Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 17. kolejki Ekstraklasy

Śląsk Wrocław pokonał mistrza Polski aż 3-0 i został nowym liderem Ekstraklasy. Na ostatnim miejscu zakopuje się Wisła Kraków, która nie przerwała serii porażek. Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 17. kolejki Ekstraklasy? Zagłosuj i weź udział w tradycyjnej zabawie Interii.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Asy:

Damjan Bohar (Zagłębie Lubin)

Kolejny raz był bardzo aktywny. Dysponuje dobrym dryblingiem, co wykorzystał "kładąc" dwóch zawodników Górnika przed zdobyciem bramki na 1-0.

Pedro Tiba (Lech Poznań)

Zaliczył asystę przy trafieniu Gytkjaera, a mógł mieć na koncie nawet dwie, gdyby Duńczyk wcześniej wykorzystał jego podanie, dzięki któremu znalazł się oko w oko z Thomasem Daehne.

Reklama

Pavels Steinbors (Arka Gdynia)

Zaliczył kilka bardzo udanych parad i tradycyjnie to głównie jemu Arka zawdzięcza zdobyty punkt. Popisową interwencją było zatrzymanie Steca w sytuacji sam na sam.

Wojciech Golla (Śląsk Wrocław)

Piast wcale nie zagrał tak słabego meczu, na jaki mógłby wskazywać wynik 0-3. To właśnie Golla sprawił, że gliwiczanie nie strzelili żadnego gola, dwukrotnie wybijając piłkę z linii bramkowej.

Luquinhas (Legia Warszawa)

Przepięknym strzałem otworzył wynik meczu z Koroną. W drugiej połowie zaliczył jeszcze doskonałą asystę do Waleriana Gwilii. Znakomite spotkanie Brazylijczyka.

Andre Martins (Legia Warszawa)

Legia wygląda bardzo dobrze przeciwko drużynom z dolnej części tabeli. Duża w tym zasługa Martinsa, który - gdy ma trochę miejsca w środku pola - doskonale dowodzi swoim zespołem.

Sebastian Musiolik (Raków Częstochowa)

Długo był krytykowany za nieskuteczność, a gdy w końcu trafił do bramki, to w bardzo ważnym momencie. W piątej minucie doliczonego czasu gry zapewnił Rakowowi zwycięstwo nad Jagiellonią.

Arkadiusz Malarz (ŁKS)

Zaliczył kilka bardzo dobrych interwencji. Świetnie interweniował m.in. przy strzale głową van Amersfoorta z bliskiej odległości.

Michał Nalepa (Lechia Gdańsk)

Lechia jest znana z dobrej gry w defensywie. Bardzo dobrze spisał się duet stoperów Nalepa - Malocza, zwłaszcza ten pierwszy wyróżniał się dobrą grą.

Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk)

Wrócił na Reymonta i napsuł sporo krwi swoim byłym kolegom z drużyny. To on przeprowadził akcję po której padła jedyna bramka dla Lechii.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Cieniasy:

Ishmael Baidoo (Górnik Zabrze)

Na razie jego przygodę w Górniku trzeba określić mianem transferowego niewypału. Skrzydłowy niewiele wnosi do drużyny, przy słabszej formie Jimeneza i Angulo nie jest w stanie "pociągnąć" zespołu.

Damian Rasak (Wisła Płock)

Przed przerwą zaliczył dwie straty na własnej połowie. Przy pierwszej pomocnika "Nafciarzy" uratowało złe podanie Amarala do Gytkjaera, ale za drugim razem Portugalczyk zagrał już dokładnie do Puchacza i Lech wyszedł na prowadzenie.

David Stec (Pogoń Szczecin)

W pierwszej połowie zmarnował bardzo dobrą okazję do zdobycia bramki, a później jeszcze sprokurował rzut karny. Ratuje go fakt, że w drugiej połowie zaliczył asystę przy bramce Huberta Matyni.

Frantiszek Plach (Piast Gliwice)

Zaliczył koszmarną wtopę, wpuszczając strzał z dystansu Łabojki. O tej bramce będzie chciał jak najszybciej zapomnieć.

Ivan Marquez (Korona Kielce)

Zagrał bardzo słabo przeciwko Legii. Sprokurował rzut karny dość pechowym zagraniem ręką. Później łatwo dał się "rozklepać" Gwilii i Luquinhasowi.

Andres Lioi (Korona Kielce)

Kolejny z piłkarzy, co do których nie wiadomo skąd się w Ekstraklasie wzięli i co w niej robią. Na razie Korona nie ma z Argentyńczyka żadnego pożytku.

Bartosz Kwiecień (Jagiellonia Białystok)

W piątej minucie doliczonego czasu gry Kwiecień podał prosto do rywala, a Raków wyszedł z kontratakiem po którym Musiolik zdobył bramkę na 2-1 i zapewnił beniaminkowi trzy punkty.

Jakub Wójcicki (Jagiellonia Białystok)

On także nie zaliczył spotkania z Rakowem do udanych. Najpierw strzelił "samobója", a potem nie udało mu się przerwać kontrataku, który zdecydował o wyniku meczu.

Maciej Wolski (ŁKS)

Powiedzielibyśmy, że zaliczył pudło sezonu, ale Ekstraklasa nauczyła nas, by nie forować szybko takich wyroków. Stał pięć metrów przed pustą bramką, ale zamiast zdobyć bramkę, przewrócił się.

Rafa Lopes (Cracovia)

ŁKS stracił najwięcej bramek w lidze, ale "Pasy" nie trafiły w meczu z beniaminkiem ani razu. Rafa Lopes był w tym spotkaniu wyjątkowo nieskuteczny.

Maciej Sadlok (Wisła Kraków)

Zdecydowanie zbyt łatwo dał się ograć przy bramce dla Lechii. Doświadczony obrońca nie powinien dać minąć się na "raz".

Lukasz Haraslin (Lechia Gdańsk)

Lechia mogła wygrać wyżej, ale Haraslin miał spore problemy ze skutecznością. Sam mógł zdobyć przynajmniej dwie bramki.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje