Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 2. kolejki Ekstraklasy

Rozpędzona jak walec Legia zmiotła kolejnego ligowego rywala. Lech wydarł tym razem zwycięstwo w końcówce, a derby Krakowa skończyły się remisem. Lekcje futbolu od doświadczonych ligowców dostali beniaminkowie. Kto był Asem, a kto zasłużył na Cieniasa za ostatnią kolejkę? Głosujemy!

ASY:

Nemanja Nikolić (Legia) - To może być transferowy strzał w dziesiątkę Legii! Serb z węgierskim paszportem znowu strzelił gola, do tego dołożył asystę, a dla obrońców Podbeskidzia był po prostu nieuchwytny. Patrząc na jego grę z "Góralami", cisnęły nam się na usta słowa znane z reklamy: to jakiś zupełnie inny poziom!

Reklama

Kasper Hamalainen (Lech) - Kilka tygodni temu Piotr Reiss mówił nam, że Fin to jego zdaniem najlepszy obecnie zawodnik "Kolejorza". Rzeczywiście, Hamalainen myśli na boisku na trzy ruchy do przodu i Ekstraklasę zaczyna przerastać o głowę. W meczu z Lechią strzelił ładnego gola i po raz kolejny napędzał ofensywne akcje swojego zespołu.

Maciej Gajos (Jagiellonia) - Fantastyczny występ z Termalicą. Gajos dosłownie od pierwszej minuty szalał na boisku. Kiwał, strzelał, podawał, a wszystko robił po prostu świetnie. Regularnie stwarzał zagrożenie pod bramką rywali, którzy przy nim wyglądali jak dzieci w piaskownicy, którym ktoś właśnie zabrał zabawki.

Łukasz Trałka (Lech) - Serce i płuca "Kolejorza". Trałka jest już nie tylko mentalnym przywódcą zespołu z Poznania, ale do swojej waleczności i ambicji dokłada naprawdę dobrą grę. Podaje w przemyślany sposób, mądrze się ustawia. Dla Lecha to piłkarz bezcenny.

Nika Dżałamidze (Jagiellonia) - Pamiętacie, jak kilka lat temu ktoś z przymrużeniem oka napisał o nim "gruziński Messi"? Dżałamidze w meczu z Termalicą przypomniał sobie te słowa i kilka razy mijał rywali jak slalomowe tyczki. Szkoda, że już chyba ostatni raz w Ekstraklasie, bo wszystko wskazuje na to, że trafi do Rizesporu. Nie tylko on. Z "Jagi" do Turcji odszedł już...

... Patryk Tuszyński (Jagiellonia) - Najlepszy obecnie napastnik białostockiego zespołu w starciu z Termalicą zdobył tylko jedną bramkę, a powinien mieć co najmniej trzy. Piłkarz, który jeszcze niedawno kopał się z rywalami na 1-ligowych boiskach, we wtorek podpisał kontrakt z tureckim Caykur Rizespor.

Łukasz Zwoliński (Pogoń) - Uwaga, w Szczecinie rośnie nam ciekawy napastnik! Zwoliński strzelił ze Śląskiem gola, ale na pochwały zasłużył za całokształt. Potrafi się zastawić, umie mądrze rozegrać piłkę ze środkowym pomocnikiem bądź skrzydłowym i pewnie wkrótce trafi do któregoś z czołowych klubów Ekstraklasy.

Mateusz Cetnarski (Cracovia) - Czy to ten sam zawodnik, który jeszcze niedawno dla wielu kibiców był uosobieniem ligowego średniactwa? Cetnarski odżył w Cracovii, strzelił ładnego gola w meczu z Wisłą i od kilku miesięcy jest na fali wznoszącej. Zamiast ospałych i leniwych ruchów, oglądamy "Cetnara", który potrafi dobrze się ustawić. A zamiast grającego na alibi średniaka, mamy rozgrywającego, który potrafi dyktować tempo gry.

Krzysztof Mączyński (Wisła) - Niby Wisła ma kłopoty, kasa pusta i ambicje mniejsze niż w poprzednich latach, ale reprezentanta Polski udało się jednak ściągnąć i zdaje się, że to był dobry strzał. "Mąka" w pomocy wygląda solidnie. Jest pożyteczny w ataku i obronie, ma zdrowie do biegania. W derbowym meczu z Cracovią (w którym przecież Wisła wcale nie była faworytem) strzelił gola.

Ondrej Duda (Legia) - Mówiło się, że odejdzie do Interu Mediolan, a tymczasem został w Warszawie i... dobrze się stało - przynajmniej dla ligi. Tym razem Słowak był na boisku tylko 45 minut, ale zaprezentował takie "joga bonito", że ręce same składały się do oklasków. Duda wraca do formy, a to doskonała wiadomość dla Legii i fatalna dla jej pucharowych rywali.

Sierhij Pyłypczuk (Korona) - Strzelił z rzutu wolnego w meczu z Zagłębiem Lubin taką bramkę, że tylko złośliwiec nie przyznałby mu za to nominacji do Asa kolejki. W dużej mierze dzięki niemu Korona po dwóch kolejkach ma na koncie komplet punktów. Przyznajcie - tego się nie spodziewaliście!

Deniss Rakels (Cracovia) - Łotysz był czołowym zawodnikiem "Pasów"  w derbach Krakowa. Kiedy tylko czuł, że ma trochę miejsca, zbiegał do środka i odpalał potężną petardę wymierzoną w bramkę Cierzniaka. Gola nie strzelił, ale pokazał, że jest dziś jednym z liderów "Pasów".

Robert Pich (Śląsk) - Słowak to dziś najlepszy, obok Flavio Paixao, zawodnik Śląska. Przebojowy, szybki i głodny bramek. W meczu z Pogonią, po pięknym podaniu Flavia, strzelił gola, który dla jego zespołu był bezcenny, bo dał mu pierwszy punkt w tym sezonie ligowym.

Bartosz Śpiączka (Górnik Ł.) - Wszedł na boisko w drugiej połowie meczu z Górnikiem Zabrze nabuzowany jak króliczek Duracella i zdobył dla swojego zespołu zwycięskiego gola po ładnej asyście Pawła Sasina.

Łukasz Surma (Ruch) - Najstarszy i najlepszy piłkarz na boisku w meczu Ruchu z Piastem. Dziwne, że na boisku było w piątek 22 ludzi, a grać najbardziej chciało się temu, który akurat nic już nie musi udowadniać.

Jarosław Fojut (Pogoń) - Przyszedł do Szczecina z Dundee United i momentalnie pokazuje, że będzie wielkim wzmocnieniem. Twardy i zdecydowany Fojut ma potencjał, by stać się czołowym środkowym obrońcą ligi.

CIENIASY:

Bartosz Jaroch (Podbeskidzie) - Już na początku meczu z Legią strzelił samobójczą bramkę, czym podciął skrzydła swoim kolegom. Potem próbował się zrehabilitować, ale z jego ofensywnych szarż niewiele wynikało. Zresztą wszyscy piłkarze Podbeskidzia pamięć o ostatnim meczu z Legią chcieliby pewnie jak najszybciej wymazać z życiorysów.

Krystian Nowak (Podbeskidzie) - Do spółki z Jarochem stworzył połowę najbardziej awaryjnej obrony ostatniego weekendu. Za każdym razem, kiedy na horyzoncie pojawiali się piłkarze Legii, nogi Nowaka drżały, a plecy oblewał zimny pot. Zderzenie z czołową drużyną Ekstraklasy do szybkiego zapomnienia.

Grzegorz Kuświk (Lechia) - Fatalny debiut nowego snajpera gdańszczan. Drużyna przegrała - to raz. Kuświk zmarnował doskonałą sytuację - to dwa. Dodatkowo, były napastnik Ruchu walnął w twarz Barry’ego Douglasa, za co powinien z hukiem wylecieć z boiska!

Emil Drozdowicz (Termalica) - Czołowy napastnik 1. ligi na razie został chyba jeszcze w poprzednim sezonie. A tu trzeba grać i strzelać bramki w Ekstraklasie, bo Termalica po dwóch meczach ma na koncie zero punktów. A Drozdowicz - zero bramek. Jeśli będzie marnował takie "patelnie", jak w meczu z Jagiellonią, to prędko swojego bilansu nie poprawi.

Sebastian Ziajka (Termalica) - Po meczu z "Jagą" musi się zaopatrzyć w komplet śrubokrętów, bo Dżalamidze kręcił obok niego takie bączki, że ręce same składały się do oklasków.

Arkadiusz Głowacki (Wisła) - Derbowe starcie z Cracovią wybitnie mu nie wyszło. W przekroju całego meczu był co prawda solidny, ale co z tego, skoro przydarzył mu się jeden kardynalny błąd, którego efektem była bramka dla "Pasów"?

Mario Malocza (Lechia) - Nie tylko nie połapał się w "tiki-tace" graczy Lecha (przy bramce na 2-1 dla "Kolejorza"), przy której zresztą bierna była cała obrona Lechii, ale także Mario, będąc w sytuacji jeden na dwóch, poszedł "na raz" i Formella z łatwością go zwiódł.

Michal Papadopulos (Zagłębie) - Zagrał "cieniutko". Andrzej Iwan mówił nam niedawno, że czeski napastnik Zagłębia to pozorant rzadkiej maści i spotkanie z Koroną pokazało, że jest w tym sporo racji. Na 1. ligę Papadopulos był w sam raz, ale w Ekstraklasie będzie mu znacznie trudniej.

Dawid Sołdecki (Termalica) - Termalica straciła w meczu z Jagiellonią dwa gole, ale mogło ich być pięć albo i sześć. Sołdecki kompletnie nie radził sobie z piłkarzami "Jagi", grał nerwowo, czym wprowadzał tylko więcej bałaganu w chaotyczną grę beniaminka.

Denis Popović (Wisła) - Słoweniec miał być jednym z tych, którzy wezmą na swoje barki ciężar zastąpienia Semira Stilicia. Na razie jednak nie wygląda na człowieka, dzięki któremu kibice Wisły szybko zapomną o Bośniaku.

Sędzia Daniel Stefański - Zupełnie nie wyszedł mu mecz w Poznaniu. Arbiter powinien dać czerwoną kartkę Kuświkowi za uderzenie w twarz Douglasa, a to tylko jeden z całej listy błędów i dziwnych decyzji, jakie podjął w sobotę Stefański.

Paweł Moskwik (Piast) - Śmiało mógłby być twarzą beznadziejnego meczu Ruchu z Piastem. Tempo piknikowe, ciekawych akcji jak na lekarstwo, a ofensywni piłkarze gości kompletnie bez pomysłu. Słabo.

Rafał Kosznik (Górnik Z.) i Łukasz Mierzejewski (Górnik Ł.) - Nie wiedzieć czemu, kilka minut przed przerwą zaczęli się szarpać przed polem karnym. Kosznik próbował przyłożyć rywalowi łokciem, ale źle wycelował. Mierzejewski nie pozostał mu dłużny. Doskoczył do rywala i wymierzył mu cios "z byka". Obaj panowie zostali przez sędziego odesłani do szatni, z tym że piłkarz łęcznian od razu zobaczył czerwoną kartkę, a rywal dostał drugą żółtą.

Mateusz Machaj (Śląsk) - Dostał w meczu z Pogonią szansę od trenera Tadeusza Pawłowskiego, by pokazać, że może dać drużynie więcej niż Peter Grajciar, ale zagrał bardzo kiepsko. Efekt? Nie minęła godzina gry, a Machaj wylądował na ławce. Zastąpił go... Grajciar.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Ekstraklasy

Autor: Bartosz Barnaś