Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Przyjechał do Polski z trzeciej ligi portugalskiej, pochodzi z Wyspy Zielonego Przylądka i wystarczyło mu 10 minut gry w T-Mobile Ekstraklasie, by strzelić bramkę. Napastnik Zawiszy Bydgoszcz Jorge Kadu jest jednym z "Asów" 27. kolejki Ekstraklasy.

Asy

Jorge Kadu (Zawisza Bydgoszcz)
Przyjechał do nas z egzotycznego kraju - Wyspy Zielonego Przylądka, dotychczas występował w trzeciej lidze portugalskiej (klub Quarteirense), ale by błysnąć w T-Mobile Ekstraklasie wystarczyło mu zaledwie 10 minut występu w wyjazdowym spotkaniu z Wisłą. Strzał bez przyjęcia piłki oznaczał zwycięskie trafienie dla bydgoszczan.

Władimer Dwaliszwili (Legia Warszawa)
Wielu krytyków dotąd z niego szydziło i bliskich było twierdzenia, że wszelkie niepowodzenia klubu, łącznie z bójkami kibiców, to wina sympatycznego Gruzina. Włado odpłacił się golem i gestem Kozakiewicza, za który Aleksandar Vuković nazwał go "Kozakszwili lub Dwalikiewicz". Najważniejsze, że dzięki temu trafieniu Legia przybliżyła się do upragnionego celu.

Szymon Pawłowski (Lech Poznań)
Ładna indywidualna akcja (minął Christophera Oualembo) i strzał w długi róg dały prowadzenie Lechowi w meczu z Lechią, a jednocześnie potwierdziły, że Szymon wyrasta na jednego z liderów "Kolejorza". "Kolejorza", który rozpoczął właśnie pogoń za Legią.

Reklama

Marcin Robak (Pogoń Szczecin)

W przeciętnych klubach Turcji nie poradził sobie, ale na własnym podwórku jest królem. Jego gola na 3-1 był z gatunku "coś z niczego" i ostatecznie podciął skrzydła Ruchowi. Jednocześnie Marcin dzielnie broni honoru polskich snajperów w wyścigu po koronę króla strzelców. Ma już 16 bramek.

Marco Paixao (Śląsk Wrocław)
Był najlepszym graczem w starciu Śląska z Górnikiem Zabrze. Strzelał, dryblował, o mały włos nie zdobył bramki po ładnej przewrotce. Ostatecznie zdobył gola ładnym i celnym uderzeniem głową. Nie zawsze ma z kim pograć, ale najważniejsze, że ma już 15 trafień.

Janis Papadopoulos (Cracovia)

W swym drugim występie w Ekstraklasie zdobył przepiękną bramkę. Nie miał zbyt wiele czasu i miejsca, obrońca atakował piłkę wślizgiem, a jednak oddał tak sprytny strzał, że Richard Zajac nawet nie drgnął.

Richard Zajac (Podbeskidzie)

Gdyby nie słowacki bramkarz, "Górale" już śmiało mogliby się szykować do gry na zapleczu Ekstraklasy. Broni pewnie i z poświęceniem. Jego interwencja z narażeniem zdrowia, uchroniła zespół od straty gola po strzale z rzutu wolnego Vladimira Bojlevicia.

Bartosz Iwan (Górnik Zabrze)
Zazwyczaj odpowiada głównie za działania defensywne w drugiej linii Górnika, ale we Wrocławiu pokazał, że może być też lisem pola karnego. Potrafił przyjąć piłkę pod kryciem, co więcej, przyjęciem na klatkę piersiową zgubić pilnującego Pawła Zielińskiego i ładnym strzałem zdobyć bramkę na wagę remisu zabrzan. Jednocześnie wybił z głowy Śląskowi marzenia o awansie do "ósemki".

Takafumi Akahoshi (Pogoń Szczecin)
Pomocnik z Kraju Kwitnącej Wiśni wypalił pod poprzeczkę w meczu z Ruchem i zdobył bodaj najładniejszą bramkę kolejki! "Aka" wyróżniał się w meczu z "Niebieskimi" nie tylko fryzurą, ale też aktywną postawą. Bez dwóch zdań, był "Asem" tej kolejki.

Michał Masłowski (Zawisza Bydgoszcz)

Był najlepszym piłkarzem w starciu z Wisłą. Niby to gospodarze częściej atakowali i zagrażali bramce, a jednak to on królował w środku pola. Z piłką przy nodze potrafił biec szybciej niż rywale bez niej. I do tego wypracował zwycięskiego gola.

Cieniasy

Sebastian Rudol (Pogoń Szczecin)

19-latek pomylił piłkę nożną z siatkówką. Rudol zapomniał, że w defensywie wymachiwanie rękami na wszystkie strony może się źle skończyć. Lekcję jaką dostał w niedzielę powinien zapamiętać na długo. To w jego rękę trafiła piła po dośrodkowaniu Marka Zieńczuka. Rzut karny na bramkę zamienił Filip Starzyński. 

Piotr Brożek (Wisła Kraków) 
Ogólnie nie wygląda ostatnio na piłkarza, który jesienią kilka miesięcy był bez klubu, ale  w meczu z Zawiszą zagapił się ewidentnie, nie wrócił do linii obrony i Wisła straciła bramkę.

Marcin Malinowski (Ruch Chorzów)
Kapitan "Niebieskich" w dziecinny sposób dał sobie odebrać piłkę. Marcin Robak nacisnął go z tyłu i huknął do siatki na 3-1, wybijając chorzowianom z głowy myśli o doprowadzeniu do choćby remisu. Malinowski mógł zrobić wszystko - wycofać do bramkarza, wybić na aut, albo rzut rożny. Byle tylko nie tracić piłki.

Krzysztof Ostrowski (Śląsk Wrocław)
W 80. min meczu z Górnikiem ładnie odebrał piłkę we własnym polu karnym Pejucowi Nakoulmie, ale zamiast podać do Dalibora Stevanovoicia, dograł ... Maciejowi Mańce, który asystował przy wyrównującym golu Bartosza Iwana. Pan Krzysztof na przyszłość w takiej sytuacji poda celniej, albo po prostu wybije piłkę.

Krzysztof Nykiel (Cracovia)
Niby grał poprawnie, ale przez błąd techniczny - zabawa w przyjmowanie piłki i zagranie jej o własną rękę w polu karnym, sprokurował "jedenastkę", przez którą "Pasy" straciły dwa punkty, choć Podbeskidzie nie zagroziło ich bramce!

Autorzy: Michał Białoński, Robert Kopeć, Dariusz Jaroń

Sprawdź szczegóły z Ekstraklasy!