Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Najważniejsze rozstrzygnięcie tego sezonu T-Mobile Ekstraklasy już znamy. Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek tytuł mistrzowski zapewniła już sobie Legia Warszawa. Trwa natomiast zacięta walka o utrzymanie w gronie najlepszych. Zapraszamy na podsumowanie 28. kolejki.

Asy



Marek Saganowski (Legia Warszawa)

Reklama

Stołeczny zespół nie zaprezentował się najlepiej w meczu w Łodzi z Widzewem i trudno wyróżnić kogokolwiek. Postanowiliśmy Asa dać Saganowskiemu. Jego gol dał Legii jeden punkt, jak się później okazało, na wagę mistrzostwa Polski.

Fabian Pawela (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Bohater spotkania w Poznaniu. Pawela strzelił faworyzowanemu Lechowi dwa gole, a Podbeskidzie sprawiło największą sensację 28. kolejki. "Górale" imponują determinacją z jaką walczą o utrzymanie i trzy punkty w stolicy Wielkopolski mogą okazać się bezcenne w końcowym rozrachunku. Podbeskidzie na dodatek pogrzebało szanse "Kolejorza" na mistrzowską koronę.

Grzegorz Rasiak (Lechia Gdańsk)

Gdańszczanie znów zafundowali swoim kibicom dreszczowiec. Dopiero w 87. minucie Lechia wyrównała w pojedynku z PGE GKS Bełchatów. Remis gospodarzom uratował Grzegorz Rasiak. Ten doświadczony napastnik mógł nawet przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Lechii w doliczonym czasie gry, ale strzelił tuż obok słupka. Trener Bogusław Kaczmarek przyznał po meczu, że chciał zdjąć z boiska Rasiaka, ale w ostatniej chwili zmienił zdanie. Intuicja godna podziwu.

Osman Chavez (Wisła Kraków)

W przypadku reprezentanta Hondurasu, jak ulał pasuje powiedzenie "od zera do bohatera". Przynajmniej jeśli chodzi o występ w spotkaniu z Ruchem Chorzów. Chavez sprokurował rzut karny, który na gola zamienił Filip Starzyński. Obrońca Wisły szybko się zrehabilitował strzelając gola na 1-1 w 14. minucie. Potem pewny punkt defensywy "Białej Gwiazdy".

Bartłomiej Bartosiak (PGE GKS Bełchatów)

W 24. minucie młody napastnik PGE GKS skutecznie wykończył ładny atak pozycyjny. Podopieczni Kamila Kieresia długo prowadzili i niewiele zabrakło, a odnieśliby piąte zwycięstwo z rzędu.

Dariusz Trela (Piast Gliwice)

Bramkarz beniaminka swoją postawą w meczu z Koroną Kielce sprawił, że Piast wciąż liczy się w walce o europejskie puchary. Trela w znakomitym stylu obronił rzut karny wykonywany przez Pawła Golańskiego i dobitkę Artura Lenartowskiego. Popisał się jeszcze kilkoma udanym interwencjami zwłaszcza, kiedy jego drużyna grała w liczebnym osłabieniu.

Piotr Ćwielong (Śląsk Wrocław)

Znów dobry mecz w wykonaniu Ćwielonga. Aktywny, szybki, był prawdziwym utrapieniem dla obrońców Jagiellonii. Udany występ okrasił golem w końcówce spotkania. Ćwielong był faulowany, ale podniósł się, dobiegł do piłki i skierował ją do bramki. Panowie piłkarze, tak właśnie trzeba postępować, a nie leżeć na murawie i czekać na gwizdek sędziego.

Filip Starzyński (Ruch Chorzów)

Jeden z wyróżniających się piłkarzy "Niebieskich" w meczu z Wisłą. Pewnie wykorzystał rzut karny, inicjował wiele akcji ofensywnych Ruchu. Podopieczni Jacka Zielińskiego wywieźli z Krakowa punkt, ale w dalszym ciągu muszą drżeć o pozostanie w Ekstraklasie.

Radosław Janukiewicz (Pogoń Szczecin)

Pogoń w dosyć szczęśliwych okolicznościach wygrała z Górnikiem Zabrze 1-0 po samobójczym golu Michała Bembena, ale też duży udział w tym zwycięstwie miał Radosław Janukiewicz. Bramkarz w kilku sytuacjach uchronił "Portowców" przed stratą gola m.in. po strzałach Ireneusza Jelenia i Prejuce'a Nakoulmy. Wygrana niezwykle ważna dla Pogoni, bo pozwala na głębszy oddech w walce o utrzymanie.

Cieniasy



Lech Poznań

Tego nikt się nie spodziewał. Lech Poznań niemal bez walki oddał mistrzowską koronę Legii. Lider zgubił punkty w Łodzi i "Kolejorz" stanął przed szansę, żeby odrobić część strat i jeszcze przedłużyć nadzieję na tytuł. Wydawało się, że w starciu z Podbeskidziem motywacji Lechowi nie powinno zabraknąć. Tymczasem zaangażowania, determinacji i skuteczności nie brakowało, ale ... "Góralom", którzy sensacyjnie wygrali w stolicy Wielkopolski.

Michał Bemben (Górnik Zabrze)

Runda wiosenna jest kompletnie nieudana w wykonaniu podopiecznych Adama Nawałki. W tym roku zabrzanie przegrali po raz dziewiąty. W Szczecinie Górnik przegrał pechowo po samobójczym golu Bembna. - Trzeba się zastanowić nad błędami i próbować je naprawić - mówił Nawałka. Oj, jest się nad czym zastanawiać.

Piotr Grzelczak (Polonia Warszawa)

Miał być "żądłem" w ataku Polonii w wyjazdowym meczu z Zagłębiem. Tyle, że lepiej spisał się w roli ostatniego obrońcy lubinian, niż snajpera "Czarnych Koszul". Goście nie mieli z niego żądnego pożytku pod bramką Zagłębia, a jak już miał 100 procentową okazję do zdobycia gola, to ją zmarnował.

Jan Polak (Piast Gliwice)

Obrońca Piasta wyraźnie nie miał swojego dnia w starciu z Koroną Kielce. Dużo błędów, spóźnionych interwencji. To po jego faulu Korona miała rzut karny. Skórę Polakowi uratował wówczas Dariusz Trela broniąc "jedenastkę". Polak wniosków nie wyciągnął i w 70. minucie znów się nie popisał. Za faul taktyczny zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Osłabił zespół w ważnym momencie. Strata punktów z Koroną może oznaczać, że Piast jednak nie zagra w europejskich pucharach.

Alexis Norambuena (Jagiellonia Białystok)

Fatalna passa "Jagi" trwa. Ekipa z Białegostoku przegrała piąty mecz z rzędu. Bilans bramkowy jest również szokujący - zero strzelonych bramek i aż 15 straconych. W starciu ze Śląskiem Jagiellonia nie miała nic do powiedzenia. Norambuena był oddelegowany do pilnowania Sebastiana Mili, a efekt był taki, że kapitan Śląska strzelił gola i bez problemów prowadził akcje ofensywne. Ten eksperyment Tomasza Hajty kompletnie nie wypalił.

Zagłębie Lubin

Nominacja za całokształt radosnej twórczości na Dialog Arenie. 6000 tysięcy ludzi przyszło zobaczyć w akcji swoich piłkarzy, a ci zagrali tak, jakby ktoś im kazał, a nie płacił za grę w piłkę nożną. Więcej profesjonalizmu nie zaszkodzi...