Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 23. kolejki Ekstraklasy

Z weekendowych wydarzeń z pewnością zapadły w pamięć kibicom koszmarne błędy piłkarzy w meczu Sandecja - Korona, hat-trick Kaspra Hamalainena, sensacyjna porażka Lechii, koszmarna kontuzja Rafała Wolskiego oraz powrót Górnika na właściwe tory. Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 23. kolejki Ekstraklasy? Zagłosuj i weź udział w naszej zabawie!

Asy:

Filip Piszczek (Sandecja Nowy Sącz)

Na wiosnę jest najlepszym zawodnikiem beniaminka. W drugim meczu z rzędu trafił do siatki, tym razem bardzo ładnym strzałem pokonując Alomerovicia.

Goran Cvijanović (Korona Kielce)

Ma momenty, w których pokazuje naprawdę dużą piłkarską jakość. Mierzonym strzałem głową zdobył pierwszego gola dla Korony, po jego dośrodkowaniu z rożnego padła druga bramka.

Kasper Hamalainen (Legia Warszawa)

Hat-trick w 10 minut wystarczy za podsumowanie jego występu. Znakomicie odnajduje się w systemie 4-3-3 stosowanym przez trenera Romeo Jozaka.

Reklama

Eduardo da Silva (Legia Warszawa)

Kapitalna asysta przy pierwszej bramce Hamalainena. Nie ma już tej szybkości i wytrzymałości co kiedyś, ale umiejętnościami wciąż przewyższa polską ligę.

Jarosław Niezgoda (Legia Warszawa)

Drugi mecz, trzecia bramka. Ograł obrońców Śląska jak juniorów, a potem uderzył do bólu precyzyjnie. Coraz odważniej puka do drzwi kadry Adama Nawałki.

Sebastian Bergier (Śląsk Wrocław)

18-latek po raz pierwszy zagrał od pierwszej minuty i jako jedyny w Śląsku zaprezentował się pozytywnie. Zadanie miał trudne, grał bowiem przeciw najlepszym ligowym stoperom - Remy'emu i Pazdanowi, a i tak zaliczył ładną asystę piętą.

Adam Dźwigała (Wisła Płock)

Zaliczył naprawdę dobry mecz z Zagłębiem. Woźniak już cieszył się po swoim strzale, ale Dźwigała kapitalną interwencją wybił piłkę z linii bramkowej i sprawił, że "Nafciarze" nie stracili gola.

Jose Kante (Wisła Płock)

Jest najskuteczniejszym ligowym napastnikiem na wiosnę. Dwa gole z Górnikiem, dwa gole z Zagłębiem. Świetnie wpisuje się w ofensywną grę Wisły.

Taras Romanczuk (Jagiellonia Białystok)

Zawładnął środkiem pola. Nie dał rozwinąć skrzydeł żadnemu z pomocników Cracovii, tłamsząc w zarodku wszystkie ataki rywali.

Martin Pospiszil (Jagiellonia Białystok)

Jego początek w "Jadze" był niemrawy, ale stopniowo pokazuje drzemiący w nim potencjał. Trafił do bramki w drugim kolejnym meczu, jako jedyny potrafił rozruszać grę ofensywną.

Zoran Arsenić (Wisła Kraków)

Wychodząc na mecz z Arką pewnie nie spodziewał się, że zakończy go z dwoma zdobytymi bramkami. To jego pierwsze trafienia dla nowego klubu, od razu przyniosły trzy punkty.

Mateusz Szczepaniak (Piast Gliwice)

Na zdobycie bramki czekał... 293 dni. Przełamał się w odpowiednim momencie, w swoim drugim występie dla Piasta. Dzięki temu jego drużyna opuściła ostatnie miejsce w tabeli.

Jasmin Burić (Lech Poznań)

Wygryzł z bramki Putnocky'ego i z Pogonią pokazał dlaczego. Jego interwencja przy strzale z dwóch metrów Zwolińskiego - chapeau bas.

Darko Jevtić (Lech Poznań)

Gol i asysta przy wygranej 2-0 z Pogonią. Zdobył piękną bramkę, ścinając z prawego skrzydła do środka i kończąc akcję strzałem sprzed pola karnego w stylu Arjena Robbena.

Rafał Kurzawa (Górnik Zabrze)

Grywał już w tej rundzie porywające mecze, ale niewiele z nich było lepszych od tego. Najpierw udział przy pierwszej bramce, potem piękny gol z dystansu i na koniec wyśmienita asysta przy golu Kądziora. Występ-marzenie.

Damian Kądzior (Górnik Zabrze)

Drugi mecz wiosny z drugim golem. "Kręcił" obrońcami rywala, pięknie wykorzystał sytuację sam na sam.

Cieniasy:

Patrik Mraz (Sandecja Nowy Sącz)

Drugi mecz z rzędu Sandecja prezentuje rywalom bramki. Tym razem Mraz postanowił podać piłkę Rymaniakowi, po wrzutce którego padła bramka na 0-1.

Zlatan Alomerović (Korona Kielce)

Pierwsze wiosenne kolejki nie są łagodne dla bramkarzy. Niepotrzebnym wyjściem z bramki sprokurował trzeciego gola dla beniaminka.

Elhadji Pape Diaw (Korona Kielce)

Zdobył bramkę na wagę remisu, ale to i tak za mało, by mówić o pełnej rehabilitacji. Wcześniej zawalił przy drugim golu, wybijając piłkę prosto pod nogi rywala, a chwilę później Sandecja cieszyła się po jego samobóju.

Piotr Celeban (Śląsk Wrocław)

Kapitan Śląska gra tak jak cała drużyna - czyli słabiutko. A może nawet jeszcze gorzej, wszak dowodził defensywą, która straciła cztery bramki.

Tim Rieder (Śląsk Wrocław)

Razem z Celebanem dał ograć się Niezgodzie w sposób, który nie przystoi solidnemu obrońcy. Popełnia takie same błędy, jak Tarasovs, od którego miał być lepszy.

Bartłomiej Pawłowski (Zagłębie Lubin)

Za jego sprawą "Miedziowi" mogli wyjść na prowadzenie, ale po znakomitym podaniu Starzyńskiego fatalnie spudłował z jedenastu metrów. Symbol nieporadności ofensywnej lubinian.

Javier Hernandez (Cracovia)

Od kogo mają wymagać kibice kreowania ofensywnych akcji, jak nie od ofensywnego pomocnika? Tymczasem "Pasy" na dobrą sprawę ani razu nie zagroziły bramce rywali.

Krzysztof Piątek (Cracovia)

W sparingach strzelał jak natchniony i wydawało się, że swoją dobrą formę przełoży na zmagania ligowe. W drugim kolejnym meczu nie stworzył sobie nawet okazji, by zdobyć bramkę, a Cracovia z "Jagą" nie oddała nawet celnego strzału.

Pavels Szteinbors (Arka Gdynia)

Co stało się ze znakomitym w tym sezonie bramkarzem? Zawalił przy dwóch z trzech straconych bramek, a także przy nieuznanym golu Carlitosa. Gdy przydarzył mu się w końcu słabszy występ, to zawiódł na całej linii.

Paweł Stolarski (Lechia Gdańsk)

Dawno nie widzieliśmy tak słabego występu wahadłowego Lechii. Przegrywał większość pojedynków z Żivcem, często tracił piłkę.

Marco Paixao (Lechia Gdańsk)

Ofensywa Lechii praktycznie nie istniała. O ile w pierwszej połowie jeszcze jakoś to wyglądało, tak w drugiej można było nie zauważyć obecności napastnika na boisku.

Adam Owen (trener Lechii Gdańsk)

Walijski trener dysponuje jedną z najmocniejszych personalnie drużyn w lidze, a zajmuje z nią dopiero 12. miejsce. Ostatnio przegrał ze słabiutkim Piastem 0-2. Do tego trzyma się formacji 3-4-3, w której gdańszczanie tracą bramki na potęgę.

Rafał Murawski (Pogoń Szczecin)

Doświadczony pomocnik w pierwszej połowie przegrywał walkę w środku pola. Dopiero gdy w drugiej części zmienił go 20-letni Listkowski, gra Pogoni ruszyła.

Defensywa Bruk-Betu Termaliki

Nie ma sensu "wyróżniać" poszczególnych zawodników, bowiem kompromitująco wypadają wszyscy. Trzy stracone gole z Koroną, trzy z Górnikiem. Obrona niecieczan jest dziurawa jak durszlak.

Bartosz Śpiączka (Bruk-Bet Termalica)

Niesamowite, jak nikły pożytek ze swojego napastnika ma Termalica. Suche liczby: 23 mecze, 20 w pierwszym składzie, 1757 minut, 1 gol, 1 asysta. Z takim napastnikiem nie da się utrzymać w lidze.

Autor: Wojciech Górski

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje