Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 27. kolejki Ekstraklasy

Ostatni mecz 27. kolejki był najciekawszy. Fanatycy PKO Ekstraklasy muszą jednak czekać tydzień na kolejne emocje. W poprzednich meczach też sporo się działo. Niestety najczęściej były to kuriozalne zdarzenia, a do miana Cieniasów aspirowało więcej piłkarzy, niż do Asów.

ASY:

Israel Puerto (Śląsk Wrocław)

Raków atakował skrzydłami. Podopieczni Marka Papszuna próbowali wrzucać piłkę w pole karne. Nie potrafili tych dośrodkowań wykończyć, bo Hiszpan wygrywał prawie wszystkie główki.

Robert Pich (Śląsk Wrocław)

Wszedł w 66. minucie i rozruszał formacje ofensywne Śląska. Wywalczył rzut karny, po którym bramkę zdobył Michał Chrapek.

Felicio Brown Forbes (Raków Częstochowa)

Jest autorem pierwszej bramki w PKO Ekstraklasie zdobytej po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Miał kilka sytuacji, ale nie mógł się wstrzelić. Udało się mu to dopiero w 83. minucie, kiedy zdobył piękną bramkę głową. W końcowym rozrachunku wystarczyła ona do remisu.

Reklama

Dejan Drażić (Zagłębie Lubin)

W zimie Zagłębie wypożyczyło go na pół roku ze Slovana Bratysława. Z miejsca wszedł do pierwszego składu. Jeszcze przed pandemią zagrał w trzech meczach. Wszystkie rozpoczynał w pierwszym składzie. Teraz było tak samo. Zagrał bardzo dobrze i otworzył wynik w meczu z Pogonią Szczecin, strzelając pierwszego gola w PKO Ekstraklasie.

Bartosz Białek (Zagłębie Lubin)

Jest jeszcze młodzieżowcem, ma dopiero 18 lat, a już jest jedną z czołowych postaci Zagłębia Lubin. W tym sezonie, w PKO Ekstraklasie, rozegrał 11 meczów, w których zdobył sześć bramek i zanotował trzy asysty. W 27. Kolejce podwyższył swój dorobek w obu tych statystykach. Zdobył trzecią bramkę dla Zagłębia, a przy trafieniu Drażicia zanotował asystę.

Jorge Felix (Piast Gliwice)

Praktycznie w pojedynkę rozmontował Wisłę Kraków. Najpierw otworzył wynik, a potem zanotował dwie asysty.

Po odejściu Joela Valencii to Hiszpan jest najbardziej kreatywnym piłkarzem Piasta. Może odejść już po sezonie, bo kończy mu się kontrakt. Jeśli tak się stanie, to będzie to podobny przypadek do odejścia Valencii i zespół zostanie osłabiony przed walką o europejskie puchary.

Piotr Parzyszek (Piast Gliwice)

Do spółki z Felixem stanowi o sile ofensywnej Piasta. W meczu z Wisłą zdobył dwie bramki. Owszem, miał stuprocentowe okazje, ale niektórzy piłkarze w naszej lidze nawet tak prostych sytuacji nie potrafią wykorzystywać.

Petteri Forsell (Korona Kielce)

Może mieć nadwagę, może prezentować się słabiej fizycznie, ale piłkarsko jest najlepszym piłkarzem Korony. Udowodnił to w meczu przeciwko Wiśle Plock. Przerwa wcale mu nie zaszkodziła. Widać, że przez ten czas dbał o formę i to przełożyło się na dyspozycję boiskową. Miał 1,5 asysty, bo bramkę Marcina Cebuli wypracował na pół z Angelem Garcią. Zdobył też bramkę.

Dawid Kocyła (Wisła Płock)

Jeden z największych talentów PKO Ekstraklasy. Odkrycie ostatnich miesięcy. W zimie przyszedł z Bełchatowa do Wisły Płock. Od razu przebił się do składu, zajmując miejsce młodzieżowca. Z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej, a w meczu z Zagłębiem zdobył debiutancką bramkę w ekstraklasie.

Przemysław Mystkowski (Jagiellonia Białystok)

Na bramkę w ekstraklasie czekał ponad cztery lata. 14 maja 2016 roku, w ostatniej 37. kolejce sezonu 2015/16 strzelił gola Koronie Kielce, a Jagiellonia wygrała wtedy 1-3. Mystkowski otworzył wtedy wynik. Tym razem zdobył znacznie ważniejszą bramkę. Wszedł w 86. minucie, a już trzy minuty później trafił do siatki i zapewnił swojemu zespołowi zwycięstwo.

Flavio Paixao (Lechia Gdańsk)

Derby Trójmiasta to bez wątpienia było najlepsze spotkanie 27. kolejki PKO Ekstraklasy. Cztery rzuty karne, wiele zwrotów akcji i siedem bramek. Trzy z nich zdobył Paixao. To nic, że dwa razy trafił z 11 metrów. Rzut karny też trzeba umieć wykorzystać. Jego gol w ostatniej minucie doliczonego czasu gry zapewnił Lechii trzy punkty.

CIENIASY:

Benedikt Zech (Pogoń Szczecin)

Przy trzeciej bramce Zagłębia, autorstwa Bartosza Białka, popełnił ogromny błąd. Źle przyjął piłkę i wystawił ją napastnikowi zespołu z Lubina, który wykorzystał okazję i trafił do siatki.

Adam Ratajczyk (Łódzki Klub Sportowy)

Mógł zdobyć dwie bramki. Najpierw, w pierwszej połowie, z bliska dobijał strzał Pirulo, ale nie trafił w bramce. W 65. minucie miał równie znakomitą sytuację. Odrobinę się poprawił, bo oddał celny strzał, ale trafił w stojącego na linii bramkowej Przemysława Wiśniewskiego.

Gieorgij Żukow (Wisła Kraków)

Po meczu z Piastem cała drużyna Wisły, łącznie ze sztabem szkoleniowym, zasługuje na to, aby znaleźć się wśród cieniasów. Ostatecznie są tu tylko ci, którzy popełnili najcięższe błędy. Jednym z nich niewątpliwie był Żukow. W 11. minucie zaliczył głupią stratę na własnej połowie, po której Parzyszek zdobył bramkę.

Vullnet Basha (Wisła Kraków)

Wcale nie grał lepiej od Żukowa. Też miał sporo łatwych strat w środku pola. Według oficjalnych statystyk PKO Ekstraklasy wygrał tylko 38 procent pojedynków. Trener Artur Skowronek widział, że nie ma z niego wielkiego pożytku i zmienił go już w przerwie.

Kamil Wojtkowski (Wisła Kraków)

Wszedł za Bashę. Miał uspokoić sytuację w środku pola i napędzać akcje Wisły. Zamiast tego wyłożył piłkę Martinowi Konczkowskiemu, który podał do Parzyszka i Wisła straciła trzecią bramkę.

Maciej Sadlok (Wisła Kraków)

Grał całkiem przyzwoicie. Miał jednak najmniejszy procent celnych podań w całej drużynie. Tylko 71 procent dograń do kolegów było precyzyjnych. Dodatkowo w 74. minucie dostał czerwoną kartkę i osłabił zespół, który i bez tego był już w trudnej sytuacji.

Mickey van der Hart (Lech Poznań)

Jego błąd zadecydował o porażce Lecha. Podjął złą decyzję o wypiąstkowaniu dośrodkowania i w kuriozalny sposób poznaniacy stracili bramkę.

Lech od lat szczyci się swoją akademią. Do dziś jednak nie zdołał sobie wychować bramkarza i musi grać szemranej klasy Holender, do którego jak ulał pasuje przydomek "Latający".

Angel Garcia (Wisła Płock)

Popełnił duży błąd przy drugiej bramce dla Korony. Zamiast wybić piłkę, trafił w Marcina Cebulę, który to wykorzystał i trafił do siatki.

Alan Uryga (Wisła Płock)

Obrona "Nafciarzy" w meczu z Koroną to ponura komedia. Cała formacja, na czele z bramkarzem Thomasem Daehne, nadaje się, aby być wśród cieniasów.

Kolejka bez błędu Daehnego, to kolejka stracona. Niemiec na pewno nie daje pewności swoim obrońcom i to się na nich odbija. Tym razem ofiarą niefrasobliwej interwencji golkipera padł Uryga. Chciał wybić piłkę, a trafił w słupek. Następnie futbolówka spadła pod nogi Forsella, który popisał się pięknym strzałem i zdobył bramkę.

Diego Ferraresso (Cracovia)

Ruszał się jak wóz z węglem. Boczny obrońca powinien biegać od jednego pola karnego do drugiego. Tymczasem on w meczu z Jagiellonią nie miał ani wytrzymałości, ani szybkości.

Wyglądał, jakby przerwę w rozgrywkach spędził u siebie w kraju, na karnawale w Rio de Janeiro. Kompletnie bez formy. Wygrywał jedynie co trzeci pojedynek. Dodatkowo zawalił przy golu Mystkowskiego. Siedział na plecach piłkarza Jagiellonii, a mimo to dał się łatwo ograć.

Szymon Marciniak (sędzia meczu Lechia Gdańsk - Arka Gdynia)

W derbach Trójmiasta podyktował cztery rzuty karne. Co najmniej dwa z nich były kontrowersyjne, ale tradycyjnie ani razu nie podchodził do monitora. UEFA chyba dostrzega, że Marciniak VAR ma w oczach i wyznacza go do sędziowania bardzo ważnych spotkań.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO Ekstraklasy

Michał Przybycień



Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama