Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 28. kolejki Ekstraklasy

Nemanja Nikolić został bohaterem 28. kolejki Ekstraklasy. Reprezentant Węgier strzelił dwa gole w Poznaniu, a Legia Warszawa pokonała mistrza Polski 2-0. Podopieczni Stanisława Czerczesowa są liderem, mając trzy punkty przewagi nad Piastem Gliwice. Lech traci do niej już 18 "oczek".

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

ASY:

Reklama

Nemanja Nikolić (Legia Warszawa) - bezdyskusyjnie największy bohater hitu Ekstraklasy. Reprezentant Węgier strzelił Lechowi dwa gole na jego stadionie. Obrońcy "Kolejorza" będą pewnie mieli koszmary z Nikoliciem w roli głównej.

Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa) - w meczu z Lechem podejmował niemal wyłącznie dobre decyzje. Jego podanie z głębi pola otworzyło Nikoliciowi drogę do bramki na 1-0, wcześniej popisał się znakomitą "piętką" i wyłożył piłkę Węgrowi w polu karnym gospodarzy.

Mateusz Wdowiak (Cracovia) - piękny strzał i wszystko jasne. Chłopak nie ma jeszcze 20 lat, a z Pogonią być może zdobył najładniejszą bramkę w karierze, a na pewno pierwszą w Ekstraklasie.

Tomasz Vestenicky (Cracovia) - szybko pojawił się na murawie w Szczecinie, zastępując kontuzjowanego Huberta Wołąkiewicza, szybko też zdobył bramkę uderzeniem zza pola karnego pod porzeczkę. To było jego pierwsze trafienie 19-letniego Słowaka w seniorskiej karierze.

Dawid Kort (Pogoń Szczecin) - młody zawodnik wszedł na boisko i pierwszym dotknięciem piłki zdobył bramkę. Jak się później okazało, było to trafienie na wagę remisu.

Wojciech Kędziora (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - długo jako jedyny próbował nękać bramkarza Lechii. Miał też udział przy bramce, bo gdyby lekko nie dotknął piłki, to być może nie trafiłaby ona do Bartłomieja Smuczyńskiego.

Michał Chrapek (Lechia Gdańsk) - w końcu przebił się do podstawowego składu Lechii Gdańsk i udowodnił, że zaufaniem nie został obdarzony na wyrost. Dyrygował drugą linią, zdobył też ładną bramkę.

Adam Gyurcso (Pogoń Szczecin) - ładna bramka była tylko wisienką na torcie. Węgier mądrze rozgrywał piłkę, pracował także w obronie. Jeden z jego najlepszych meczów w Ekstraklasie.

Jarosław Kubicki (Zagłębie Lubin) - dobra passa "Miedziowych" trwa. Podopieczni Piotra Stokowca wygrali w Łęcznej z Górnikiem 2-0 i zapewnili sobie grę w pierwszej ósemce po rundzie zasadniczej Ekstraklasy. Jednym z najlepszych zawodników Zagłębia był Jarosław Kubicki. Jego gol przypieczętował zwycięstwo gości. 20-letni sprytnie posłał piłkę do siatki między nogami Dżiugasa Bartkusa.

Paweł Brożek (Wisła Kraków) - dwa gole i strzelone Jagiellonii mówią dużo, ale nie wszystko. Napastnik "Białej Gwiazdy" rozegrał naprawdę wyśmienity mecz, umiejętnie wspomagał kolegów również w grze obronnej ustawiony tym razem nie na "szpicy", a za plecami Zdenka Ondraszka.

Rafał Wolski (Wisła Kraków) - błyskawicznie wkomponował się w zespół, stał się jego liderem, prowadzi grę. Gdy schodził z boiska w meczu z Jagiellonią w 77. minucie, to trybuny przy Reymonta skandowały nazwisko byłego piłkarza Legii.

CIENIASY:

Maciej Wilusz (Lech Poznań) - katastrofalny występ obrońcy "Kolejorza". Najpierw przyjął piłkę Nikoliciowi przy pierwszej bramce dla Legii, a potem - już przy stanie 0-2 - po raz drugi wyłożył futbolówkę pod nogi Węgra, który jednak tym razem nie strzelił gola.

Abdul Aziz Tetteh (Lech Poznań) - tuż przed przerwą pomocnik Lecha we własnym polu karnym "wyciął" Ondreja Dudę i sędzia wskazał na "wapno". Rzut karny pewnie wykorzystał Nikolić.

Szymon Marciniak (sędzia meczu Lech - Legia) - najlepszy obecnie polski sędzia popełnił dwa poważne błędy w hicie Ekstraklasy. Nie podyktował rzutu karnego dla Lecha w pierwszej połowie, w drugiej natomiast był zbyt tolerancyjny dla zbyt agresywnie grającego Trałki.

Władimer Dwaliszwili (Pogoń Szczecin) - nieskuteczny, podejmował złe decyzje. W końcu trener Czesław Michniewicz stracił do niego cierpliwość i po niespełna godzinie ściągnął go z boiska.

Piotr Polczak (Cracovia) - źle się ustawia, nie nadąża za rywalami, był też współwinny straty drugiej bramki z Pogonią. To nie jest jego runda.

Elvis Bratanović (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - kompletnie zagubiony w spotkaniu z Lechią. To on wyłożył piłkę Chrapkowi, po którego strzale padła bramka. Zmieniony w połowie meczu.

Grzegorz Kuświk (Lechia Gdańsk) - ciągle szuka nie tylko bramek, ale przede wszystkim formy z czasów gry w Ruchu Chorzów.  

Piotr Nowak (trener Lechii Gdańsk) - gdy Lechia prowadziła 1-0, szkoleniowiec zaczął bronić wyniku. Za ofensywnych Michała Chrapka i Sebastiana Milę wprowadził defensywnych Pawła Stolarskiego i Daniela Łukasika. Wyniku nie obronił, a gdy trzeba było strzelić drugą bramkę, to brakowało jakości w przodzie.

Radosław Pruchnik (Górnik Łęczna) - "Fatalnie graliśmy w ofensywie, a błędy w obronie przesądziły o wygranej gości" - narzekał trener Górnika Łęczna Jurij Szatałow po meczu z Zagłębiem Lubin (0-2). Słabo wypadł zwłaszcza Radosław Pruchnik. Użytkownicy Interii ocenili jego występ na zaledwie 1,8.

Igors Tarasovs (Jagiellonia Białystok) - pożegnał się z murawą w Krakowie już w siódmej minucie. Jako ostatni obrońca sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Rafała Boguskiego.

Sebastian Madera (Jagiellonia Białystok) - pojawił się na boisku, by uzupełnić lukę po Tarasovsie, ale to mu się nie udało. Inna sprawa, że praktycznie wszyscy jego koledzy nadawali się do tego zestawienia.

Autorzy: Bartosz Barnaś i Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy