Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 21. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Legia Warszawa z przytupem zakończyła rok na boiskach T-Mobile Ekstraklasy. Mistrzowie Polski w 21. kolejce pokonali beniaminka Cracovię 4-1 i pozostali liderem tabeli, a drugiego Górnika Zabrze wyprzedzają już o pięć punktów. Bohaterami w ekipie prowadzonej przez Jana Urbana byli Michał Kucharczyk i Henrik Ojamaa.

Teraz nastąpi przerwa w rozgrywkach, która potrwa 59 dni. 22. kolejka rozpocznie się 14 lutego meczem Podbeskidzia Bielsko-Biała z Widzewem Łódź.

Reklama

Zobacz terminarz T-Mobile Ekstraklasy

ASY

Maciej Gajos (Jagiellonia Białystok)

Potrzebował zaledwie dwóch minut na murawie, by zostać bohaterem spotkania z Widzewem Łódź. Na boisko wszedł w 76. minucie, a w 78. strzelił zwycięskiego gola.

Krzysztof Baran (Jagiellonia Białystok)

Gajos nie zostałby bohaterem, gdyby nie wcześniejsza postawa bramkarza Jagiellonii. Baran w kolejnym meczu świetnie spisywał się między słupkami, a na długo zapamiętają go bracia Viszniakovsovie.

Łukasz Teodorczyk (Lech Poznań)

Zdobył obie bramki dla "Kolejorza" w Bydgoszczy  i w klasyfikacji strzelców z 10 golami doścignął najlepszych snajperów T-Mobile Ekstraklasy.

Bernardo Vasconcelos (Zawisza Bydgoszcz)

Portugalczyk zdobył bramkę na 2-2, która w efekcie dała Zawiszy punkt w meczu z Lechem. Po faulu na nim powinien też być rzut karny.

Igor Lewczuk (Zawisza Bydgoszcz)

Obrońca Zawiszy ostatnio jest w wybornej formie. W meczu z Lechem zapisał się w pamięci wszystkich indywidualną akcją, po której padł gol strzelony przez Vasconcelosa. Lewczuk stał tyłem do bramki przy bocznej linii. Zagrał piłkę piętą między nogami Gergoe Lovrencsicsa, później go obiegł i dorzucił do kolegi z drużyny.

Paweł Golański (Korona Kielce)

Mecz Korony z Podbeskidziem był bardzo ważny dla obu zespołów. Górą wyszli z niego kielczanie, a Golański miał duży udział w tym zwycięstwie zaliczając dwie asysty. Pierwszą przy golu Macieja Korzyma, a drugą przy samobójczym trafieniu Fabiana Paweli.

Pavols Szteinbors (Górnik Zabrze)

W pierwszej połowie uchronił Górnika przed stratą kilku bramek. Gdyby nie on wicelider tabeli miałby się naprawdę z pyszna.

Daisuke Matsui (Lechia Gdańsk)

Podopieczni Michała Probierza zdominowali przez 45 minut Górnika, wyprowadzając groźne ataki, a prawie w każdym z nich uczestniczył Japończyk.

Łukasz Janoszka (Ruch Chorzów)

"Niebiescy" zainkasowali kolejne trzy punkty i zajmują miejsce w górnej połówce tabeli.  Pierwszego gola dla Ruchu strzelił Janoszka, który  w Lubinie rozegrał bardzo dobry mecz.

Michał Kucharczyk (Legia Warszawa)

Zanotował pierwszego hat-tricka w karierze, a gol numer jeden na pewno może kandydować do miana trafienia kolejki. To był potężny strzał z narożnika pola karnego, który wpadł w samo "okienko" i choć Krzysztof Pilarz, bramkarz Cracovii, pilnował tego rogu, to nie miał żadnych szans. Ponadto asysta przy trafieniu Helio Pinto.

Henrik Ojamaa (Legia Warszawa)

Kucharczyk strzelał, a Ojamaa asystował. Estończyk zaliczył ostatnie podanie przy każdym z goli swojego polskiego kolegi z Legii.

Łukasz Burliga (Wisła Kraków)

Strzelił drugiego gola dla "Białej Gwiazdy" po wymianie piłki z Pawłem Brożkiem, jego drużyna pokonała Pogoń 2-1. - Czekałem długo, aż Łukasz Burliga zrozumie, po co gra w piłkę. Myślę, że przy jego problemach, to co teraz osiągnął, jest dla niego samego wielkim zwycięstwem - pochwalił swojego podopiecznego trener Franciszek Smuda.

Paweł Brożek (Wisła Kraków)

Bramka (już 11. w sezonie) i asysta. Bez Pawła Brożka Wisła nie wygrałaby meczu z Pogonią.

CIENIASY

Eduards Viszniakovs (Widzew Łódź)

Miał udany początek w T-Mobile Ekstraklasie, był nawet liderem klasyfikacji strzelców, ale to już przeszłość. Łotysz bramki w lidze nie zdobył od 2 listopada, przez sześć kolejek, a w meczu z Jagiellonią to głównie przez jego nieskuteczność Widzew stracił wszystkie punkty.

Paweł Gil (sędzia meczu Zawisza - Lech)

Arbiter popełnił dwa poważne błędy. Uznał drugiego gola Łukasza Teodorczyka, który, podobnie jak wcześniej podający mu Kasper Haemaelaeinen, był na  pozycji spalonej, ale to też duża "zasługa" asystenta.

Poza tym nie zauważył (?) faulu Manuela Arboledy na Bernardzie Vasconselosie w polu karnym. Kolumbijczyk w zapaśniczym stylu sprowadził Portugalczyka do parteru. A Gil wiedział, czego może się spodziewać po Arboledzie, bo przed meczem na takie zachowanie "Mańka" uczulał go Ryszard Tarasiewicz, trener Zawiszy.

Śląsk Wrocław

Trzecia drużyna poprzedniego sezonu w końcówce roku zanotowała bardzo słabą serię. Śląsk nie wygrał od sześciu kolejek, w których zdobył tylko cztery punkty. W meczu z Piastem Gliwice też wywalczył jedynie "oczko", a schodzących piłkarzy kibice we Wrocławiu pożegnali gwiazdami.

Fabian Pawela (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Bardzo szybko spadł z nieba do piekła. Najpierw zdobył wyrównującą bramkę, a po chwili strzelił "samobója", który oznaczał porażkę Podbeskidzia z Koroną.

Lubomir Guldan i Jirzi Bilek (KGHM Zagłębie Lubin)

Obrońcy "Miedziowych" w 68. minucie zachowali się jak... trampkarze prezentując bramkę rywalom. Po lobie Łukasza Surmy Słowak i Czech zderzyli się ze sobą, a piłkę przejął Grzegorz Kuświk i dał zwycięstwo Ruchowi.

Łukasz Zejdler (Cracovia)

Słaby występ pomocnika "Pasów". To głównie przez jego gapiostwo w środku boiska (niedokładne podanie) goście stracili piłkę i Legia wyprowadziła akcję na 1-1. Nie zdążył też wrócić się za Helio Pinto przy drugiej bramce dla "wojskowych".

Adam Marciniak (Cracovia)

Lewy obrońca "Pasów", który niedawno zaliczył debiut w reprezentacji Polski, nie potrafił upilnować Kucharczyka, choć koledzy też mu nie pomagali, jak przy bramce na 4-1. Marciniak zgubił krycie, ale gdyby Mateusz Żytko nie został, to Kucharczyk znalazłby się na pozycji spalonej, a tak skompletował hat-tricka.

Szymon Marciniak (sędzia meczu Legia - Cracovia)

Na początku drugiej połowy nie zareagował na odwet Jakuba Rzeźniczaka, który sfaulowany przez Przemysława Kitę, kopnął rezerwowego napastnika Cracovii.  "Rzeźnik" w tym momencie powinien wylecieć z boiska.

Z kolei w 69. minucie Bartosz Bereszyński przez długi czas trzymał za rękę Saidiego Ntibazonkizę, a gdy ten w końcu przewrócił się w polu karnym, arbiter nie zareagował, choć "jedenastka" była ewidentna.

Takafumi Akahoshi (Pogoń Szczecin)

Japończyk przeważnie był liderem "Portowców", ale w poniedziałkowym spotkaniu w Krakowie nic nie dał drużynie. Bez niego Pogoni trudniej było walczyć o jakieś punkty.

Autor: Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: Michał Kucharczyk | Ekstraklasa | Legia Warszawa | Henrik Ojamaa