Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

14. kolejka T-Mobile Ekstraklasy upłynęła pod znakiem rewelacyjnej postawy beniaminków. Zawisza sensacyjnie wygrał z liderem Legią, a Cracovia niespodziewanie zainkasowała komplet punktów w Zabrzu. Na uwagę zasługują również strzeleckie popisy Marcina Robaka i Łukasza Janoszki.

Asy



Przemysław Frankowski (Lechia Gdańsk)
Bardzo dobry występ 18-letniego zawodnika w Lubinie. Wpisał się na listę strzelców, zanotował asystę, a także uratował drużynę przed stratą gola wybijając piłkę z linii bramkowej. Solidnie zapracował na Asa. Gdańszczanie osiem kolejek czekali na zwycięstwo i wreszcie się udało.

Wahan Geworgian (Zawisza Bydgoszcz)
Beniaminek Ekstraklasy sprawił ogromną niespodziankę odprawiając z kwitkiem lidera tabeli Legię Warszawa. Jednym z głównych autorów sukcesu podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza był Wahan Geworgian, który strzelił dwa gole. Ktoś powie, że pomogli mu w tym legioniści Jakub Rzeźniczak i Wojciech Skaba. To fakt. Tylko też trzeba z takich prezentów umieć skorzystać, a on zrobił to doskonale.

Wilde-Donald Guerrier (Wisła Kraków)
Trener Wisły Franciszek Smuda mówił to tym zawodniku, że ma duże braki w przygotowaniu taktycznym. Pod okiem popualarnego "Franza" utalentowany gracz rodem z Haiti ma szansę rozwinąć skrzydła. Namiastkę drzemiących w nim sporych możliwości dał w pojedynku z Widzewem Łódź, o czym świadczą dwa gole.

Reklama

Łukasz Janoszka (Ruch Chorzów)
Dal Ruchu mecz w Kielcach rozpoczął się źle od szybko straconej bramki. Nie załamało to "Niebieskich", którzy rozpędzali się z minuty na minutę i rozbili Koronę 4-1, a hat-trickiem popisał się Łukasz Janoszka. Włodarze Ruchu chcą drastycznie obniżyć jego zarobki. Taki występem na pewno zyskał dodatkowy atut w rozmowach.

Saidi Ntibazonkiza (Cracovia)
Takiego Saidiego chcieliby kibice Cracovii oglądać zawsze. Aktywny, walczący i co najważniejsze strzelający gole. W Zabrzu trafił do siatki raz i to wystarczyło, żeby "Pasy" niespodziewanie wygrały z Górnikiem. To czwarte zwycięstwo z rzędu beniaminka. Seria godna podziwu.

Sylwester Patejuk (Śląsk Wrocław)

Bardzo aktywny w meczu z Podbeskidziem i co najważniejsze - bardzo skuteczny. Szukał pozycji, strzelał (gdyby Richard Zajac nie obronił jego "bomby" w 26. minucie, to gol byłby ozdobą kolejki) i zdobył dwie bramki.

Marcin Robak (Pogoń Szczecin)
Janoszka nie jest jedynym zawodnikiem, który w tej kolejce strzelił trzy gole. Rewelacyjnie spisał się także Marcin Robak z Pogoni, który okazał się katem swoich były kolegów. Hat-trickiem uświetnił setny występ w Ekstraklasie. Brawo!

Dani Quintana (Jagiellonia Białystok)

Piłkarz "Jagi" błyszczał w ofensywie, a wykorzystując świetne podanie Nikołoza Dżałamidze w 21. minucie, strzelił gola, który okazał się fundamentem zwycięstwa z Lechem Poznań.

Cieniasy



Jonathan De Amo Perez (Widzew Łódź)
Miejsce w strefie spadkowej Widzewa nie dziwi, bo jak się traci tyle goli (w tym sezonie już 30), to trudno spodziewać się, żeby było inaczej. Kolejny katastrofalny występ łódzka defensywa zaliczyła w pojedynku z Wisłą. 0-3 to najniższy wymiar kary, jaki spotkał Widzew. Łodzianie od 42. minuty grali w osłabieniu po tym jak z boiska wyleciał Jonathan De Amo Perez. Hiszpan ewidentnie faulował Wilde'a-Donalda Guerriera i za to trafił do Cieniasów.

Seweryn Gancarczyk (Górnik Zabrze)
Twierdza Zabrze padła - Górnik po raz pierwszy w tym sezonie przegrał u siebie. Gancarczyk chyba nie przypuszczał, że to on w głównej mierze się do tego przyczyni. Nieporadnie zagrywał głową w kierunku bramkarza, co wykorzystał Saidi Ntibazonkiza, który strzelił jedynego gola w tym meczu. Taki błąd tak doświadczonemu obrońcy po prostu nie przystoi.

Adrian Klepczyński (Piast Gliwice)
O klęsce w Szczecinie piłkarze Piasta będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Cały zespół prezentował się kiepsko, ale niechlubne miano Cieniasa postanowiliśmy przyznać Klepczyńskiemu, Obrońca Piasta nie znalazł innego sposobu na zatrzymanie wychodzącego na czystą pozycję Marcina Robaka i powalił go na ziemię. Efekt? Czerwona kartka, rzut karny dla Pogoni i osłabienie drużyny na całą drugą połowę.

Piotr Piwowar (Korona Kielce)
Kompletnie nieudany debiut 19-latka w Ekstraklasie. Był najsłabszym ogniwem defensywy Korony, co szybko dostrzegli piłkarze Ruchu. Popełniał mnóstwo błędów i trener Jose Rojo Martin "Pacheta" chyba pożałował, że wystawił go w podstawowym składzie. W drugiej połowie już na plac gry nie wyszedł.

Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała

"Górale" nie przegrali ze Śląskiem przez przypadek, arbitra (choć powinien wyrzucić z boiska bramkarza rywali w 5. minucie za faul) ani dlatego, że któryś z nich miał słabszy dzień. Po pierwszym straconym golu poddali się. Błędy popełniali seriami. Wrocławianie wszystkie gole strzelili w sytuacjach sam na sam z bramkarzem, co też pokazuje, jak bardzo zagubieni byli bielszczanie.

Jakub Rzeźniczak (Legia Warszawa)
Legia nie popisała się w Bydgoszczy, a spora w tym zasługa Rzeźniczaka. Obrońca stołecznego zespołu sprezentował gola Zawiszy na początku spotkania. Blisko własnego pola karnego łatwo stracił piłkę na rzecz Geworgiana i od tego zaczęło się nieszczęście Legii.

Wojciech Skaba (Legia Warszawa)
Rzeźniczak skompromitował się w pierwszych minutach meczu z Zawiszą, a Skaba tuż po rozpoczęciu drugiej połowy. Podał, bo trudno to co zrobił nazwać wybiciem, do Geworgiana, który skrzętnie skorzystał z prezentu. Po takich klopsach kibice Legii jeszcze bardziej tęsknią za Duszanem Kuciakiem.  

Paweł Widanow (Zagłębie Lubin)
Najlepiej ocenił jego występ w starciu z Lechią Gdańsk trener "Miedziowych" Orest Lenczyk: "Reprezentant Bułgarii Paweł Widanow przy pierwszym i drugim golu stał za plecami rywala i się patrzył". Nic dodać, nic ująć.