Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 20. kolejki Ekstraklasy

Piłkarze Ekstraklasy rozegrali ostatnią serię spotkań w tym roku. W 20. kolejce nie brakowało pięknych goli i kurizoalnych błędów. Kto zasłużył na Asa, a kto na Cieniasa? Jest w czym wybierać.

Asy

Samuel Sztefanik (Bruk-Bet Termalica Nieciecza)

Reklama

Bardzo dobry mecz Słowaka, który miał udział przy obu bramkach dla swojego zespołu. Najpierw podał do Patrika Miszaka, a potem sam strzelił gola, co pozwoliło klubowi z Nieczeczy odnieść przekonywujące zwycięstwo.

Łukasz Załuska (Wisła Kraków)

Chociaż Wisła ostatecznie przegrała z Ruchem 0-1, to gdyby nie Łukasz Załuska, wiślacy na pewno ponieśliby dotkliwszą porażkę. Bramkarz "Białej Gwiazdy" przez cały mecz popisywał się znakomitymi interwencjami.

Jarosław Niezgoda (Ruch Chorzów)

W meczu z Wisłą, bez wątpienia jeden z najlepszych piłkarzy na boisku. Niezgoda ostrzeliwał bramkę świetnie broniącego Załuski, by ostatecznie zapewnić "Niebieskim" wygraną golem z 80. minuty spotkania.

Marcin Budziński (Cracovia)

Kapitalny gol pomocnika "Pasów" w starciu z Lechem! Budziński huknął jak z armaty z ponad 30 metrów pod poprzeczkę. Gol stadiony świata! Cracovia może tylko żałować, że nie dowiozła korzystnego wyniku do końca, bo punkty są jej bardzo potrzebne.

Grzegorz Sandomierski (Cracovia)

Bramkarz Cracovii przez długi czas był zaporą nie do przejścia dla piłkarzy "Kolejorza". Wielokrotnie ratował swój zespół wspaniałymi interwencjami. Skapitulował tylko raz i to dlatego, że Lasse Nielsen miał sporo szczęścia.

Lasse Nielsen (Lech Poznań)

Duńczyk wskoczył do pierwszego składu "Kolejorza" za pauzującego za kartki Paulusa Arajuuriego. Fin z początkiem roku odchodzi z Lecha do Broendby Kopenhaga, a Nielsen pokazał, że w Poznaniu nie muszą się martwić o środek obrony. W Krakowie najpierw skutecznie przeszkadzał Krzysztofowi Piątkowi, a potem sam strzelił gola na wagę punktu.

Jacek Kiełb (Korona Kielce)

Maciej Bartoszek miał "nosa" wpuszczając na murawę w 57. minucie Kiełba. Rezerwowy już po czterech minutach pierwszy raz wpisał się na listę strzelców, a w doliczonym czasie ustalił wynik spotkania. Wejście smoka!

Vanja Marković (Korona Kielce)

Świetnie radził sobie w środku pola. Przy stanie 0-0 powinien zaliczyć asystę, ale sytuacji sam na sam nie wykorzystał Nabil Aankour. Miał przechwyt przy bramce na 1-0.

Piotr Wlazło (Wisła Płock)

W poprzedniej kolejce "ustrzelił" hat-tricka, tym razem też zdobył bramkę i w sumie ma już cztery trafienia w najwyższej klasie rozgrywkowej, a do niedawna nie miał żadnego!

Kamil Sylwestrzak (Wisła Płock)

Obrońca beniaminka zapewnił mu trzy punkty na boisku lidera Lotto Ekstraklasy. Sylwestrzak z narożnika pola karnego kapitalnie podkręcił piłkę, a ta wpadła praktycznie w samo okienko bramki Jagiellonii.

Fiodor Czernych (Jagiellonia Białystok)

Strzelił ładnego gola, po efektownym uderzeniu, kiedy był w wyskoku, ale to nie wystarczyło jednak nawet do zdobycia punktu w meczu z Wisłą Płock.

Dominik Hofbauer (Arka Gdynia)

Dobry występ austriackiego pomocnika we Wrocławiu. Miał udział przy obu golach. To po jego dośrodkowaniach padały bramki dla Arki. Sam też mógł wpisać się na listę strzelców, ale jego świetny strzał z dystansu, jakimś cudem obronił Mariusz Pawełek.

Nemanja Nikolić (Legia Warszawa)

Wszystko wskazuje na to, że meczem z Górnikiem Łęczna Nikolić pożegnał się z Legią. I to jak! Hat-trickiem! "Niko! Niko! Niko!" - skandowali kibice stołecznego zespołu i zgotowali mu owację na stojąco, kiedy ten schodził z boiska. Nikolić w pełni na to zasłużył.

Vadis Odjidja-Ofoe (Legia Warszawa)

Belg czaruje techniką i przeglądem sytuacji. Tak też było w pojedynku z Górnikiem Łęczna. Zdecydowany lider środka pola stołecznego zespołu. Motor napędowy akcji ofensywnych Legii, co potwierdził dwoma znakomitymi asystami.

Miroslav Radović (Legia Warszawa)

"Rado" przeżywa drugą młodość w Legii. Trudno bez niego wyobrazić sobie podstawowy skład zespołu z Łazienkowskiej. W starciu z Górnikiem Łęczna harował na całej długości i szerokości boiska. Bardzo dobry występ udokumentował golem oraz asystą, a mogło być jeszcze lepiej, ale gości uratował słupek po jego strzale.

Arkadiusz Woźniak (Zagłębie Lubin)

W meczu z Piastem zdobył dwa gole i zapewnił "Miedziowym" pierwszą wygraną u siebie od ponad czterech miesięcy.

Cieniasy

Adam Gyurcso (Pogoń Szczecin)

W Niecieczy rozegrał słaby mecz, nic więc dziwnego, że po 45 minutach Węgier opuścił murawę.

Alan Uryga (Wisła Kraków)

Zawalił sprawę przy straconym golu. Wybijając futbolówkę z pola karnego, podał ją wprost pod nogi Jarosława Niezgody, który zdobył bramkę na 1-0.

Milen Gamakow (Lechia Gdańsk)

Stracił piłkę na własnej połowie, po czym poszła szybka akcja Korony, która zakończyła się golem na 1-0.

Joao Nunes (Lechia Gdańsk)

Dwa razy nie dał rady w pojedynku biegowym z Kiełbem i padły bramki dla Korony.

Paweł Raczkowski (sędzia meczu Korona - Lechia)

Nie był to dobry występ sędziego z Warszawy. Powinien usunąć z murawy Sławomira Peszkę (za dwie żółte kartki), a przede wszystkim jeszcze przy stanie 0-0, choć odgwizdał faul Miguela Palanki na Grzegorzu Wojtkowiaku, który miał miejsce w polu karnym, to podyktował rzut wolny.

Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok)

W meczu z Wisłą Płock momentami był ustawiony jako boczny obrońca, co nie wyszło mu na zdrowie. W 90. minucie nie upilnował na skrzydle Sylwestrzaka, który popisał się fantastycznym uderzeniem z narożnika pola karnego.

Maciej Szmatiuk (Górnik Łęczna)

Obrońca Górnika Łęczna pojawił się na placu gry w 60. minucie zastępując kontuzjowanego Gersona. W końcówce spotkania skiksował tuż przed własną bramką, a z prezentu skorzystał Kasper Hamalainen. Doświadczonemu zawodnikowi taki błąd po prostu nie przystoi.

Piotr Celeban (Śląsk Wrocław)

Kiepska passa wrocławskiego zespołu trwa. Miało być przełamanie w meczu z Arką, ale nic z tego nie wyszło. Słabo zaprezentowała się zwłaszcza formacja defensywna Śląska, którą kierował Piotr Celeban. Niemal każde dośrodkowanie w pole karnego gości pachniało golem. Celeban "zawalił" przy stracie pierwszej bramki, kiedy zgubił Rafała Siemaszkę.

Mariusz Pawełek (Śląsk Wrocław)

Wrócił do bramki po ośmiu meczach przerwy i z pewnością nie będzie miło wspominał meczu z Arką. Miał kilka niepewnych interwencji, a przy golu na 0-2 za krótko wybił piłkę po rzucie rożnym, co wykorzystał Michał Marcjanik, lobując bramkarza Śląska.

Aleksandar Sedlar (Piast Gliwice)

Pod koniec pierwszej połowy faulował Adama Buksę i gospodarze wywalczyli rzut wolny, po którym doprowadzili do remisu 1-1. 

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | Ekstraklasa | Nemanja Nikolić