W bezpośrednich pojedynkach z Tomem Hateleyem ustępował rywalowi przynajmniej o klasę.

Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa)

Chwila nieuwagi wystarczyła, by Wisła po jego zagraniu ręką otrzymała rzut karny, który zamienił na bramkę Jakub Błaszczykowski.

Lukas Klemenz (Wisła Kraków)

Skoro w zestawieniu znalazł się Piątkowski, nie mogło tu zabraknąć i Klemenza, który zawinił w ten sam sposób. Sprokurował "jedenastkę", która mogła doprowadzić do porażki "Białej Gwiazdy".

Adrian Klimczak (ŁKS)

W łatwy sposób przegrał pojedynki z Maciejem Makuszewskich w dwóch akcjach bramkowych Jagiellonii. To nie był dobry mecz w jego wykonaniu.

Tadej Vidmajer (ŁKS)

Jego wejście tylko zaszkodziło drużynie. Tuż po zameldowaniu się na boisku w bezmyślny sposób sprokurował rzut karny, czym kompletnie dobił łódzki zespół.

Piotr Tomasik (Wisła Płock)

W 22. minucie meczu ze Śląskiem zmarnował świetną sytuację. Kto wie, jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby Wisła prowadziła dwiema bramkami. Tym razem jednak się nie popisał, a jego zespół przegrał i stracił szansę na awans do ósemki.

Adam Marciniak (Arka Gdynia)

Jest bardzo pechowym zawodnikiem. Często znajduje się w niewłaściwym miejscu i czasie. Tak było też w meczu z Legią. Nie zagrał najgorzej, ale strzelił samobójczego gola, po którym rywale nabrali rozpędu i rozbili Arkę.

Michał Przybycień, ŁŻ, TB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje