Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 16. kolejki Ekstraklasy

Sensacyjny lider Ekstraklasy nie zwalnia tempa i tym razem zaaplikował pięć bramek "Słoniom". Na czele grupy pościgowej jest Legia, która jednak w meczu ze Śląskiem miała sporo szczęścia. Nareszcie z dołu tabeli wygrzebał się mistrz Polski - Lech Poznań. Koszmarnie zachował się Michał Mak, który po chamsku zaatakował Deleu. Sprawdźcie, kto był Asem, a kto zasłużył na miano Cieniasa 16. kolejki Ekstraklasy!

Ekstraklasa. Wyniki, tabela i statystyki - kliknij tutaj!

ASY:

Reklama

Marek Zieńczuk (Ruch Chorzów) - jak świętować, to z przytupem. Pomocnik Ruchu w meczu z Górnikiem Łęczna świętował 400. mecz w ekstraklasie i uczcił go jak na rutyniarza przystało. Gdy stanął sam na sam z Silvio Rodiciem nie uderzył na siłę jak młokos, tylko podcinką w stylu Tomasza Frankowskiego skierował piłkę do siatki.

Marcin Kamiński (Lech Poznań) - tak gra nowoczesny środkowy obrońca. Kamiński w meczu z Pogonią najpierw wyprowadził piłkę, następnie przebiegł dobre pół boisko i wszystko zakończył kluczowym podaniem przy golu Kaspera Hamalainena na 1-0 z Pogonią Szczecin. 

Łukasz Trałka (Lech Poznań) - jeśli ktoś strzela gola pierwszy raz od 6300 minut, to musi się dla niego znaleźć miejsce w naszym zestawieniu. Zawodnik Lecha na co dzień odpowiada za czarną robotę, ale w niedzielę świetnie znalazł się w polu karnym i strzelił bramkę na 2-0.

Fiodor Czernych (Jagiellonia Białystok) - takich zawodników chcemy w ekstraklasie oglądać. Już zwód w polu karnych był przedniej marki, ale uderzenie wymagało wyższej piłkarskiej inteligencji. Litwin nie uderzał na siłę, jak większość zawodników ma w zwyczaju, tylko lekko, ale mądrze kopnął piłkę koło bramkarza i tym samym zapewnił Jagiellonii zwycięstwo z Koroną.

Konstantin Wasiljew (Jagiellonia Białystok) - kapitańska opaska w reprezentacji Estonii zobowiązuje do reklamowania tamtejszej piłki także w Polsce. Wasiljew w Jagielonii znów rządził w środku pola.

Lubomir Guldan (Zagłębie Lubin) - nie tylko solidnie prezentował się w defensywie, ale też zrobił swoje w polu karnym przeciwnika. Po dośrodkowaniu Czotry z wolnego, przedłużył piłkę głową do Jacha, a ten zdobył dla "Miedziowych" bramkę.

Radosław Cierzniak (Wisła Kraków) - przy bramce dla Górnika nie miał nic do powiedzenia. Kilka razy popisał się natomiast fantastycznym refleksem po strzałach zawodników z Zabrza z niedużej odległości i to głównie dzięki niemu Wisła nie straciła więcej goli.

Patrik Mraz (Piast Gliwice) - słowacki obrońca Piasta w defensywie czasem popełnia błędy, ale w ataku spisuje się znakomicie! W meczu z Termalicą zaliczył dwie asysty, a w całym sezonie już dziewięć razy otwierał podaniami drogę do bramki swoim kolegom.

Tomasz Foszmańczyk (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - strzelił dwie ładne bramki dla "Słoników" i był jednym z najbardziej wyróżniających się graczy Termaliki w emocjonującym starciu z Piastem. 

Michał Pazdan (Legia Warszawa) - bardzo solidny występ ze Śląskiem. Na tle przeciętnych rywali i kolegów z zespołu reprezentant Polski był wybijającą się postacią.

Michał Koj (Ruch Chorzów) - w obronie nie popełnił większych błędów, a do tego dobrze prezentował się w ofensywie - zaliczył bramkę i asystę drugiego stopnia w spotkaniu z Łęczną.

Aleksandar Prijović (Legia Warszawa) - wszedł na boisko w 71. minucie meczu ze Śląskiem, a już kilkadziesiąt sekund później wpisał się na listę strzelców. Owszem, miał przy bramce sporo szczęścia, ale potrafił znaleźć się we właściwym miejscu w odpowiednim czasie.

Mateusz Cetnarski (Cracovia) - dyrygent drugiej linii Cracovii w bieżącym sezonie spisuje się doskonale i na trwałe zerwał łatkę lenia i przeciętniaka, która przylgnęła do niego w ostatnich latach. "Cetnar" w starciu z Lechią znowu trafił do siatki i w tym sezonie ma już na koncie łącznie siedem goli w Ekstraklasie.

Łukasz Zejdler (Cracovia) - wszedł na boisko w 60. minucie meczu "Pasów" z Lechią, ale zrobił więcej niż niejeden zawodnik przez całe spotkanie. Był bardzo aktywny w ofensywie, a jego dwa dośrodkowania z lewej strony zakończyły się bramkami dla Cracovii.

CIENIASY:

Maciej Jankowski (Wisła Kraków) - z jednej strony miał asystę przy golu Pawła Brożka, ale z drugiej zaliczył pudło kolejki. Gdy z pięciu metrów trafił do pustej bramki, a nie w reklamy, Wisła prowadziłaby 2-0 i miała dużo większe szanse na wygraną. A tak skończyło się remisem.

Michał Markowski (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - dostał szansę za Pavola Stanio, ale sytuacja go przerosła. Długo nie odstawał od reszty zespołu, ale przy golu na 2-4 pogubił się kompletnie i to dwa razy.

Jacek Kiełb (Śląsk Wrocław) - Śląsk przegrał z Legią w Warszawie, choć... wcale nie musiał. Goście mieli swoje okazje - najlepszą zmarnował Kiełb, który przebiegł osamotniony prawie pół boiska, ale kiedy stanął oko w oko z bramkarzem, kompletnie stracił głowę i posłał piłkę obok słupka.

Michał Mak (Lechia Gdańsk) - już na początku meczu z Cracovią kompletnie "odcięło mu prąd" i po chamsku zaatakował Brazylijczyka Deleu. Piłkarz Cracovii miał masę szczęścia, że Mak nie machnął nogą mocniej, bo mogłoby się skończyć brutalnym nokautem.

Krystian Nowak (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - popełnił sporo błędów w obronie, a najbardziej zawalił przy bramce na 2-1 dla Zagłębia, kiedy "na radar" pilnował Janoszkę. Wcześniej kilka razy dawał się ograć rywalom jak dziecko.

Adam Frączczak (Pogoń Szczecin) - "Portowcy" w meczu z Lechem zmarnowali co najmniej trzy idealne sytuacje, ale najbardziej spektakularne pudło było dziełem Frączczaka. Zawodnik Pogoni nie trafił do pustej bramki z dwóch metrów!

Maciej Korzym (Górnik Zabrze) - w ostatnich kolejkach Korzym prezentuje się bardzo słabo, a w meczu z Wisłą wyglądał wręcz dramatycznie. Był zupełnie bezproduktywny w ataku, a kiedy już miał dogodną okazję, to nie trafił w piłkę.

Sebastian Mila (Lechia Gdańsk) - w takiej dyspozycji może zapomnieć o wyjeździe na Euro 2016. W meczu z Cracovią dostał od Thomasa von Heesena szansę od pierwszej minuty, ale grał statycznie, a w dodatku kilka razy fatalnie skiksował.

Sebastian Nowak (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - cała defensywa Termaliki w meczu z Piastem była dziurawa jak ser szwajcarski, a Nowak - szczególnie przy czwartej bramce dla gości - mógł zachować się lepiej.

Marcel Gecov (Śląsk Wrocław) - anonim. Był na boisku przez 90 minut meczu z Legią, ale nie zrobił absolutnie nic, konstruktywnego. Bezużyteczny w defensywie, a z przodu nie wykreował kolegom nawet pół sytuacji. 

Michał Kucharczyk (Legia Warszawa) - kilka razy urywał się obrońcom Śląska, ale kiedy już miał dobrą okazję do strzelenia gola, koncertowo wszystko partaczył.

Lukasz Bielak (Górnik Łęczna) - czeski obrońca Łęcznej fatalnie zaprezentował się w meczu z Ruchem. Przy pierwszej bramce dla "Niebieskich" przegrał walkę o pozycję z Kojem, przy drugiej - przepuścił piłkę między nogami po strzale Stępińskiego. Maczał także palce przy trzecim golu, kiedy "wiatrak" zrobili z niego Efir i Zieńczuk.

Dowiedz się więcej na temat: Ekstraklasa | piła nożna | asy i cieniasy