Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 19. kolejki Ekstraklasy

Piotr Wlazło strzelił gola z 52 metrów, a do tego dołożył jeszcze dwa trafienia w starciu z Ruchem Chorzów. Czy można wymagać czegoś więcej od pomocnika? Zawodnik Wisły Płock jest jednym z kandydatów do Asa 19. kolejki Lotto Ekstraklasy.

Ekstraklasa - sprawdź wyniki, terminarz, tabelę

Asy

Reklama

Adam Frączczak (Pogoń Szczecin)

Uratował "Portowcom" punkt w starciu z Zagłębiem Lubin. Napastnik Pogoni trafił już po raz siódmy w tym sezonie.

Adam Buksa (KGHM Zagłębie Lubin)

Po raz drugi z rzędu wystąpił w podstawowym składzie "Miedziowych" i znowu strzelił gola. Poza tym był najlepszy w ekipie prowadzonej przez Piotra Stokowca.

Flavio Paixao (Lechia Gdańsk)

Świetny występ jednego z portugalskich bliźniaków, który strzelił Śląskowi Wrocław, swojemu byłemu klubowi, dwa gole.

Wojciech Małecki (Górnik Łęczna)

W pierwszej połowie obronił strzały Przemysława Szarka i Wojciecha Kędziory, a w drugiej wygrał pojedynek sam na sam z Davidem Gubą.

Paweł Sasin (Górnik Łęczna)

Jego gol dał klubowi z Lubelszczyzny prowadzenie. Obrońca Górnika zdecydował się na indywidualną akcję, którą wykończył strzałem zza pola karnego. Sasin poprzednio gola w Ekstraklasie strzelił ponad siedem lat temu, jeszcze w barwach Cracovii.

Piotr Wlazło (Wisła Płock)

Bohater niesamowitego meczu z Ruchem Chorzów, gdzie sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Przed tym meczem 27-latek nie miał na koncie żadnego gola w Ekstraklasie, a po nim może pochwalić się już trzema, w tym trafieniem z 52 metrów. "Zobaczyłem, że bramkarz jest wysunięty. Nie miałem też do kogo podać. Zaryzykowałem, kopnąłem mocno i wpadło" - powiedział Wlazło.

Arkadiusz Reca (Wisła Płock)

21-letni skrzydłowy był rewelacją pierwszoligowych rozgrywek w poprzednim sezonie. W Ekstraklasie nie szło mu jednak dobrze, ale w meczu z Ruchem pokazał się z dobrej strony. Strzelił gola, a mógł jeszcze jednego.

Patryk Lipski (Ruch Chorzów)

Razem z Jarosławem Niezgodą, trzymali "Niebieskich" w grze. Pomocnik Ruchu dwa razy trafił do siatki, ale to nie wystarczyło nawet do remisu w Płocku.

Petar Brlek (Wisła Kraków)

Strzelił pięknego gola z dystansu, miał także szanse na drugiego, czyli był najgroźniejszym piłkarzem Wisły w derbach Krakowa.

Krzysztof Piątek (Cracovia)

Wykorzystał swoją szansę i doprowadził do wyrównania przy Reymonta. To było jego czwarte trafienie dla "Pasów" w tym sezonie.

Miroslav Radović (Legia Warszawa)

Strzelił dwa gole w spotkaniu z wicemistrzem Polski, więc czego wymagać więcej od pomocnika Legii Warszawa? Na minus niepotrzebna strata w pierwszej połowie, po której Sasza Żivec oddał groźny strzał.

Vadis Odjidja-Ofoe (Legia Warszawa)

Rozdzielał piłki w środku pola jak zawodnik z innej ligi. Wiedział kiedy zwolnić, kiedy przyspieszyć grę, a kiedy wziąć odpowiedzialność i ruszyć w indywidualnej akcji. Z przyjemnością patrzy się na jego grę.

Nemanja Nikolić (Legia Warszawa)

Nie jest może tak efektowny jak w poprzednim sezonie, ale wciąż zachwyca skutecznością. W niedzielę nie był zbyt widoczny, ale zrobił to, czego się od niego wymaga - strzelił dwa gole.

Sasza Żivec (Piast Gliwice)

Piast przegrał 1-5, a jego piłkarz znalazł się w Asach? Tak, bo gliwiczanie rozegrali, do pewnego momentu, bardzo przyzwoite spotkanie. Żivec był ich najjaśniejszą postacią, a gdyby choć jedna z jego akcji trafiła do bramki, mecz mógł nabrać rumieńców.

Dawid Kownacki (Lech Poznań)

Potrzebował kilku chwil, by znakomicie wprowadzić się z ławki rezerwowych. Strzelił gola, który przesądził o wyniku meczu z Koroną.

Darko Jevtić (Lech Poznań)

Pod koniec rundy jest w znakomitej formie. W spotkaniu z Koroną nie miał szczęścia - dwa razy trafił w poprzeczkę. Rywale mieli wielkie problemy z zatrzymaniem Szwajcara.

Konstantin Wasiljew (Jagiellonia Białystok)

Estończyk pojawił się na murawie dopiero w drugiej połowie, ale odmienił losy spotkania z Arką. Zaliczył asystę i strzelił zwycięskiego gola.

Rafał Siemaszko (Arka Gdynia)

Bardzo aktywny w ofensywie, zostawił na murawie wiele zdrowia, zdobył też bramkę, choć w tym wypadku miał szczęście, bo został nabity przy dośrodkowaniu Tadeusza Sochy.

Cieniasy

Jakub Słowik (Pogoń Szczecin)

Bramkarz popełnił fatalny błąd, nie łapiąc piłki po dośrodkowaniu Krzysztofa Janusa. Z prezentu skorzystał Buksa.

Peter Grajciar (Śląsk Wrocław)

Słowak został wystawiony nie na swojej pozycji, bo na lewej obronie, i nie zaliczył tego testu. Już przy pierwszej bramce dla Lechii nie trafił w piłkę po przerzucie Sławomira Peszki, przejął ją Grzegorz Wojtkowiak i dośrodkował na głowę F. Paixao.

Kibice Lechii i Śląska

W tzw. "meczu przyjaźni" używali środków pirotechnicznych, a przez duże zadymienie boiska mecz musiał zostać na kilka minut przerwany.

Patrik Miszak (Bruk-Bet Termalica)

To jemu uciekł Sasin przy pierwszym trafieniu dla Górnika. Poza tym Miszak marnował dobre sytuacje w ataku.

Libor Hrdliczka (Ruch Chorzów)

Sprokurował rzut karny, który wykorzystał Wlazło, a potem dał się przelobować temu ostatniemu strzałem z 52 metrów.

Michał Helik (Ruch Chorzów)

Zrobił błąd, kiedy piłka mu odskoczyła w 17. minucie, co wykorzystał Wlazło. Za mocne podanie zaserwował mu Rafał Grodzicki.

Maksymilian Rogalski (Wisła Płock)

Wycofując piłkę do bramkarza, nie zauważył Niezgody. Napastnik Ruchu przejął ją, minął Seweryna Kiełpina i strzelił gola.

Piotr Polczak (Cracovia)

Wyszedł za piłką i dał się bardzo łatwo ograć Brlekowi, co zakończyło się bramką dla Wisły.

Boban Jović (Wisła Kraków)

Walczył z chorobą i popełniał błędy w obronie. Jeden z nich, kiedy wybił piłkę pod nogi Piątka, zakończył się golem wyrównującym.

Urosz Korun (Piast Gliwice)

Chyba lepiej by się stało, gdyby trener Radoslav Latal określił jego pozycję. W spotkaniu z Legią grał jako defensywny pomocnik, ale wchodził w strefę defensywną i stawał się kolejnym obrońcą. Wynikał z tego głównie chaos.

Maciej Jankowski (Piast Gliwice)

Zagrał jako jedyny wysunięty napastnik, a już na początku spotkania zmarnował stuprocentową okazję. Prawdziwy snajper musi w takiej sytuacji trafić.

Szymon Marciniak (sędzia meczu Arka - Jagiellonia)

Na kwadrans przed końcem podyktował rzut wolny pośredni z linii pola bramkowego za zagranie Sochy do Pavelsa Szteinborsa. Sęk w tym, że obrońca Arki wślizgiem wybił piłkę spod nóg rozpędzonego Fiodora Czernycha i gra powinna być puszczona. "Prezent" wykorzystał Konstantin Wasiljew, zdobywając zwycięską bramkę.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Lotto Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | Ekstraklasa