Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 15. kolejki Ekstraklasy

Za nami 15. kolejka T-Mobile Ekstraklasy w której nie brakowało niespodzianek i sensacji, bo za taką należy uznać porażkę lidera Legii Warszawa w Szczecinie z Pogonią. Kto zasłużył na Asa, a kto na Cieniasa tej rundy? Zapraszamy na nasze tradycyjne podsumowanie.

Asy

Grzegorz Bonin (Górnik Łęczna)

Reklama

Kolejny dobry mecz. Znów udanie rozprowadzał ataki Górnika, który dominował w środku boiska. Koledzy mogli liczyć na jego dobre podania, ale on nie mógł liczyć na ich skuteczność.

Alberto Cifuentes (Piast Gliwice)

Piast uratował punkt w starciu z Górnikiem Łęczna dzięki świetnej postawie swojego bramkarza i nieskuteczności rywali. Cifuentes obronił pięć strzałów i został bohaterem spotkania.

Leszek Ojrzyński (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

"Górale" nie mają gwiazd, ale gryźli trawę i tuż przed końcem wyrwali sobie punkt, choć przed meczem w Poznaniu wielu szans im nie dawano. Nominację dajemy trenerowi, bo potrafił zmobilizować zespół kilka dni po tym, jak jego drużyna dostała lanie od Piasta. Także wszystkie zmiany na plus - akcja bramkowa w wykonaniu rezerwowych.

Vlastimir Jovanović (Korona Kielce)

Świetnie prezentował się w środku boiska, a poza tym dołożył jeszcze gola strzelonego głową po dośrodkowaniu Kamila Sylwestrzaka.

Adam Frączczak (Pogoń Szczecin)

Adam Frączczak nie dograł do końca meczu, ale trenował z nami na pełnych obrotach trzy dni. "Nie mogąc skorzystać z Robaka, Zwolińskiego i Małeckiego musiałem wprowadzić Frączczaka, a trenował z nami na pełnych obrotach trzy dni" - mówił trener Pogoni Jan Kocian. 27-letni zawodnik rozegrał świetne zawody i w dużym stopniu przyczynił się do niespodziewanego zwycięstwa nad Legią. Najpierw asystował przy golu Rafała Murawskiego, a potem sam wpisał się na listę strzelców wykorzystując błąd Inakiego Astiza.

Radosław Janukiewicz (Pogoń Szczecin)


Bramkarz Pogoni dwoił się i troił, żeby legioniści nie strzelili mu gola. Zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy przewaga stołecznego zespołu była miażdżąca Janukiewicz wielokrotnie ratował swój zespół. Podopieczni Henninga Berga zmusili go do kapitulacji tylko raz, ale to było za mało. Trzy punkty zostały w Szczecinie. "Wykonał kawał świetnej roboty" - chwalił swojego golkipera Jan Kocian. Nic dodać, nic ująć.

Łukasz Madej (Górnik Zabrze)

Po trzech meczach bez zwycięstwa Górnik Zabrze wreszcie zainkasował komplet punktów. Stało się tak w Bydgoszczy, w spotkaniu z ostatnim zespołem tabeli Zawiszą. Wygrana zabrzan nie przyszła jednak łatwo. Duża w tym zasługa Łukasza Madeja, który zaliczył dwie asysty. Jego bardzo dobre zagrania na bramki zamienili Bartosz Iwan i Roman Gergel.

Flavio Paixao (Śląsk Wrocław)

W szlagierze z Wisłą był najgroźniejszym piłkarzem wrocławian. Zmusił do błędu Wilde-Donalda Guerriera, wywalczył rzut karny i zdobył gola, dzięki któremu Śląsk długo prowadził. Dzięki temu trafieniu Flavio zrównał się z liderem klasyfikacji strzelców - Mateuszem Piątkowskim (obaj mają po 11 goli).

Bartosz Śpiączka (Podbeskidzie Bielsko-Biała) 

Zaliczył bodaj najbardziej efektywny kwadrans w całej kolejce. Wszedł w końcówce i w niełatwej pozycji strzelił gola na wagę remisu na wyjeździe z Lechem Poznań, co dla "Górali" jest nie lada osiągnięciem!

Grzegorz Kuświk (Ruch Chorzów)

Bardzo dobry mecz z Jagiellonią w wykonaniu napastnika "Niebieskich". Chodzi przede wszystkim o jego skuteczność. Wykorzystał dwie okazje bramkowe, które miał. Za pierwszym razem wykazał się dużą czujnością w polu karnym, kiedy w doliczonym czasie gry klatką piersiową skierował piłkę do siatki. Potem wykorzystał prostopadłe podanie od rezerwowego Michała Efira.

Martin Konczkowski (Ruch Chorzów)

To od jego akcji rozpoczął się festiwal podopiecznych Waldemara Fornalika w meczu z Jagiellonią. Po indywidualnej szarży wpadł w pole karne, gdzie został sfaulowany przez próbujących go zatrzymać Martina Barana i Marka Wasiluka, a "jedenastkę" na gola na 1-1 zamienił Filip Starzyński. Asystował też przy bramce Efira na 4-1.

Cieniasy

Inaki Astiz (Legia Warszawa)

Zabawa blisko własnego pola karnego jest niebezpieczna i chyba o tym zapomniał Inaki Astiz. Koszmarny błąd hiszpańskiego obrońcy Legii okazał się kosztowny. Adam Frączczak zabrał mu piłkę z dziecinną łatwością i z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam z Duszanem Kuciakiem strzelając gola na 2-0 dla Pogoni. Obrońcy mistrzowskiego tytułu odrobili tylko część strat i sensacja stała się faktem.

Shpetim Hasani (Górnik Łęczna)

Górnikowi trudno będzie wygrywać, jeśli napastnik z Kosowa będzie marnował takie okazje, jak w meczu z Piastem. Nieskutecznością zmarnował robotę, jaką wykonała zwłaszcza druga linia ekipy z Łęcznej.

Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa)

Nad emocjami trzeba panować. Musi to wiedzieć tak doświadczony zawodnik jak Jodłowiec i na dodatek reprezentant Polski. Sfrustrowany tym, że jego drużyna przegrywa, w doliczonym czasie gry zachował się bezmyślnie. Sfaulował i odepchnął Macieja Dąbrowskiego za co sędzia Tomasz Musiał wyrzucił go z boiska. Przyda mu się przymusowy odpoczynek, żeby pewne sprawy przemyślał.

Andrzej Witan (Zawisza Bydgoszcz)

Sytuacja bydgoskiego Zawiszy jest fatalna. Zespół jest na dnie i do bezpiecznego miejsca traci już 10 punktów. W niedzielę podopieczni Mariusza Rumaka zanotowali 12. porażkę w tym sezonie. Górnik Zabrze wcale nie był dużo lepszym zespołem, ale skutecznym i to wystarczyło. Atmosfera w Zawiszy jest kiepska i przekłada się to na boiskowe poczynania, jak choćby w przypadku Andrzeja Witana. Niepewny w swoich interwencjach, co najlepiej pokazała sytuacja z 53. minuty, kiedy wypuścił piłkę z rąk. Z prezentu nie skorzystał Bartosz Iwan. Dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacji zapowiada się w Bydgoszczy bardzo nerwowo.

Hubert Wołąkiewicz (Lech Poznań)

Doświadczony obrońca zawodzi ostatnio na całej linii. W piątek wszedł na ostatnie dwa kwadranse i zdążył zawalić gola, który kosztował "Kolejorza" utratę dwóch punktów. Sytuacja nie była dramatyczna, wystarczyło przeciąć podanie, ale piłkarz Lecha nie trafił w piłkę. Kolejny słaby mecz, kolejna wpadka - średnie noty (znajdziecie je tutaj) nie kłamią: były kapitan jest w ogonie.

Wilde-Donald Guerrier (Wisła Kraków)

Dał dowód trenerowi Franciszkowi Smudzie, że nie nadaje się do gry w obronie. Jego zbyt pochopny faul, powodujący rzut karny, wpędził w tarapaty Wisłę. Śląsk nie musiał się za bardzo napocić i prowadził 1-0 w Krakowie. Wiślacy musieli włożyć sporo wysiłku w grę, by doprowadzić do wyrównania. A Donald o wiele lepiej się przydaje w drugiej linii, gdzie wykorzystuje swoją szybkość, a ewentualne straty nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla bramki.

Stojan Vranjesz (Lechia Gdańsk)

Przeciwieństwo Jovanovicia z Korony. Zagrał bardzo słabo, dlatego nie dziwi, że już po 45 minutach został zmieniony. A przecież do niedawna pokazywał, że umie być liderem zespołu!

Marek Wasiluk (Jagiellonia Białystok)

Nie udał się mecz drużynie z Podlasia w Chorzowie. Stracić pięć goli niezbyt dobrze świadczy o grze obronnej Jagiellonii. Wasiluk był zamieszony co najmniej w dwie stracone bramki. Najpierw, na spółkę z Martinem Baranem, nie potrafił w sposób zgodny z przepisami zatrzymać Martina Konczkowskiego, co skutkowało rzutem karnym, a następnie pozwolił spokojnie złożyć się do woleja w polu karnym Jakubowi Kowalskiemu, co zakończyło się golem na 1-2. Na pocieszenie reszta jego kolegów z obrony również nadawała się do Cieniasów.

Michał Probierz (Jagiellonia Białystok)

Przy Cichej występował w latach 1990-93, ale odkąd został trenerem nie ma z tego stadionu dobrych wspomnień. Niedzielny mecz z Ruchem był szóstym, jaki rozegrał, i wciąż czeka na wygraną. "Gdy moje drużyny grają w Chorzowie, to gospodarze strzelają sporo goli. Z Polonią Bytom przegraliśmy tutaj wysoko, z Jagiellonią poprzednio też było 2-5" - przyznał niepocieszony Probierz. 

Zobacz terminarz i tabelę T-Mobile Ekstraklasy

Autor: Robert Kopeć, współpraca Mirosław Ząbkiewicz, Michał Białoński, Paweł Pieprzyca