Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 16. kolejki Ekstraklasy

Piłkarze Lechii Gdańsk i Jagiellonii Białystok stworzyli wspaniałe widowisko w 16. kolejce Ekstraklasy. Pięć goli, zwroty akcji i emocje do ostatniego gwizdka. Takich meczów chcemy oglądać jak najwięcej. Po zwycięstwie 3-2 podopieczni Piotra Stokowca umocnili się na pozycji lidera. Na przeciwnym biegunie coraz gorzej wygląda sytuacja beniaminków i rewelacji poprzedniego sezonu Górnika Zabrze. Kto zasłużył na Asa, a kto na Cieniasa? Zapraszamy na tradycyjne podsumowanie.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Lotto Ekstraklasy

Asy:

Reklama

Dawid Kudła (Zagłębie Sosnowiec)

Zagłębie w końcu nie straciło bramki, co mogło być związane z odsunięciem od składu Piotra Polczaka. Niemniej bramkarzowi beniaminka należą się słowa uznania, obronił aż pięć strzałów na bramkę. Po raz ostatni Zagłębie czyste konto utrzymało... 3 sierpnia.

Marcin Cebula (Korona Kielce)

Jest w znakomitej formie. Dziurawa obrona z Zabrza nie stanowiła dla niego żadnej przeszkody - już przed przerwą zaliczył dwie asysty i sprytnego gola, zdobytego mierzonym uderzeniem sprzed pola karnego.

Elia Soriano (Korona Kielce)

Potwierdza, że ma nosa do strzelania goli. Z Górnikiem ustrzelił dublet i ma już na koncie osiem trafień w sezonie.

Igor Angulo (Górnik Zabrze)

Zmarnował kilka sytuacji, ale i tak trzeba docenić postawę snajpera Górnika. Wywalczył rzut karny, wykorzystał go, a w końcówce dołożył drugiego gola. Jako jedyny piłkarz w lidze strzelił więcej niż połowę bramek dla swojej drużyny...

Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

Lech grał słabo, ale wygrał, bo miał w swoich szeregach Gytkjaera. W doliczonym czasie pierwszej połowy kapitalną bombą zapewnił  "Kolejarzowi" komplet punktów.

Niko Datković (Cracovia)

Cracovia nie miała żadnych argumentów przez 80 minut, ale dzięki Datkoviciowi dopisała sobie kolejny punkt. Siła jego strzału głową - choć do pustej bramki - mogła imponować.

Sebastian Walukiewicz (Pogoń Szczecin)

Kolejny imponujący mecz 18-letniego środkowego obrońcy. Świetny w wyprowadzeniu piłki, nie boi się wejścia w drybling. Do tego bezbłędny w obronie - w 9. minucie wybił piłkę głową z linii bramkowej, zaś w 27. min przeciął podanie po którym Piasecki miałby przed sobą pustą bramkę.

Iker Guarotxenna (Pogoń Szczecin)

Zachował zimną krew pod bramką Miedzi i dwa razy zaskoczył Kanibołockiego. Najpierw minął bramkarza w sytuacji sam na sam, a później strzelił w samo okienko bramki!

William Remy (Legia Warszawa)

Wrócił do składu Legii po kilku miesiącach przerwy i walce z urazem. Od razu został bohaterem, bo jego gol zapewnił mistrzom Polski wygraną. Do tego pewny w defensywie.

Zlatan Alomerović (Lechia Gdańsk)

Przy bramce Poletanovicia nie miał nic do powiedzenia. Uchronił swój zespół za to w innych sytuacjach - m. in. na początku meczu broniąc strzał Bezjaka, czy uderzenia głową Runje i... Vitorii.

Lukasz Haraslin (Lechia Gdańsk)

Najlepszy drybler ligi mógł obawiać się o swoje zdrowie, gdy schodził z boiska mocno poobijany. Zawodnicy Jagiellonii urządzili sobie polowanie na Haraslina i aż czterech z nich obejrzało kartki po faulach na skrzydłowym.

Marko Poletanović (Jagiellonia Białystok)

Czy to był gol sezonu? Lepiej uderzyć nie można było! Jego strzał z dalszej odległości był piekielnie mocny, a do tego "zdjął pajęczyny" z okienka bramki Lechii!

Luka Zarandia (Arka Gdynia)

Świetnie zaprezentowali się podopieczni Zbigniewa Smółki w meczu z Wisłą Kraków. Gdynianie rozgromili "Białą-Gwiazdę" 4-1, a jednym z bohaterów był Luka Zarandia. Gruzin dwukrotnie zmusił do kapitulacji Mateusza Lisa.

Pavels Steinbors (Arka Gdynia)

Bronił w starciu z Wisłą Kraków z wyczuciem, a także dopisywało mu szczęście, jak choćby po dwóch strzałach Jesusa Imaza, kiedy przed stratą gola ratowały Arkę słupek i poprzeczka.

Zdenek Ondraszek (Wisła Kraków)

Czeszki napastnik "Białej Gwiazdy" strzelił swojego dziewiątego gola w tym sezonie. Mógł dołożyć jeszcze jedno trafienie, ale Maciej Jankowski wybił piłkę zmierzającą do bramki po jego "główce". Marne to jednak pocieszenie dla Ondraszka, bo Wisła przegrała z Arką aż 1-4.

Cieniasy:

Vamara Sanogo (Zagłębie Sosnowiec)

Koszmarny występ napastnika. Zdjęty po godzinie gry, wykonał tylko cztery celne podania, wygrał zaledwie dwa z 21 pojedynków, a wszystkie próby jego zwodów zakończyły się porażką.

Paweł Bochniewicz (Górnik Zabrze)

Był zamieszany w stratę trzech z czterech goli. Przy pierwszej nie upilnował strzelającego Diawa, przy drugiej podającego Cebuli, zaś przy ostatniej - nie zdążył z interwencją przy strzale Soriano, wobec czego odbita od niego piłka wpadła do bramki.

Daniel Liszka (Górnik Zabrze)

Ma ogromne problemy z obsadzeniem boków obrony trener Marcin Brosz. Tym razem po stronie Liszki autostradę urządzili sobie Rymaniak z Cebulą, co skończyło się zmianą w przerwie meczu.

Adam Ryczkowski (Górnik Zabrze)

To on miał zastąpić Kurzawę i Kądziora w Zabrzu. Sezon zaczął fatalnie, wobec czego Brosz odsunął go od składu, a gdy Ryczkowski do niego wrócił - to trenerowi już po 45 minutach skończyła się cierpliwość do 21-letniego skrzydłowego.

Pedro Tiba (Lech Poznań)

Jego zachowanie było symbolem tego, co zmienić musi Adam Nawałka. Stał w polu karnym przy Damianie Szymańskim, a gdy ten pobiegł strzelić gola, Tiba tylko leniwie obejrzał się za siebie. Czyste leserstwo.

Kibice Lecha Poznań

Fani mają prawo demonstrować swoje niezadowolenie, ale nie w sposób prowadzący do przerwania meczu. Tymczasem serpentyny spadające z trybun zmusiły sędziego do kilkuminutowego zastopowania gry. Co na to Komisja Ligi?

Nico Varela (Wisła Płock)

Ze spotkania w Poznaniu kibice zapamiętają go bardziej z machania rękami i kłótni z arbitrem, niż z dryblingów, czy efektownych podań. Nie umiał spożytkować narastającej w nim sportowej złości.

Cornel Rapa (Cracovia)

O czym myślał, gdy o głowę niższy od niego Pich strzelał gola? Obrońca zostawił go samemu sobie, a potem próbował zablokować jego strzał... odwracając się tyłem.

Mateusz Cholewiak (Śląsk Wrocław)

Śląsk powinien bezsprzecznie wygrać spotkanie z Cracovią. Pewnie by się tak stało, gdyby Cholewiak wykorzystał znakomitą sytuację w drugiej połowie i podwyższył wynik na 2-0.

Petteri Forsell (Miedź Legnica)

Dotychczas braki w przygotowaniu fizycznym nadrabiał techniką, ale Guarotxenna wybitnie obnażył kiepską szybkość Fina przy bramce na 0-1. Hiszpan był wyraźnie szybszy od Forsella, mimo że biegł z piłką przy nodze.

Patryk Tuszyński (Zagłębie Lubin)

W pierwszej rundzie był katem Legii, ale w miniony weekend zagrał kiepski mecz. Zmarnował doskonałą sytuację, gdy z kilku metrów strzelił ponad bramką. Pozbawił tym samym Starzyńskiego pięknej asysty.

Martin Pospiszil (Jagiellonia Białystok)

Nie dość, że był najsłabszym elementem w układance "Jagi", to jeszcze powinien obejrzeć czerwoną kartkę za brutalny faul na Haraslinie. Sędzia Tomasz Musiał był bardzo pobłażliwy dla Czecha.

Rafał Boguski (Wisła Kraków)

Kapitan "Białej Gwiazdy" nie popisał się w pojedynku z Arką. W 60. minucie fatalnie spudłował z kilku metrów na 2-2, Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego spotkania, gdyby Boguski trafił. Zmarnowana "setka" zemściła się i Wisła w Gdyni doznała klęski 1-4.

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | Ekstraklasa