Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 22. kolejki Ekstraklasy

Sebastian Jarzębak - to nazwisko na długo zapamiętają piłkarze i kibice Wisły Kraków. To właśnie on popełnił fatalny błąd w szlagierze 22. kolejki T-Mobile Ekstraklasy z Legią Warszawa. "Biała Gwiazda" przegrała na Reymonta 1-2, choć pierwszy gol dla stołecznego zespołu w ogóle nie powinien zostać uznany. W cieniu wydarzeń w Krakowie, kolejnego gola na wagę bezcennych punktów zdobył Robert Demjan! Zapraszamy na tradycyjne podsumowanie ligowej kolejki "Asy i Cieniasy".

Sebastian Jarzębak - to nazwisko na długo zapamiętają piłkarze i kibice Wisły Kraków. To właśnie on popełnił fatalny błąd w szlagierze 22. kolejki T-Mobile Ekstraklasy z Legią Warszawa. "Biała Gwiazda" przegrała na Reymonta 1-2, choć pierwszy gol dla stołecznego zespołu w ogóle nie powinien zostać uznany. W cieniu wydarzeń w Krakowie, kolejnego gola na wagę bezcennych punktów zdobył Robert Demjan! Zapraszamy na tradycyjne podsumowanie ligowej kolejki "Asy i Cieniasy".


Asy:

Robert Demjan (Podbeskidzie Bielsko-Biała)
Co by było, gdyby "Górale" nie mieli w składzie Roberta Demjana? Prawdopodobnie ich los byłby już przesądzony, a tak w dalszym ciągu mają szansę utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Słowacki napastnik zadziwia ostatnio snajperskimi umiejętnościami. To właśnie on sprawił, że Podbeskidzie wygrało na wyjeździe z Górnikiem Zabrze 1-0. Demjan ma już na koncie 11 goli w tym sezonie i w klasyfikacji strzelców goni lidera Danijela Ljuboję z Legii. Już teraz słychać głosy, że Słowakiem interesuje się pół ligi i nie ma w tym nic dziwnego. Solidnie na to zapracował.

Reklama

Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa)
Szalał na prawej flance w meczu Wisła Kraków - Legia Warszawa (1-2). Obrońca stołecznego zespołu miał udział przy obu golach, choć pierwszy nie powinien zostać uznany. Jędrzejczak zagrał piłkę do Władimera Dwaliszwilego zza linii końcowej boiska, czego nie zauważył arbiter Sebastian Jarzębak, ale to już nie wina piłkarza. Przy drugim "pomógł" Arkadiusz Głowacki, który w niefortunny sposób próbował przeciąć podanie od Jędrzejczyka. Nie ma jednak wątpliwości, że Jędrzejczak był jednym z wyróżniających się zawodników Legii.

Osman Chavez (Wisła Kraków)
Do postawy obrońców krakowskiego zespołu w tym sezonie można mieć sporo zastrzeżeń. W meczu z Legią defensorzy "Białej Gwiazdy" spisali sie jednak całkiem dobrze, a na wyróżnienie zasłużył zwłaszcza Osman Chavez. Piłkarz rodem z Hondurasu skutecznie uprzykrzał życie najlepszemu strzelcowi Legii Danijelowi Ljuboi. Solidny i pewny punkt obrony. Oby tak w kolejnych meczach.

Euzebiusz Smolarek (Jagiellonia Białystok)
Popularny Ebi przypomniał o sobie w niedzielę. Piłkarz, który jeszcze całkiem niedawno był podporą reprezentacji Polski, siedzi na ławce rezerwowych Jagiellonii Białystok. Smolarek w spotkaniu z Lechią Gdańsk pokazał jednak, że instynkt strzelca w dalszym ciągu ma. 32-letni piłkarz zastąpił na placu gry Tomasza Frankowskiego i potrzebował zaledwie pięciu minut, żeby wpisać się na listę strzelców. Prawdziwe wejście smoka. Jego gol zapewnił "Jadze" cenne zwycięstwo.

Sebastian Mila (Śląsk Wrocław)
To jemu Śląsk zawdzięcza remis w starciu z Polonią. Rozgrywający mistrzów Polski najpierw miał współudział przy wyrównującej bramce Adama Kokoszki, a zaledwie 120 sekund później efektownie huknął z szesnastu metrów i Sebastian Przyrowski musiał wyciągać piłkę z siatki. Wrocławscy kibice mogą żałować, że koledzy Mili nie byli równie efektywni na boisku. Wtedy Śląsk wywiózłby ze stolicy komplet punktów.

Jacek Kiełb (Polonia Warszawa)
Najlepszy piłkarz "Czarnych Koszul" w konfrontacji ze Śląskiem Wrocław. Rzadko strzela bramki w Ekstraklasie, ale w sobotnie popołudnie przy Konwiktorskiej dwukrotnie pokonał Mariana Kelemena i zapewnił Polonii pierwszą zdobycz punktową w lidze od...1 marca.

Maciej Jankowski (Ruch Chorzów)

Przebudzenie snajpera "Niebieskich". W bardzo ważnym spotkaniu z PGE GKS-em Bełchatów, napastnik Ruchu był bardzo aktywny, a przede wszystkim strzelił dwa gole, które zadecydowały o zwycięstwie chorzowian.

Gergoe Lovrencsics (Lech Poznań)

Strzelając przepiękną bramkę w Gliwicach potwierdził, że dysponuje sporym potencjałem. Mając takich graczy jak on "Kolejorz" może coraz śmielej pędzić w pogoni za Legią.

Cieniasy:

Łukasz Gikiewicz (Śląsk Wrocław)
Nie chcemy umniejszać sukcesu Polonii i remisu ze Śląskiem, ale wrocławianie stracili dwa gole po...jednym celnym strzale gospodarzy. Mistrzowie Polski znacznie częściej atakowali bramkę Sebastiana Przyrowskiego i powinny spokojnie wygrać, ale zawiodła ich skuteczność. Jako symbol nieudolności ataku Śląska do Cieniasów typujemy Łukasza Gikiewicza, który mógł pokonać golkipera "Czarnych Koszul", ale brakło mu zimnej krwi.

Sebastian Jarzębak (sędzia bramkowy) i Hubert Siejewicz (sędzia główny)

Antybohater kolejki. To on stał za linią końcową w meczu Wisły z Legią w Krakowie i (nie) widział jak Artur Jędrzejczyk dośrodkowuje piłkę, która o dobrych kilkadziesiąt centymetrów opuściła plac gry. Dla dobra ligi temu panu do końca sezonu należy się urlop. Bezpłatny i przymusowy.

Hubert Siejewicz z kolei pomylił się nie dyktując rzutu karnego po zagraniu ręką Tomasza Jodłowca.

Siergiej Pareiko (Wisła Kraków)

Rozumiemy emocje, żenujące popisy sędziów, które niejednego doprowadziłyby do furii, ale stadion piłkarski, to nie ring, ani oktagon. Estoński bramkarz najpierw skopał Jakuba Koseckiego (czerwona kartka), a w końcówce meczu agresywnie ruszył w stronę Duszana Kuciaka. Nie tędy droga. To nie legioniści spaprali ligowy klasyk, tylko sędziowie. 

Duszan Kuciak (Legia Warszawa)

W samej końcówce sprowokował bramkarza Wisły, popychając go ręką w plecy. Reakcja Pareiki była oczywiście przesadna, ale bez "zaczepki" Kuciaka nie miałaby miejsca.

Maciej Wilusz (PGE GKS Bełchatów)

Mecz z Ruchem Chorzów był o być albo nie być Bełchatowa w T-Mobile Ekstraklasie. Zespół Kamila Kieresia przegrał 0-3 i choć matematycznie PGE GKS ma jeszcze szansę na utrzymanie, to jego sytuacja jest bardzo trudna. Całe zło w obronie Bełchatowa zaczęło się od Wilusza, który w 33. minucie minął się z piłką, pozwalając Jankowskiemu uzyskać prowadzenie. Potem już poszło.

Górnik Zabrze

- Musimy przyjąć tę porażkę na klatę, bo rozegraliśmy bardzo złe spotkanie - powiedział po porażce z Podbeskidziem Bielsko-Biała 0-1 Adam Nawałka, trener Górnika. - Gracie, jakbyście prowadzili kilkoma bramkami - już po kwadransie krzyczeli kibice gospodarzy. A schodzących po meczu piłkarzy pożegnali pytaniem: Gdzie te europejskie puchary?

Paweł Oleksy (Piast Gliwice)

Miał udział przy wszystkich straconych golach w meczu z Lechem. Najpierw dał się ograć Lovrencsicsowi, a potem nie zdążył mu przeszkodzić w oddaniu strzału, bo się potknął. Przy bramce na 0-2 tak gonił Aleksandara Tonewa, że Bułgar biegnąc z piłką był szybszy od obrońcy Piasta. Przy ostatnim trafieniu Rafała Murawskiego nie popełnił błędu, gdyż po prostu nie było go po swojej stronie boiska w momencie dogrywania piłki przez Kaspera Haemaelaeinena.

Autor: Robert Kopeć, współpraca: Paweł Pieprzyca

Oto jedenastki "Asów" i "Cieniasów" ułożone według Waszych not stawianych w artykułach z pomeczowych relacji:

Asy: Jakub Słowik (Jagiellonia) 4,6 - Hubert Wołąkiewicz (Lech) 4,8, Marcin Kamiński (Lech) 4,5, Dariusz Pietrasiak (Podbeskidzie) 4,4 - Dani Quintana (Jagiellonia) 4,8, Gergoe Lovrencsics (Lech) 5,0, Kasper Haemaelaeinen (Lech) 5,1, Aleksandar Tonew (Lech) 5,2, Tomasz Kupisz (Jagiellonia) 4,7 - Robert Demjan (Podbeskidzie) 5,2, Maciej Jankowski (Ruch) 4,7.

Cieniasy: Dariusz Trela (Piast Gliwice) 2,2 - Rafał Janicki (Lechia) 1,7, Adam Danch (Górnik) 1,7, Adrian Klepczyński (Piast) 1,7 - Grzegorz Bonin (Górnik) 0,9, Aleksander Kwiek (Górnik) 1,4, Mariusz Zganiacz (Piast) 1,4, Bartosz Iwan (Górnik) 1,6, Pavol Cicman (Piast) 1,6 - Ireneusz Jeleń (Górnik) 1,3, Tomasz Zahorski (Górnik) 1,2.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL