Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 19. kolejki Ekstraklasy

W 19. kolejce Ekstraklasy było więcej Cieniasów niż Asów. Wcale nie oznacza to jednak, że ostatnia runda w tym roku była słaba. Kibice byli świadkami świetnego meczu w Łęcznej, gdzie beniaminek ograł Legię, emocji w Chorzowie i pudła roku w Poznaniu!

Asy



Fiodor Czernych (Górnik Łęczna)

Bohater sensacyjnego zwycięstwa Górnika Łęczna nad Legią Warszawa (3-1). Litewski napastnik dwukrotnie zmusił do kapitulacji Duszana Kuciaka. Za pierwszym razem wykorzystał sytuację sam na sam i posłał piłkę do siatki między nogami bramkarza Legii. Za drugim razem Kuciak zdołał odbić jego strzał, ale przy dobitce Czernycha nie miał już szans. Schodząc z boiska w 67. minucie dostał solidną porcję braw od fanów beniaminka Ekstraklasy.

Sergiusz Prusak (Górnik Łęczna)

W meczu z Legią popisywał się doskonałymi interwencjami, wielokrotnie ratując swój zespół przed stratą gola. Dopisywało mu też szczęście, jak choćby w końcówce spotkania, kiedy dwukrotnie w sukurs przyszła mu poprzeczka. Świetny występ. W pełni zasłużył na Asa.

Reklama

Marcin Budziński (Cracovia)

Lider Cracovii poprowadził swój zepsół do pierwszego wyjazdowego zwycięstwa w tym sezonie. Budziński strzelił pierwszego gola, a przy drugiej bramce znakomicie rozrzucił akcją na prawe skrzydło do Krzysztofa Nykiela, który zaliczył asystę przy golu Denissa Rakelsa.

Marco Paixao (Śląsk Wrocław)

Portugalczyk zdobył pierwszą bramkę po przerwie w grze spowodowanej kontuzją. Od razu był to gol bardzo ważny i zarazem niebrzydki. W trudnej sytuacji Paixao pokonał Arkadiusza Malarza głową i dał prowadzenie wrocławianom w meczu z GKS-em Bełchatów.

Paweł Brożek (Wisła Kraków)

Brożek zdobył dwie bramki w Chorzowie. Pierwsze trafienie to formalność po świetnym przechwycie Rafała Boguskiego. Drugi gol strzelony głową dał Wiśle trzy punkty.

Bartłomiej Drągowski (Jagiellonia Białystok)

Kolejny raz Drągowski w pełni zasłużenie zasłużył na miano Asa. W pierwszej połowie obronił kapitalny strzał Roberta Jeża zza pola karnego. W drugiej wygrał pojedynek z Radosławem Sobolewskim.

Dariusz Formella (Lech Poznań)

Formella od początku spotkania był aktywny, a swoją dobrą postawę przypieczętował bramką na wagę zwycięstwa w meczu z Lechią Gdańsk.

Bartosz Śpiączka (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Śpiączka zaliczył prawdziwe wejście smoka. Dwie minuty po pojawieniu się na boisku, atomowym strzałem z ponad 20 metrów dał Podbeskidziu prowadzenie. "Górale" wygrali spotkanie z Zawiszą i zimę spędzą w górnej połowie tabeli.

Łukasz Mierzejewski (Górnik Łęczna)

Prawy obrońca Łęcznej zaliczył asystę przy pierwszej bramce. Był jednym z głównych autorów sensacyjnego zwycięstwa Górnika nad Legią Warszawa.

Kamil Wilczek (Piast Gliwice)

Niezawodny Wilczek znowu połasił się na gola i po raz kolejny dał powody do radości trenerowi Angelowi Perezowi Garcii.

Cieniasy



Inaki Astiz (Legia Warszawa)

Legioniści po awansie z pierwszego miejsca do 1/16 finału Ligi Europejskiej zostali szybko sprowadzeni na ziemię przez beniaminka Ekstraklasy. Górnik Łęczna sensacyjnie wygrał z obrońcą mistrzowskiego tytułu 3-1. "Nie byliśmy drużyną" - skomentował trener stołecznego zespołu Henning Berg, a jednym z najsłabszych ogniw był Inaki Astiz. Wolny i niepewny w defensywie. Dał się ograć jak dziecko Patrikowi Mrazowi, kiedy ten strzelał gola na 2-0. Od użytkowników Interii otrzymał najniższą notę w zespole Legii (1,5), a od nas niechlubne miano Cieniasa.

Krzysztof Pilarz (Cracovia)

Bojaźliwie i niepewnie wyszedł do wolno lecącego dośrodkowania, przez co nie trafił w piłkę, która spadła pod nogi Przemysława Trytki. Napastnik Korony bez problemów strzelił gola. Po błędzie Pilarza Cracovia musiała do samego końca drżeć o wynik, zamiast pewnie wywieźć z Kielc trzy punkty.

Piotr Malarczyk (Korona Kielce)

Zdecydowanie za łatwo "Pasy" dochodziły do sytuacji bramkowych i spora w tym wina środkowego obrońcy Korony. Malarczyk był rozkojarzony, popełniał proste błędy i zagrywał niedokładnie.

Piotr Stawarczyk (Ruch Chorzów)

Występ podobny do jego imiennika z Kielc, z tym, że jego błąd zakończył się bramką na 1-0 dla Wisły Kraków.

Robert Jeż (Górnik Zabrze)

Jeszcze przed przerwą opuścił boisko za dwie żółte kartki, chociaż już po pierwszym faulu powinien zobaczyć czerwony kartonik. Osłabieni zabrzanie nie zdobyli nawet punktu w meczu z Jagiellonią.

Kasper Hamalainen (Lech Poznań)

Sobota zdecydowanie nie była dniem Fina, a Mateusz Bąk będzie chyba nawiedzał Hamalainena w koszmarach. Najpierw pomocnik Lecha nie strzelił karnego, a w końcówce spotkania zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem Lechii.

Zaur Sadajew (Lech Poznań)

Pudło roku? Chyba tak można nazwać pomyłkę Sadajewa. Napastnik Lecha stał sam, trzy metry przed bramką Lechii. Dostał podanie od Dawida Kownackiego, ale piłka... przeleciała mu między nogami!

Grzegorz Sandomierski (Zawisza Bydgoszcz)

Zawisza ma ogromne problemy. W poprawie sytuacji nie pomaga jej bramkarz. Bydgoszczanie prowadzili w Bielsku-Białej, ale Sandomierski przepuścił strzał Piotra Malinowskiego między rękami.

Jorge Kadu (Zawisza Bydgoszcz)

Mnóstwo czasu, brak ataku ze strony obrońców, piłka w polu karnym i strzał wprost w ręce bramkarza - tak jak Kadu nie może zachowywać się napastnik.

Michał Kucharczyk (Legia Warszawa)

Wolny na skrzydle. Często nawet nie próbował dojść do podań od Michała Żyry. Zaliczył fatalną stratę, po której gospodarze wyprowadzili szybką kontrę i strzelili gola

Duszan Kuciak (Legia Warszawa)

Bramkarz mistrzów Polski często popisuje się świetnymi paradami. Ostatnio jednak zdarza mu się popełniać proste błędy. Tak było w Łęcznej, gdy podał piłkę pod nogi Shpetima Hasaniego. Tylko dzięki nieporadności napastnika Górnika, Legia nie przegrała wyżej.

Sebastian Rudol (Pogoń Szczecin)

Bramkę Wilczka może zapisać na swoje konto. Obrońca powinien wiedzieć, że piłkę w polu karnym wybija się do przodu, a nie nad siebie.

Dowiedz się więcej na temat: Sergiusz Prusak | Inaki Astiz | asy i cieniasy | Ekstraklasa