Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 26. kolejki Ekstraklasy

Seria bezbramkowych remisów, skandal w Gliwicach, wielkie kontrowersje w hicie Legia - Lech i pokaz siły Jagiellonii - tak w telegraficznym skrócie wyglądała 26. kolejka Ekstraklasy. Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 26. kolejki? Zagłosuj i weź udział w zabawie serwisu eurosport.interia.pl!

Asy:

Semir Stilić (Wisła Płock)

Wszedł na boisko w przerwie i odmienił losy spotkania. Zdobył bramkę "stadiony świata" - po jego uderzeniu sprzed pola karnego piłka odbiła się od poprzeczki, nim wpadła do bramki.

Mariusz Złotek (sędzia meczu Śląsk Wrocław - Sandecja)

Dostał trudny mecz do sędziowania i pokazał aż dziesięć żółtych kartek. Był jednak sprawiedliwy, bardzo dobrze oceniał sporne sytuacje i nie wahał się karać piłkarzy kartkami, jeśli zachodziła potrzeba.

Łukasz Załuska (Pogoń Szczecin)

Korona miała lekką przewagę, ale nie strzeliła żadnej bramki, bo dobrze dysponowany w bramce gospodarzy był Załuska. Obronił dwa groźne strzały Mateusza Możdzenia.

Reklama

Michał Helik (Cracovia)

Zdobył już szóstego gola w sezonie. W ostatnich latach żaden ze środkowych obrońców nie miał ich więcej. Był pewny w obronie, zbierał sporo piłek po stałych fragmentach.

Javier Hernandez (Cracovia)

Miał udział przy obu bramkach dla Cracovii, dwukrotnie świetnie dorzucając z rzutu rożnego. Przy pierwszej bramce piłkę strącił jeszcze Czovilo, ale przy drugiej zaliczył już czystą asystę.

Arkadiusz Malarz (Legia Warszawa)

Nie wiadomo, który już raz ratuje Legię. Kilka interwencji na najwyższym poziomie, jak choćby ta po strzale głową Vujadinovicia. Bez niego Legia najpewniej straciłaby punkty.

William Remy (Legia Warszawa)

Kolejny znakomity mecz Francuza. Czy to jako obrońca, czy pomocnik - na razie przerasta poziom naszej ligi. Już w trzeciej minucie posłał idealne podanie do Veszovicia, który zakończył akcję golem.

Mihai Radut (Lech Poznań)

Na takiego Raduta czekali wszyscy kibice "Kolejorza". Gol dla Lecha to niemal wyłącznie jego zasługa - zabrał Jędrzejczyka na "karuzelę", a Gytkjaerowi zostało tylko wpakowanie piłki do pustej bramki.

Nemanja Mitrović (Jagiellonia Białystok)

Strzelił gola, ale to tylko dodatek. Słowa uznania należą mu się za grę defensywną. Nakrył "czapką" Carlitosa, a Jagiellonia w pięciu wiosennych meczach straciła tylko jednego gola. Ten wynik to duma stopera "Jagi".

Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok)

Jeśli utrzyma formę, prawdopodobnie pojedzie na mundial do Rosji. Bardzo dobry w grze kombinacyjnej, znakomity w kontrach. Strzelił ważnego gola, po ładnej dla oka kombinacyjnej akcji.

Ireneusz Mamrot (trener Jagiellonii Białystok)

Pod jego wodzą Jagiellonia przypomina maszynę do wygrywania. Kolejnych rywali rozjeżdża jak walec - piąte zwycięstwo z rzędu i ósme w ostatnich dziewięciu meczach.

Cieniasy:

Joona Toivio (Bruk-Bet Termalica)

Jego fatalny błąd kosztował Termalicę utratę remisu. W końcówce meczu nie trafił w piłkę, przez co Merebaszwili wyszedł na pozycję sam na sam. W tej sytuacji zachował się jak amator.

Adam Owen (były trener Lechii Gdańsk)

Prowadził Lechię przez 16 spotkań, z mizernym dorobkiem 1,13 pkt na mecz. Po serii siedmiu meczów bez wygranej zarządowi skończyła się cierpliwość i Walijczyk został zwolniony. Najwyższy czas, bo oglądanie gry Lechii było ostatnio wyzwaniem.

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin)

Słabo wygląda ofensywa "Miedziowych" - w czterech ostatnich spotkaniach zdobyli tylko jedną bramkę. Starzyński jest cieniem piłkarza z ostatniego roku.

Sito Riera (Śląsk Wrocław)

Wraz z Sebastianem Bergierem znaleźli się w sytuacji dwóch na bramkarza, ale nie zakończyli jej golem. Riera zakończył akcję strzałem, obronionym przez Gliwę.

Aleksandar Kolev (Sandecja Nowy Sącz)

Miał gwarantować Sandecji bramki - ale ta od trzech spotkań nie zdobyła ani jednej. Bułgar znów zagrał kiepsko, zresztą jak cała drużyna.

Kazimierz Moskal (trener Sandecja Nowy Sącz)

Zastąpił na stanowisku Radosława Mroczkowskiego z misją utrzymania drużyny w lidze. Sandecja zakopuje się jednak jeszcze bardziej na dnie tabeli - nie wygrała żadnego z pięciu spotkań pod wodzą Moskala.

Morten "Duncan" Rasmussen (Pogoń Szczecin)

Tym razem kiepsko zaprezentował się duński napastnik. Był niedokładny, chaotyczny - mógł dograć do Rapy, by ten wyszedł na sam na sam z bramkarzem, ale zagrał zbyt mocno.

Pseudokibice Piasta Gliwice

Ciężko znaleźć słowa, by opisać głupotę ich zachowania. Piast walczy o utrzymanie, wygrywał 1-0 z Górnikiem Zabrze w derbowym meczu, a gdy do jego zakończenia pozostało już tylko kilka minut pseudokibice... wdarli się na murawę, doprowadzając do przerwania spotkania. Mecz nie został dokończony. W tej sytuacji Piast został ukarany walkowerem i stracił trzy punkty.

Dawid Sołdecki (Arka Gdynia)

To nie był mecz pomocnika Arki. Przegrywał sporo starć powietrznych, zwłaszcza, gdy na boisku był jeszcze Miroslav Czovilo.

Leszek Ojrzyński (trener Arki Gdynia)

Pogłębia się kryzys Arki, która nie wygrała już szóstego meczu z rzędu. Co więcej w czterech z nich nie strzeliła nawet bramki, tymczasem Ojrzyński przeciwko Cracovii nie wystawił żadnego napastnika. Na razie wiosną arkowcy są chłopcami do bicia.

Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa)

Zawalił przy golu, dając się w łatwy sposób ograć Radutowi. Dodatkowo tylko pobłażliwości sędziego zawdzięcza, że nie wyleciał z boiska z czerwoną kartką, po odepchnięciu Szituma. Tak zachowuje się reprezentant Polski? Wstyd.

Carlitos (Wisła Kraków)

W Białymstoku nie przypominał najlepszego napastnika ligi. Dał się stłamsić obrońcom, zmarnował też dogodną sytuację na początku meczu. Lepiej niż w obecnym systemie, czuł się chyba w ustawieniu 4-4-2.

Wojciech Górski

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL