Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 14. kolejki Ekstraklasy

Legia Warszawa po raz pierwszy w sezonie awansowała na pierwsze miejsce w tabeli, a Wiśle Kraków w oczy zaczęło zaglądać widmo spadku. Kto był Asem, a kto Cieniasem 14. kolejki Ekstraklasy? Zagłosuj i weź udział w tradycyjnej zabawie Interii.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Asy:

Adnan Kovaczević (Korona Kielce)

Koronie udało się nie stracić gola. Wreszcie. A tylko wtedy Korona potrafi wygrać - przeciwko Zagłębiu odniosła trzecie zwycięstwo, wszystkie rezultatem 1-0.

Pelle van Amersfoort (Cracovia)

Kto nie oglądał meczu w Krakowie, nie ma czego żałować. Wystarczy, że zobaczy powtórkę bramki van Amersfoorta i ujrzy jedyny moment godny uwagi z nudnego spektaklu, jaki zafundowały kibicom Cracovia z Lechią.

Reklama

Srdan Spiridonović (Pogoń Szczecin)

Co za gol! Jego uderzenie z dystansu wylądowało w okienku bramki Lecha Poznań. Mocny kandydat do najpiękniejszej bramki jesieni.

Bartosz Kwiecień (Jagiellonia Białystok)

Wskoczył do wyjściowego składu w miejsce Zorana Arsenicia i pokazał, że potrafi grać także na środku obrony. Do tego zdobył ważną bramkę dla Jagiellonii.

Szymon Matuszek (Górnik Zabrze)

W ostatnim czasie okazuje się bardzo przydatny przy rzutach rożnych. Strzelił tak w meczu z Cracovią, strzelił tak w derbach z Piastem. Do tego wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie Górnika.

Jarosław Niezgoda (Legia Warszawa)

Legia męczyła się i męczyła z grającą w osłabieniu Arką, aż wszedł Niezgoda, na luzie przerzucił piłkę nad Steinborsem i zapewnił Legii komplet punktów, a także fotel lidera.

Wojciech Golla (Śląsk Wrocław)

Z tyłu niemal bezbłędny, a z przodu sprawdził się w roli... skrzydłowego. To jego podanie z prawej strony na bramkę zamienił Pich.

Michał Chrapek (Śląsk Wrocław)

W ostatnich meczach znów wraca do wysokiej formy. A strzelony gol - być może najłatwiejszy w karierze - był ukoronowaniem dobrego spotkania.

Tomasz Petraszek (Raków Częstochowa)

Utrzymanie czystego konta przeciwko tak grającej Wiśle w teorii nie jest wielką sztuką, ale dowodzona przez niego obrona nie pozwoliła rywalom na żadną groźną akcję. Do tego Petraszek osobiście dopilnował, by piłka wpadła do bramki rywala, dzięki czemu Raków odniósł ważne zwycięstwo.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Cieniasy:

Patryk Szysz (Zagłębie Lubin)

Nie potrafił zagrozić defensywie kielczan. Słabszy dzień mieli też Bohar i Żivec, więc gra ofensywna "Miedziowych" wyglądała znacznie gorzej niż zazwyczaj.

Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk)

Z jego drużyny nie zachwycił nikt i czwarty mecz bez ligowej wygranej może już trochę martwić kibiców. Po Peszce najzwyczajniej w świecie nauczyliśmy się spodziewać więcej, niż to, co pokazał w Krakowie.

Jan Sobociński (ŁKS)

ŁKS grał naprawdę dobrze, ale dwa błędy Sobocińskiego wystarczyły, by wyjechał z Białegostoku z niczym. Najpierw przegrał pojedynek główkowy z Kwietniem (0-1), a później sprezentował piłkę Imazowi w polu karnym i gola strzelił Klimala (0-2).

Przemysław Wiśniewski (Górnik Zabrze)

Jego fatalny błąd doprowadził do straty gola. Próbował wybijać strzał Jodłowca, ale uczynił to tak nieudolnie, że wpakował piłkę do własnej bramki.

Nando (Arka Gdynia)

Jego brutalny faul na Martinsie nie był celowy, ale mógł wyrządzić prawdziwą szkodę Portugalczykowi. Zasłużona czerwona kartka.

Wojciech Myć (sędzia Arka - Legia)

Czerwona kartka dla Nando, jak pisaliśmy wyżej, była słuszna, ale sędzia Myć tradycyjnie nie ustrzegł się błędów. Jakim cudem nie było karnego dla Arki po tym, jak Rocha powalił Vejinovicia w polu karnym?

Jakub Wrąbel (Wisła Płock)

Autor największej bramkarskiej wtopy kolejki. Przyjął piłkę przed polem karnym w taki sposób, że odebrał mu ją Płacheta, a Chrapek strzelił gola do pustej bramki.

Michał Marcjanik (Wisła Płock)

Zagrał dlatego, że Jakub Rzeźniczak wylądował w szpitalu i pokazał, dlaczego do tej pory siedział na ławce. Przy drugiej bramce dał się uprzedzić Pichowi, przy trzeciej wywrócił się, zamiast powstrzymać Chrapka.

Kamil Wojtkowski (Wisła Kraków)

Do składu wskoczył w ostatniej chwili, za kontuzjowanego na rozgrzewce Vullneta Bashę. Środek pola Wisły w poniedziałek nie istniał jednak kompletnie, Wojtkowski nie potrafił rozegrać żadnej akcji.

Przemysław Zdybowicz (Wisła Kraków)

Z Wisły w ostatnim czasie odeszło tylu napastników, że ta koniec końców została z mającym problemy ze zdrowiem 36-letnim Brożkiem, młodziutkim 16-letnim Buksą i właśnie 19-letnim Zdybowiczem. Na razie napastnik nie potrafi udźwignąć ciężaru swojej pozycji, ale czy to jego wina, że klub nie ma lepszych napastników?

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Autor: Wojciech Górski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje