Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 19. kolejki Ekstraklasy

Nemanja Nikolić obudził się w idealnym momencie, ale efektowniejszy był Deniss Rakels. Za to Termalica Bruk-Bet Nieciecza poległa przez bezmyślne faule i dziurawe ręce bramkarza. Z kolei dość nietypowo - delikatnie mówiąc - zachował się Bartłomiej Drągowski. Sprawdźcie, kto był Asem, a kto zasłużył na miano Cieniasa 17. kolejki Ekstraklasy!

ASY

Nemanja Nikolić (Legia Warszawa) - gdyby mecz trwał 80 minut, to trafiłby do przeciętniaków. Ale w niespełna kwadrans napastnik Legii zdobył bramkę, zaliczył asystę i rozstrzygnął klasyk Ekstraklasy.

Michał Pazdan (Legia Warszawa) - nieprzypadkowo Leo Beenhakker dał mu przydomek "pirania". Jak już dorwie rywala, to mu nie odpuści, a tym razem przekonali się o tym wiślacy.

Jakub Bartosz (Wisła Kraków) - do Asów trafia może trochę na wyrost, bo zagrał dobrze, ale nie rewelacyjnie. Ma jednak dopiero 19 lat i wystąpił w Ekstraklasie pierwszy raz od półtora roku.

Deniss Rakels (Cracovia) - w ostatnich spotkaniach jest bardzo efektywny, a w Gliwicach był jeszcze bardzo efektowny. Piękna bramka Łotysza w hicie Ekstraklasy.

Paweł Jaroszyński (Cracovia) - od początku sezonu gra bardzo solidnie, a od pewnego czasu też przebojowo. Gol z Piastem tylko to potwierdza.

Reklama

Martin Neszpor (Piast Gliwice) - można narzekać, że poza strzeleniem gola za wiele nie zrobił, ale to jest właśnie siła czeskiego napastnika - jak tylko ma okazję, to ją wykorzystuje.

Arkadiusz Woźniak (Zagłębie Lubin) - wrócił po trzech meczach i wyszło to Zagłębiu na dobre. Szarpał, napędzał akcje i strzelił bramkę.

Martin Putnocky (Ruch Chorzów) - dał się pokonać dopiero po atomowym uderzeniu Dariusza Kołodzieja z rzutu karnego. Poza tym bezbłędny.

Kasper Hamalainen (Lech Poznań) - gdy zespół nie ma prawdziwych napastników, to musi mieć takiego zawodnika jak Hamalainen. Kolejny mecz, kolejny gol.

Roman Gergel (Górnik Zabrze) - trafia do Asów za decydującego gola w meczu z Jagiellonią i ładne uderzenie z pierwszej piłki.

Łukasz Madej (Górnik Zabrze) - strzelił bramkę, a powinien mieć też asystę, jednak koledzy byli nieskuteczni. Do tego szarpał skrzydłem.

Sebastian Mila (Lechia Gdańsk) - strzelał, podawał, dobrym zagraniem rozpoczął akcję bramkową. Wrócił reprezentant Polski, którego Lechia brała ze Śląska.

Adam Frączczak (Pogoń Szczecin) - poprowadził swoją ekipę do wyjazdowej wygranej z Górnikiem Łęczna. Ozdobą meczu była jego kapitalna bramka z blisko 30 metrów, po uderzeniu z rzutu wolnego. Potem bezbłędnie wykorzystał jedenastkę.

CIENIASY

Bartłomiej Drągowski (Jagiellonia Białystok) - źle może nie bronił, ale zrobił... Nie będziemy tego opisywać, wszystko pokazuje zdjęcie powyżej.

Michał Kucharczyk (Legia Warszawa) - fatalny występ skrzydłowego przeciwko Wiśle. Miał problemy z celnym podaniem piłki na kilka metrów, często się mylił. Słabiutko.

Rafał Boguski (Wisła Kraków) - długo jego konkurentem do Cieniasów był Rafael Crivellaro, ale pod koniec meczu to Boguski zgubił krycie i Wisła straciła gola.

Erik Jendriszek (Cracovia) - gdy patrzy się na jego nieskuteczność, to trudno uwierzyć, że kiedyś trafił do Bundesligi.

Andrzej Witan (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - rezerwowy bramkarz nie wykorzystał szansy. W całym meczu nie bronił źle, ale przy golu na 2-0 zaprezentował dziurawe ręce.

Bartłomiej Babiarz (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - można dyskutować, czy za  faule powinien dostać żółte kartki, ale może bardziej zasadne będzie pytanie: czy w takich sytuacjach był sens faulować? Przez blisko godzinę niecieczanie grali w osłabieniu i stracili dwa gole.

Martin Konczkowski (Ruch Chorzów) - dawał się objeżdżać, sprokurował rzut karny. 22-letni obrońca musi jeszcze sporo poprawić.

Airam Cabrera (Korona Kielce) - trener Marcin Brosz liczył, że rezerwowy rozpędzi ofensywę, ale się przeliczył. Zmiana, której być nie powinno.

Tomasz Kwiatkowski (sędzia meczu Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze) - przy golu dla Górnika nie odgwizdał ręki, choć wszystko działo się na wysokości jego sędziego liniowego. 

Oleksandr Szeweluchin (Górnik Zabrze) - "Halo, pobudka!" - mogli do niego krzyknąć koledzy, gdy piłka niespodziewanie trafiła obrońcę w twarz, a za chwilę Piotr Grzelczak skierował ją do siatki. To była kosztowna drzemka Szeweluchina.

Krzysztof Danielewicz (Śląsk Wrocław) - to nie było jego spotkanie. Na boisku za bardzo się nie przydał, zmieniony po niespełna godzinie.

Daniel Stefański (sędzia meczu Górnik Łęczna - Pogoń Szczecin) - nie najlepiej radził sobie na boisku w Łęcznej. Bez zastanowienia dał karnego Pogoni za zagranie ręką, ale chwilę później nie podyktował jedenastki dla Górnika, również za rękę.

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | piłka nożna | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje