Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 23. kolejki Ekstraklasy

Marcin Robak został bohaterem 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Napastnik Pogoni Szczecin strzelił wszystkie pięć goli Lechowi Poznań, a ostatnio takim wyczynem w najwyższej klasie w rozgrywkowej popisał się prawie 11 lat temu Krzysztof Gajtkowski grając w barwach "Kolejorza" przeciwko... "Portowcom".

Robaka próbował skopiować Patryk Tuszyński, ale zakończył tylko na trzech trafieniach, które spokojnie wystarczyły Lechii Gdańsk do zwycięstwa nad Zawiszą Bydgoszcz.

Asy

Reklama

Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków)

Derby Krakowa dla Wisły. Jednym z najlepszych zawodników "Białej Gwiazdy" w meczu z Cracovią był Arkadiusz Głowacki. Doświadczony obrońca dał Wiśle prowadzenie piękną "główką". Od tego momentu wiślakom grało się dużo łatwiej. Poza tym pewny punkt defensywy.

Maciej Jankowski (Ruch Chorzów)

Dwa gole i asysta w wyjazdowym meczu ze Śląskiem Wrocław. To był najlepszy występ "Jankesa" w sezonie. Przed tygodniem zaliczył przeciętny występ przeciwko Jagiellonii, ale we Wrocławiu może być potwierdzeniem tego, że gole zdobywane w sparingach nie były kwestią przypadku. Setny mecz w Ekstraklasie będzie pamiętał ciepło.

Zbigniew Małkowski (Korona Kielce)

Korona wywalczyła punkt z Zagłębiem (1-1) i choć liczyła na trzy, to gdyby nie jej bramkarz, komplet skasowaliby "Miedziowi". Małkowski był bez szans po świetnym strzale Davida Abwo w 8. minucie, ale później kilkakrotnie ratował swój zespół w bardzo trudnych sytuacjach, jak choćby w 54. minucie, gdy znakomicie obronił "główkę" Arkadiusza Piecha.

Miroslav Radović (Legia Warszawa)

Tydzień temu Legia wymęczyła zwycięstwo nad Koroną Kielce. Fani stołecznego zespołu obawiali się, jak legioniści zaprezentują się w Zabrzu. Obawy okazały się na wyrost, bo jak się ma w składzie takiego gracza jak Miroslav Radović, to żaden przeciwnik nie jest straszny. Legia nie dała Górnikowi żadnych szans, a pierwszoplanową postacią był Radović - zdobywca dwóch bramek.

Marcin Robak (Pogoń Szczecin)

Napastnik "Portowców" zrobił niesamowitą rzecz. Zdobyć pięć bramek w jednym meczu nie jest codzienną sytuacją, nawet na polskich boiskach. Robak dokonał tej sztuki w 57 minut, a jego ofiarą padł Lech Poznań (5-1). Snajper Pogoni z 15 trafieniami w sezonie został liderem klasyfikacji strzelców i po 23 kolejkach już o jedno pobił wynik Roberta Demjana - w zeszłym sezonie króla strzelców w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała. Poprzednio pięć goli w spotkaniu Ekstraklasy strzelił Krzysztof Gajtkowski w 2003 roku, kiedy "Kolejorz" pokonał... Pogoń 6-0.

Semir Stilić (Wisła Kraków)

Nowy nabytek krakowskiego zespołu po raz pierwszy zaprezentował się kibicom na Reymonta i to w jakim stylu. Asysta przy golu Arkadiusza Głowackiego, a potem sam znakomicie wykorzystał podanie Pawła Brożka. Dorobek bramkowy mógł być bardziej okazały, ale na przeszkodzie stanął Krzysztof Pilarz. "Stilić błyszczy, ale ja bym chciał, żeby on już do końca sezonu nie błyszczał, a żebyśmy wygrywali" - mówił trener Wisły Franciszek Smuda.

Bartosz Szeliga (Piast Gliwice)

21-letni pomocnik w meczu z Widzewem zaliczył pierwsze trafienie na boiskach Ekstraklasy. Szeliga umiał znaleźć się w polu karnym wykorzystując fatalny błąd Marcina Kaczmarka, który zgrał mu piłkę klatką piersiową. Choć zawodnik Piasta stał już do bramki, to nie tracił czasu na odwracanie się, tylko strzałem piętą zaskoczył bramkarza rywali.

Patryk Tuszyński (Lechia Gdańsk)

Napastnik "Biało-zielonych" wszedł w 2014 rok na boiskach Ekstraklasy z przytupem. Najpierw strzelił dwa gole w meczu z Pogonią, przegranym przez Lechię 2-3, a w poniedziałek hat-trickiem pogrążył Zawiszę w Bydgoszczy. To jego jedyne bramki w tym sezonie, ale jak tak dalej będzie mu szło, to może okazać się groźny dla czołowych snajperów naszej ligi. Trzeba przecież pamiętać, że ten sezon jest dłuższy i drużyny zagrają w nim po 37 kolejek, a więc przed Tuszyńskim jeszcze 14 spotkań.

Ivica Vrdoljak (Legia Warszawa)

Specjalista od czarnej roboty na boisku. Chorwat w Zabrzu wykonał swoją pracę wyśmienicie. Rozbijał ataki rywali, a kiedy trzeba było naprawiał błędy kolegów. Legia wygrała pewnie 3-0 i ma już 11 punktów przewagi nad Górnikiem.

Marek Zieńczuk (Ruch Chorzów)

Zieńczuk gra dobrze, a Ruch wygrywa. Przed tygodniem strzelił zwycięską bramkę w starciu z Jagiellonią, teraz zaliczył bardzo dobry mecz przeciwko Śląskowi. Dwie wrzutki "Zienia" na dwa gole zamienił Maciej Jankowski.

Cieniasy

Oded Gavish (Śląsk Wrocław)

Trudno czasem oprzeć się wrażeniu, że w polskiej lidze wyżej ceni się piłkarza tylko dlatego, że nie jest... z Polski. Izraelczyk jest na to doskonałym przykładem. Dwa gole Śląska w końcówce nie zmieniają faktu, że zaliczył bardzo słabe spotkanie, a Gavish był najgorszy na boisku. Przy pierwszym golu został wręcz ośmieszony przez Grzegorza Kuświka.

Marcin Kaczmarek (Widzew Łódź)

Doświadczony gracz fatalnie zachował się przy bramce zdobytej przez Bartosza Szeligę. Po dośrodkowaniu Gerarda Badii zgrał piłkę klatką piersiową wprost do pomocnika rywali. Potem starał się zrehabilitować za swój błąd i to mu się częściowo udało - po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki i trafiła w głowę interweniującego bramkarza Jakuba Szumskiego wpadając do siatki, a spotkanie Widzewa z Piastem zakończyło się remisem 1-1.

Marcin Kuś (Cracovia)

- Nie wracamy ze spuszczonymi głowami, bo zaprezentowaliśmy się przy Reymonta dobrze - powiedział Wojciech Stawowy, trener Cracovii po wyjazdowej porażce w derbach Krakowa z Wisłą 1-3. - Niestety, przydarzają nam się proste błędy, błędy indywidualne, które kosztują nas stratę goli i punktów, co mnie bardzo boli - dodał. Tak właśnie było przy trzecim golu dla "Białej Gwiazdy". Wszystko zaczęło się od tego, że Kuś stracił piłkę przed własnym polem karnym na rzecz Wilde'a-Donalda Guerriera, a próbujący wybijać piłkę Krzysztof Nykiel wystawił ją wprost na nogę Łukasza Garguły.

Kuś nie popisał się też przy bramce Semira Stilicia, kiedy dał się ograć Bośniakowi "na raz". Wcześniej akcji wiślaków nie potrafili przerwać jednak ani Damian Dąbrowski, ani Nykiel. Z kolei przy trafieniu Arkadiusza Głowackiego trudno winić kogoś z Cracovii indywidualnie, ponieważ przy strzelającym głową kapitanie Wisły nie było żadnego przeciwnika.

Stanislav Levy (były trener Śląsk Wrocław)

Przegranym meczem z Ruchem Chorzów 2-3 Czech zakończył przygodę z T-Mobile Ekstraklasą. Zostawia drużynę na 13. miejscu, trzy punkty nad strefę spadkową. A przecież jeszcze niedawno zespół zdobywał mistrzostwo Polski, a w tym sezonie występował w eliminacjach Ligi Europejskiej, gdzie wyeliminował m.in. Club Brugge. Ubytki kadrowe związane ze sprzedażą piłkarzy i kontuzjami zrobiły jednak swoje, a Levy nie potrafił powstrzymać degrengolady Śląska.

Lech Poznań z Rumakiem na czele

"Kolejorz" chciał się włączyć do rywalizacji o miejsce na "pudle", a tu taka wpadka. Pogoń Szczecin, a konkretnie Marcin Robak, zaaplikowała Lechowi pięć goli, tracąc tylko jednego. - Zawiedliśmy na całej linii zaczynając ode mnie - mówił Mariusz Rumak, trener poznańskiego zespołu. Nic dodać...

Boris Pandża (Górnik Zabrze)

Kompletnie zawiódł w meczu z Legią. Idealnie wyłożył piłkę Inakiemu Astizowi, który skorzystał z prezentu. W 83. minucie tak blokował strzał Henrika Ojamy, że wyszło z tego podanie do Miroslava Radovicia, który przypieczętował efektowne zwycięstwo Legii. Na początku drugiej połowy obrońca Górnika powinien wylecieć z boiska po faulu na Ojamie. Sędzia Paweł Pskit okazał się jednak dla niego łaskawy. My nie.

Łukasz Skrzyński (Zawisza Bydgoszcz)

Strata trzech goli w meczu z Lechią Gdańsk obciąża defensywę beniaminka. Skrzyński jako kapitan jest odpowiedzialny za dyrygowanie kolegami z obrony, z czego jednak w poniedziałek nie do końca potrafił się wywiązać. Szczególnie "zawalił" przy trzeciej bramce. "Skrzynia" długo biegł obok Patryka Tuszyńskiego, ale nie tylko mu nie przeszkadzał, ale pozwolił też oddać strzał, po którym piłka przeleciała pomiędzy jego nogami i zaskoczyła Wojciecha Kaczmarka.

Kamil Sylwestrzak (Korona Kielce)

Obrońca Korony ma na sumieniu utratę gola. Miał wiele wariantów zagrania piłki po wykopie jednego z rywali, a przysnął i pozwolił, aby David Abwo sprzątnął mu futbolówkę sprzed nosa. W efekcie kielczanie nie tylko stracili bramkę już na początku spotkanie, ale także pewność siebie. Grali jak sparaliżowani i piłkarze Zagłębia jeszcze długo będą zastanawiać się, dlaczego nie potrafili tego wykorzystać.

Marek Wasiluk (Widzew Łódź)

Przyszedł do Widzewa, aby go wzmocnić, a tymczasem osłabia... W meczu z Piastem Gliwice po dwóch brutalnych faulach zobaczył dwie żółte, a w konsekwencji czerwoną kartkę. W efekcie koledzy przez całą drugą połowę musieli radzić sobie w dziesięciu.

Ryszard Wieczorek (trener Górnika Zabrze)

Kiepskie humory w Zabrzu. Drugi mecz Górnika po zimowej przerwie i druga porażka 0-3. Z pozycji wicelidera zabrzanie spadli na 4. miejsce i mają już 11 punktów straty do prowadzącej Legii. Trudno zatem się dziwić, że część kibiców domaga się zmiany trenera. "Wytrzymajmy ciśnienie i dajmy sobie szansę" - apeluje Wieczorek. Czy fani go posłuchają? Jak nie będzie wyników, to żadne apele nie pomogą.

Zobacz terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Autorzy: Robert Kopeć i Mirosław Ząbkiewicz