Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 24. kolejki Ekstraklasy

Jakub Świerczok na taki mecz czekał chyba całe piłkarskie życie. 23-letni napastnik został bohaterem spotkania Górnik Łęczna - Korona Kielce, w którym popisał się hat-trickiem, a jego drużyna wygrała 3-2. Na drugim biegunie w 24. kolejce znaleźli się m.in. sędziowie, który aż trzech nominujemy do Cieniasów.

ASY:

Jakub Świerczok (Górnik Łęczna) - trzy gole mówią same za siebie. Ktoś może kręcić nosem, że dwa z nich padły po strzałach z rzutów karnych, jeden wywalczony przez Świerczoka, ale "jedenastki" też trzeba umieć wykorzystać. Napastnik Górnika był bardzo aktywny w spotkaniu z Koroną i przy odrobinie szczęścia nie skończyłoby się na trzech trafieniach (poprzeczka i słupek).

Airam Cabrera (Korona Kielce) - hiszpański napastnik podtrzymuje swoją serię z tego roku. W trzecim meczu z rzędu strzelił bowiem gola, w sumie pięć, co czyni go najskuteczniejszym snajperem Ekstraklasy po wznowieniu rozgrywek.

Grzegorz Piesio (Górnik Łęczna) - dobre zawody pomocnika w starciu z Koroną. Zaliczył asystę przy trzecim trafieniu Świerczoka, dośrodkowując spod linii bocznej, a wcześniej po faulu na nim był rzut karny.

Reklama

Rafał Wolski (Wisła Kraków) - bardzo dobrze wprowadził się do nowego zespołu. Był najlepszym zawodnikiem Wisły w starciu z Podbeskidziem, asystował przy golu Zdenka Ondraszka

Samuel Sztefanik (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - może nie można nazwać jego pojawienia się na murawie w drugiej połowie spotkania w Krakowie jako "wejścia smoka", ale na pewno dał duży impuls drużynie. Ponadto zdobył zwycięską bramkę (swoją pierwszą w Ekstraklasie), a mógł dodać jeszcze jedną.

Miłosz Przybecki (Pogoń Szczecin) - "Portowcom" nie układał się mecz z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza, ale wtedy sprawy w swoje ręce wziął Przybecki. Piłkarz, który dopiero pierwszy raz zagrał w tym roku w barwach Pogoni, odwdzięczył się strzelając pierwszego gola w Ekstraklasie w sezonie.

Wojciech Kędziora (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - uratował punkt beniaminkowi w Szczecinie. Termalica być może zasłużyła nawet na wygraną, ale grała nieskutecznie, szczególnie w pierwszej połowie, i potem musiała gonić wynik. Udało jej się to za sprawą Kędziory w doliczonym czasie.

Igors Tarasovs (Jagiellonia Białystok) - stoper Jagiellonii wyszedł na murawę w specjalnej masce i początkowo mu ona chyba przeszkadzała, bo grał niepewnie, ale potem było już tylko lepiej. Strzelił pierwszego gola dla białostoczan (26. minuta) i od tego momentu był praktycznie bezbłędny.

Jacek Góralski (Jagiellonia Białystok) - grał jak zaprogramowany, bezbłędnie przerywał akcje rywali. Piłkarze Lecha na pewno zapamiętają go na długo.

Ondrej Duda (Legia Warszawa) - długo w Warszawie czekali na takiego Dudę. Słowak w meczu Ruchem przypominał siebie z początkowej fazy pobytu w Polsce. Duda zagrał najlepszy mecz w Legii od roku i brał udział w obu bramkowych akcjach swojego zespołu.

Michał Mak (Lechia Gdańsk) - nie dawał wytchnienia zawodnikom, jeszcze wtedy lidera, z Gliwic. Strzelił też jednego gola po samotnym rajdzie od połowy boiska. Pokazał wszystkim w Gdańsku, że można na niego liczyć.

Flavio Paixao (Lechia Gdańsk) - nie zdobył bramki ani nie zaliczył asysty, ale od niego zaczynał się każdy atak Lechii. Tak grający Portugalczyk z pewnością był wart wykupienia już teraz ze Śląska Wrocław.

Maciej Dąbrowski (KGHM Zagłębie Lubin) - ostoja defensywy "Miedziowych". Górował w walce powietrznej, starał się grać na wyprzedzenie, praktycznie nie do przejścia dla piłkarzy Cracovii.

Filip Starzyński (KGHM Zagłębie Lubin) - rozegrał bardzo dobry mecz w Krakowie. Wykorzystał rzut karny, a także zaliczył asystę. Czyżby wracał "Figo" z Ruchu Chorzów?

CIENIASY:

Dmitrij Wierchowcow (Korona Kielce) - ma na sumieniu dwa gole. Poza tym Białorusina nie powinno na boisku być od 39. minuty, kiedy sfaulował w polu karnym wychodzącego na czystą pozycję Piesia, ale sędzia pokazał mu tylko żółtą kartkę.

Dżiugas Bartkus (Górnik Łęczna) - o czym myślał bramkarz Górnika wychodząc pod linię pola karnego w 17. minucie, wie pewnie tylko on sam. Fatalny błąd Bartkusa wykorzystał Nabil Aankour, który podał piłkę do Cabrery, a tem umieścił ją w pustej bramce.

sędzia Mariusz Złotek (Lech - Jagiellonia) - podyktował rzut karny za rzekomy faul Karola Linettego na Łukaszu Burlidze. "Delikatny kontakt był, ale nie mnie oceniać, czy na wagę rzutu karnego" - mówił lechita. Moim zdaniem na pewno nie.

sędzia Paweł Raczkowski (Cracovia - KGHM Zagłębie Lubin) - nie był to najlepszy mecz w wykonaniu tego arbitra. Największą pomyłkę popełnił w 66. minucie. kiedy pokazał żółtą kartkę Bartoszowi Kapustce za próbę wymuszenia rzutu karnego. Młody pomocnik Cracovii był jednak faulowany, choć przed polem karnym.

Piotr Polczak (Cracovia) - najpierw poślizgnął się, przez co był spóźniony i sfaulował w polu karnym Krzysztofa Piątka, co skończyło się golem z rzutu karnego, a potem pogubił się przy dwójkowej akcji Starzyński-Janoszka, zostawiając tego drugiego bez żadnej opieki, co pomocnik Ruchu wykorzystał strzelając celnie z linii pola karnego.

Marcin Kamiński (Lech Poznań) - mistrzowie Polski zagrali słabo przeciwko Jagiellonii. Fatalnie zachowali się szczególnie przy pierwszej bramce, kiedy nie umieli poradzić sobie z dośrodkowaniem z rzutu rożnego. A Kamiński tylko stał i patrzył, zamiast powalczyć o górną piłkę z Tarasovsem.

Tomasz Podgórski (Ruch Chorzów) - zupełnie bezbarwny występ pomocnika "Niebieskich". Widoczny tylko w momentach, gdy kłócił się z sędzią.

sędzia Paweł Gil (Legia - Ruch) - uznał pierwszego gola dla Legii, choć dośrodkowujący w pole karne Nemanja Nikolić był na ewidentnej pozycji spalonej po podaniu Dudy. Pod koniec pierwszej połowy sędzia nie zareagował na "potraktowanie" łokciem Kamila Mazka przez Adama Hlouszka. "Nie wiem, jaka powinna być decyzja. Myślę, że przeciwnik nie zrobił tego specjalnie, lecz uderzył mnie łokciem, więc może jakaś żółta kartka" - mówił Mazek, który paradował z podbitym prawym okiem. A to oznacza, że powinien być też rzut karny, bo wszystko się działo w "16" Legii.

Patrik Miszak (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - Termalica mogłaby wygrać w Szczecinie, gdyby jej zawodnicy byli bardziej skuteczni. Szczególnie zabrakło tego Miszakowi, który m.in. zmarnował stuprocentową sytuację sam na sam z bramkarzem.

Rafał Pietrzak (Wisła Kraków) - sprokurował rzut karny i nie było to całkowicie przypadkowe zagranie ręką. Do tego gubił się w obronie, a jego dośrodkowania nie mogły zrobić rywalowi żadnej krzywdy. Na razie nie potwierdza tego, za co chwalono go podczas gry w GKS-ie Katowice.

Denis Popovicz (Wisła Kraków) - w obronie nie był tytanem pracy, w ofensywie nie dał drużynie nawet połowy tego, co np. Rafał Wolski. Oprócz tego popełniał irytujące błędy, jak np. niecelne podanie na pięć metrów. Zawodnik, którego braku na boisku nikt by nie zauważył.

Urosz Korun (Piast Gliwice) - obrona dotychczasowego lidera spisała się fatalnie w Gdańsku. Korun na murawie spędził tylko 45 minut, na szczęście dla niego w przerwie został zmieniony.

Maciej Jankowski (Piast Gliwice) - zupełnie niewidoczny na boisku w Gdańsku. Radoslav Latal, trener Piasta, narzekał po poprzednim meczu na postawę napastników - Martina Neszpora i Josipa Barisicia, to teraz będzie miał jeszcze większy ból głowy.

Autor: Paweł Pieprzyca

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje