Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 23. kolejki Ekstraklasy

W Zawiszy Bydgoszcz Mascherano, a w Ruchu Chorzów Suarez! W tym samym czasie sympatyczny Wilde-Donald Guerrier nie jest w stanie trafić do bramki z dwóch metrów, a w poniedziałek Erik Jendriszek z 40 centymetrów. Za to Brożek w końcu strzelił...

ASY:

Bartłomiej Babiarz (Ruch Chorzów)

Bez wątpienia gol Babiarza to "stadiony świata". Pomocnik Ruchu przymierzył i huknął zza pola karnego lobując bramkarza rywali. Takiego strzału nie powstydziłby się nawet Luis Suarez.

Reklama

Barry Douglas (Lech Poznań)

Poznań bocznymi obrońcami stoi! Na prawej świetnie prezentuje się Tomasz Kędziora, a na lewej zachwycił w ostatniej kolejce Barry Douglas. Od początku był wyróżniającym się piłkarzem "Kolejorza", a przede wszystkim zdobył bramkę na 1-0 w końcówce spotkania.

Iwan Majewski (Zawisza Bydgoszcz)

Bydgoski Makalele albo Mascherano! Dzielił i rządził w środku pola w meczu z Wisłą. Wygrywał mnóstwo pojedynków, zaliczył nie zliczoną liczbą przechwytów.

Alvarinho (Zawisza Bydgoszcz)

W Krakowie strzelił gola na wagę trzech punktów, więc zasługuje na miano Asa.

Rafał Kosznik (Górnik Zabrze)

Rozstrzelał się Kosznik. Znowu trafił do siatki rywali, a w końcówce meczu, po jego dośrodkowaniu, Piotr Brożek wbił piłkę do własnej bramki.

Gerson (Lechia Gdańsk)

Wszedł do składu Lechii w miejsce Mavroudisa Bougaidisa i świetnie wkomponował się w drużynę. Był pewnym punktem defensywy gdańszczan i raczej nie odda już miejsca w pierwszej jedenastce.

Marek Sokołowski (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Na niego zawsze można liczyć. Nie ważne, czy gra w obronie, czy na skrzydle - walczy, asystuje, a do tego strzela i to piękne gole!

Tomasz Brzyski (Legia Warszawa)

Obrońcy Legii nie można odmówić precyzyjności przy dośrodkowaniach. Brzyski zaliczył dwie asysty w meczu ze Śląskiem i w tym sezonie ma ich już dziewięć na swoim koncie.

Sergiusz Prusak (Górnik Łęczna)

Bramkarz beniaminka miał w poniedziałek pełne ręce roboty. Piłkarze Cracovii oddali dziewięć celnych strzałów, z czego tylko jeden znalazł drogę do siatki. W dziewiątej minucie pokonał go Miroslav Czovilo, choć i tak musiał to robić na dwa razy, za pierwszym Prusak obronił jego uderzenie głową, dopiero przy dobitce nogą był bez szans. W doliczonym czasie gry bramkarz Górnika potrafił natomiast odbić strzał Marcina Budzińskiego z kilku metrów.

CIENIASY:

Nikołoz Dżałamidze (Jagiellonie Białystok)

Ciężko powiedzieć, gdzie był Dżałamidze w meczu z Lechem. Na pewno nie było go w ofensywie "Jagi".

Piotr Brożek (Piast Gliwice)

Brożek w końcu trafił! Z tym, że nie napastnik Wisły, a obrońca Piasta, a do tego do własnej bramki. Co najgorsze samobój dał Górnikowi Zabrze remis w końcówce meczu.

Błażej Augustyn (Górnik Zabrze)

Stoper zabrzan zanotował fatalną stratę przy pięknym golu Gerarda Badii. Przy bramce Bartosza Szeligi, dał się przepchnąć Kamilowi Wilczkowi, który ładnie asystował, zagrywając piętką.

Vytautas Czerniauskas (Korona Kielce)

Po wypiąstkowaniu dośrodkowania "Górali" wracał do swojej bramki w tempie emeryta spacerującego po parku. Pokarał go Maciej Korzym, który przelobował Cerniauskasa strzałem głową.

Maciej Makuszewski (Lechia Gdańsk)

Dwie stuprocentowe okazje nie wykorzystane, a do tego głupia czerwona kartka. Mając żółty kartonik na koncie, nie opłaca się symulować.

Wilde-Donald Guerrier (Wisła Kraków)

Nie zagrał wcale jakoś tragicznie, na tle beznadziejnej Wisły, ale z dwóch metrów po prostu trzeba trafić do bramki, bo inaczej ląduje się w Cieniasach.

Rafał Boguski (Wisła Kraków)

W meczu z Zawiszą starał się, przede wszystkim dużo biegał, ale w tym wypadku jak ulał pasuje piłkarskie powiedzenie: "Lepiej mądrze stać, niż głupio biegać".

Erik Jendriszek (Cracovia)

Być może "Pasy" nie były gorsze od Górnika Łęczna w poniedziałkowym meczu Ekstraklasy, ale na pewno były mniej skuteczne. A to, co zrobił słowacki napastnik w doliczonym czasie gry, zakrawa już na skandal. Po strzale Budzińskiego Prusak sparował piłkę, ale ta trafiła do stojącego blisko linii Jendriszka, który zamiast ją skontrować, tylko przyłożył głowę i wyrzucił na aut! "Mamy problem z kreowaniem sytuacji bramkowych, a gdy już je mamy, to pudłujemy z 40 centymetrów" - ocenił Robert Podoliński, trener Cracovii.

Tomasz Kwiatkowski (sędzia meczu Górnik Łęczna - Cracovia)

Popełnił kardynalny błąd w 37. minucie. Wtedy to Tomislav Bożić, obrońca Górnika, zagrał piłkę ręką przed własnym polem karnym. Sędzia Kwiatkowski odgwizdał rzut wolny dla Cracovii, ale nie pokazał piłkarzowi gospodarzy żółtej kartki, a ponieważ byłaby to jego druga w tym meczu (pierwszą zobaczył już w ósmej minucie), Górnik kończyłby w dziesiątkę. Łęcznianie w tym momencie prowadzili 2-1 i spotkanie zakończyło się takim wynikiem.

Autor: Grzegorz Zajchowski