Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Nasi ligowcy postanowili osłodzić kibicom przegrane eliminacje MŚ 2014 i w 12. kolejce T-Mobile Ekstraklasy strzelili mnóstwo goli, a przecież o to w futbolu chodzi. Oby tak dalej panowie! W sumie zdobyli 36 bramek, co jest, jak podał serwis 90minut pl, najlepszym wynikiem od piątej kolejki sezonu 1963/64, kiedy padło ich 37.

Asy

Adrian Błąd (Zagłębie Lubin)
Trenerski nos nie zawiódł Oresta Lenczyka. Doświadczony szkoleniowiec, który od niespełna miesiąca prowadzi Zagłębie Lubin, w 71. minucie wpuścił na boisko Adrian Błąda i był to znakomity ruch. 22-letni zawodnik potrzebował zaledwie sześciu minut, żeby doprowadzić do remisu (znakomity strzał), a potem przypieczętował zwycięstwo "Miedziowych".

Vladimir Boljević (Cracovia)
Wszedł na boisko w 53. minucie, kiedy Cracovia przegrywała z Podbeskidziem 1-2. Wyraźnie rozruszał poczynania ofensywne "Pasów", a swoją dobrą grę okrasił pięknym golem. Mocno się zdziwimy, jeśli w następnym meczu zabraknie go w podstawowym składzie.

Wladimir Dwaliszwili (Legia Warszawa)
Trener Legii Jan Urban ma w kadrze jednego zdrowego napastnika i na dodatek ostatnio mocno krytykowanego. Nie miał jednak innego wyjścia - w starciu z Piastem Gliwice musiał postawić na Dwaliszwilego. Gruzin pokazał jednak, że snajperskie umiejętności ma. Strzelił dwa gole, a mógł jeszcze trzeciego (rywali uratował słupek), czym zamknął usta krytykom.

Reklama

Herold Goulon (Zawisza Bydgoszcz)

Pomocnik z doświadczeniem wyniesionym z Ligue 1 gra na pozycji defensywnego pomocnika. We Francji i Anglii, gdzie występował goli nie strzelał, w T-Mobile Ekstraklasie ma już na koncie dwa. Drugą swoją bramkę w Polsce Goulon zdobył w meczu z Wisłą wyrównując na 1-1. Potem, dzięki też czerwonej kartce Gordana Bunozy, było już z górki.

Marco Paixao (Śląsk Wrocław)
Niedawno portugalskie media domagały się powołania do kadry napastnika Śląska Wrocław, który strzela gole jak na zawołanie. Znakomitą formę potwierdził w starciu z Górnikiem, że absolutnie nie było to na wyrost. Paixao dwukrotnie trafił do siatki i z ośmioma golami na koncie jest na czele klasyfikacji strzelców Ekstraklasy. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie zwycięstwa w Zabrzu.

Radosław Sobolewski (Górnik Zabrze)
Górnik w meczu ze Śląskiem dokonał niemal niemożliwego. W 91. minucie podopieczni Adama Nawałki przegrywali 1-2, a mimo to potrafili przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Jednym z najlepszych na boisku był Radosław Sobolewski, który jak wino - im starszy, tym lepszy. "Sobol" harował na boisko za dwóch, a w 50. minucie w polu karnym zachował się jak rasowy napastnik i ładnym strzałem z półobrotu strzelił gola.

Łukasz Teodorczyk (Lech Poznań)
Trener "Kolejorza" Mariusz Rumak narzekał, że jednym z głównych problemów jego podopiecznych jest skuteczność. Szkoleniowiec ujawnił, że przeprowadził z Łukaszem Teodorczykiem poważną rozmowę, która przyniosła skutek. 22-letni napastnik w Gdańsku nie miał już problemów z trafieniem do siatki rywali, a na dodatek zaliczył znakomitą asystę (podanie piętą) przy golu Kaspera Hamalainena.

Przemysław Trytko (Korona Kielce)
Korona wygrzebała się ze strefy spadkowej po efektownym zwycięstwie nad Jagiellonią Białystok. Bohaterem spotkania Przemysław Trytko, który strzelił dwa gole. Zwłaszcza bramka z 53. minuty była przedniej urody.

Cieniasy

Gordan Bunoza (Wisła Kraków)

To w końcu musiało nastąpić. Świetna passa Wisły została zakończona i to niespodziewanie przez beniaminka Ekstraklasy. W Bydgoszczy nic nie zapowiadało katastrofy. - Tragedia zaczęła się po czerwonej kartce - powiedział trener "Białej Gwiazdy" Franciszek Smuda. Winowajcą był Gordan Bunoza. Bośniak chwalony za występy pod okiem Smudy, tym razem się nie popisał.

Tomasz Górkiewicz (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Sfaulował Marcina Budzińskiego w polu karnym, dzięki czemu Cracovia objęła prowadzenie, pozwolił na oddanie strzału Dawidowi Nowakowi, po którym Przemysław Kita ustalił wynik spotkania na 4-2.

Csaba Horvath i Jan Polak (Piast Gliwice)
Słaby występ pary stoperów na Łazienkowskiej. Wladimir Dwaliszwili i spółka robili z nimi co chcieli. Bramkarz Dariusz Trela nie miał z ich strony praktycznie żadnego wsparcia. Efekt? Legia w pięć minut rozstrzygnęła losy rywalizacji. Trener Marcin Brosz w końcu zdecydował się ściągnąć z boiska Jana Polaka, ale wtedy było już pozamiatane.

Obrona Lechii Gdańsk

Podopieczni Michała Probierza nie popisali się w defensywie. Stracili cztery gole, z czego trzy po własnych błędach. Mylił się zarówno doświadczony Jarosław Bieniuk ("złamał" linię spalonego prze pierwszej bramce), jak i młodzi Maciej Kostrzewa (przepuścił Gergoe Lovrencsicsa przy drugiej) czy Rafał Janicki (nie upilnował Teodorczyka przy czwartej).

Jonathan De Amo Perez (Widzew Łódź)

Widzew do 77. minuty prowadził w Lubinie 1-0, ale potem stracił trzy bramki i trzy punkty. Trudno wybrać jednego odpowiedzialnego za to w łódzkiej drużynie, ale to Hiszpan nie upilnował Czotry przy bramce na 2-1, która była chyba kluczową w tym spotkaniu.

Jakub Słowik (Jagiellonia Białystok)
Fatalny mecz golkipera Jagiellonii. To po jego kardynalnym błędzie (wypuścił piłkę z rąk po dośrodkowaniu Tomasza Lisowskiego) Korona doprowadziła do wyrównania. W 78. minucie sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Daniela Gołębiewskiego. Korona dostała rzut karny, a Słowik wyleciał z boiska. Szybko między słupkami zapewne nie stanie.

Mateusz Żytko (Cracovia)
Trener Cracovii Wojciech Stawowy nie lubi, jak jego zawodnicy w momencie zagrożenia wybijają piłkę na oślep. Trzeba jednak umieć radzić sobie z wysokim pressingiem rywala, a tego Mateusz Żytko nie potrafi. Prosta strata piłki przez tego obrońcę w pobliżu narożnika boiska zakończyła się golem dla gości. Dla Cracovii i Żytki chyba jednak lepiej, żeby w takich sytuacjach stosować proste, a skuteczne środki.

Robert Kopeć, współpraca Paweł Pieprzyca

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL