Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 17. kolejki Ekstraklasy

Lechia Gdańsk po raz kolejny pokazała słabość. Podbeskidzie Bielsko-Biała przez prawie godzinę grało w dziesiątkę, a mimo to strzeliło Lechii bramkę, a potem utrzymało prowadzenie. W końcu na miarę swoich możliwości zagrał Lech Poznań. Coraz lepiej prezentuje się też Korona Kielce, a Adam Marciniak na zakończenie kolejki postanowił pomóc Legii.

Asy



Kasper Hamalainen (Lech Poznań)

- Takiego Lecha chcę oglądać - nie krył zadowolenia trener "Kolejorza" Maciej Skorża po pewnym zwycięstwie z Górnikiem Zabrze. Prawie wszyscy w Lechu zagrali na wysokim poziomie i trudno wyróżnić jednego zawodnika. Asa postanowiliśmy przyznać Kasperowi Hamalainenowi. Fin swój występ okrasił golem i przyczynił się także do zdobycia przez "Kolejorza" drugiej bramki. To właśnie Hamalainen wyłuskał piłkę z rąk Pavelsa Steinborsa, co wykorzystał Szymon Pawłowski.

Reklama

Grzegorz Bonin (Górnik Łęczna)

Górnik Łęczna wykorzystał słabość Ruchu Chorzów, a głównym katem był Grzegorz Bonin, chociaż nie wpisał się na listę strzelców. Dwukrotnie za to perfekcyjnie obsłużył swoich kolegów. Najpierw dośrodkował na głowę Łukasza Mierzejewskiego, a potem w polu karnym założył siatkę Marcinowi Malinowskiemu i wyłożył piłkę Fiodorowi Czernychowi. 

Pavol Stano (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

"Górale" przez prawie godzinę grali w dziesiątkę, ale udało im się strzelić bramkę Lechii, a potem utrzymać prowadzenie. Pavol Stano pod koniec pierwszej połowy popisał się sprytnym, zaskakującym strzałem głową. Przez cały mecz dyrygował także poczynaniami swoich kolegów w defensywie i wygrywał niemal wszystkie pojedynki w powietrzu.

Ryszard Tarasiewicz (trener Korony Kielce)

Korona zanotowała fatalny start sezonu. Na szczęście dla kielczan nie zdecydowano się na zwolnienie trenera Tarasiewicza i teraz to procentuje. Korona gra coraz ładniejszą piłkę, a co ważniejsze zdobywa wiele punktów. Z pozycji outsidera, nagle stała się poważnym kandydatem do walki o czołową ósemkę.

Kamil Sylwestrzak (Korona Kielce)

Lewy obrońca Korony zanotował świetny występ przeciwko GKS-owi Bełchatów. Jego zespół zachował czyste konto, a on zdobył pierwszą bramkę. Mógł zanotować także asystę, ale po jego perfekcyjnej centrze, niepilnowany na ósmym metrze Przemysław Trytko, trafił w Arkadiusza Malarza.

Paweł Zieliński (Śląsk Wrocław)

Zieliński uratował remis dla Śląska w meczu z Pogonią Szczecin. Prawy obrońca popisał się precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego.

Michal Pesković (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Bramkarz musi tez mieć sporo szczęścia i to ewidentnie sprzyjało Peskoviciowi w meczu z Lechią. Bramkarz "Górali" nie przepuścił żadnego strzału. Niektóre obronił efektownymi paradami, w innych sytuacjach piłkarze z Gdańska po prostu trafiali w niego.

Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków)

Kapitan pełna gębą. Rządzi formacją defensywną i doskonale uzupełnia się z Richardem Guzmicsem. Wisła na trudnym terenie w Gliwicach zagrała na zero z tyłu i wywiozła cenny punkt.

Orlando Sa (Legia Warszawa)

Portugalczyk zagrał tylko 20 minut. W tym czasie zdążył jednak strzelić gola, przeprowadzić indywidualną akcję po której oddał groźny strzał i był blisko zaliczenia asysty.

Cieniasy



Rafał Kosznik (Górnik Zabrze)

Piłkarze Górnika nie mieli nic do powiedzenia w starciu z Lechem i wrócili do domu z bagażem trzech bramek. A mogło być jeszcze gorzej, gdyby gospodarze byli bardziej skuteczni. Fatalny mecz rozegrał Rafał Kosznik, który miał udział przy wszystkich straconych golach. Nie zdążył zablokować dośrodkowania Gergo Lovrencsicsa, po którym do siatki trafił Kasper Hamalainen. W spacerowym tempie wracał na własne pole karne, kiedy drugiego gola strzelał Szymon Pawłowski. Wreszcie przegrał pojedynek z Tomaszem Kędziorą przy trzeciej bramce.

Zaur Sadajew (Lech Poznań)

Sadajew wybiegł w podstawowym składzie przeciwko Górnikowi Zabrze, ale zagrał tylko 45 minut. - Zagrał dobry mecz, naprawdę dobry, zwłaszcza taktycznie. Został zmieniony z uwagi na to, że był nieustannie prowokowany przez zawodników Górnika - tłumaczył trener "Kolejorza" Maciej Skorża. 25-letni napastnik po jednej z takich prowokacji nie wytrzymał i został ukarany żółtą kartką. Nie ma się co dziwić decyzji Skorży, bo drugie "żółtko" wisiało w powietrzu, co oznaczałoby osłabienie zespołu. 25-letni zawodnik musi nauczyć się trzymać nerwy na wodzy.

Filip Starzyński (Ruch Chorzów)

Starzyński jeszcze niedawno łapał się do reprezentacji Polski. Jeśli nadal będzie tak grał to niedługo nie załapie się do wyjściowego składu przedostatniego w tabeli Ruchu Chorzów. Nawet jego dośrodkowania z rzutów wolnych, które zazwyczaj perfekcyjnie posyłał w pole karne, teraz lecą poza zasięgiem jego kolegów. Starzyński chyba nie poradził sobie z presją numeru "10" na koszulce Ruchu, który nosi od początku tego sezonu. 

Stojan Vranjes (Lechia Gdańsk)

Lider Lechii rozegrał tylko jedną połowę w meczu z Podbeskidziem. W przerwie został zmieniony przez Piotra Wiśniewskiego. Przez 45 minut niczym się nie wyróżnił i nie stworzył żadnego zagrożenia pod bramką rywali.

Nikołoz Dżałamidze (Jagiellonia Białystok)

Podobnie jak Vranjes, został zmieniony w przerwie. Reprezentant Gruzji w ostatnich meczach stracił wszystkie swoje atuty - szybkość, przebojowość i skuteczną grę jeden na jednego.

Frank Adu Kwame (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Bardzo szybko osłabił swoją drużynę. Już w 35. minucie zobaczył w pełni zasłużony czerwony kartonik. Kwame powinien jakoś przeprosić swoich kolegów, bo "Górale" musieli w dziesiątkę grać przeciwko Lechii. Pokazali jednak charakter i wywalczyli trzy punkty.

Adam Marciniak (Cracovia)

Piłkarz Cracovii wyprzedził Michała Żyrę, stanął oko w oko z bramkarzem i pięknym lobem strzelił gola! Szkoda tylko, że tym bramkarzem był Krzysztof Pilarz, a piłka wpadła do bramki Cracovii...

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | Ekstraklasa