Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 12. kolejki Ekstraklasy

Jeszcze niedawno byli kolegami z drużyny. W niedzielę los sprawił, że musieli się zmierzyć z sobą i obaj zeszli z boiska z podniesioną głową - duet hiszpańskich napastników: Carlitos (Legia) i Jesus Imaz (Wisła Kraków) to kandydaci do miana największych Asów 12. kolejki rozgrywek.

Asy

Carlos Lopez Carlitos (Legia Warszawa)

Były napastnik Wisły uratował twarz legionistów, strzelając pięknego gola na 3-3 w hicie kolejki. Uciekł Maciejowi Sadlokowi i huknął w dalszy róg. W starciu z Wisłą zdobył dwa gole i utarł nosa krytykom, którzy zarzucają mu, iż się nie przykłada do obowiązków.

Jesus Imaz (Wisła Kraków)

Reklama

Po odejściu Carlitosa rozwinął skrzydła i jest teraz bodaj najlepszym piłkarzem "Białej Gwiazdy". W sporej mierze to jego postawa doprowadziła do tego, że krakowianie odwrócili losy meczu z Legią. Ruchliwość, technika, dobry, celny strzał i kultura gry - tak wyglądał przy Łazienkowskiej Jesus. Jakby tego było mało, Jesus biegał najwięcej spośród wszystkich piłkarzy hitu kolejki

Jakub Łukowski (Wisła Płock)
Bardzo dobry występ 22-letniego zawodnika w Lubinie, który okrasił strzelając dwa gole. Najpierw precyzyjnie przelobował Dominika Hładuna, a potem wykorzystał świetne podanie Dominika Furmana. Z łatwością minął bramkarza Zagłębia i trafił do pustej bramki. Łukowski może jedynie żałować, że "Nafciarze" wywieźli tylko jeden punkt.

Ricardinho (Wisła Płock)
Brazylijczyk błyszczy i gdyby nie jego gole, to sytuacja "Nafciarzy" byłaby kiepska. Po raz siódmy w tym sezonie trafił do siatki rywali w niedzielnym meczu z Zagłębiem Lubin. Znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, kiedy Dominik Hładun odbił piłkę po strzale Dominika Rasaka. Dobitka Ricardinho była skuteczna.

Bartłomiej Pawłowski (Zagłębie Lubin)
Pojedynek z Wisłą Płock był bardzo ważny dla trenera "Miedziowych" Mariusza Lewandowskiego, którego posada wisi na włosku. Zagłębie przegrywało już 1-3, ale zdołało doprowadzić do remisu. Punkt, a może i głowę trenera, uratował Pawłowski piękną "główką" w 90. minucie.

Ołeksij Dytiatjew (Cracovia)

Najlepszy obrońca "Pasów", dzięki jego postawie Górnik nic nie wskórał w Krakowie. Dytjatjew walczył  pełnym poświęceniem, mimo rozciętej i krwawiącej głowy, po zderzeniu z Zapolnikiem. Ołeksij wyprzedzał rywali w przyjęciu piłki, a w II połowie popisał się prostopadłym podaniem, które doprowadziło do strzelenia bramki na 2-0 przez Hernandeza.

Mateusz Młyński (Arka Gdynia)

17-latek zdobył we Wrocławiu bodaj najładniejszą bramkę 12. kolejki. Przedryblował defensywę Śląska i wpakował piłkę do siatki. Życzymy mu, aby nadal nisko nosił głowę, a wysoko stawiał sobie poprzeczkę wymagań. Zarówno w meczach, jak i podczas treningów.

Lukasz Haraslin (Lechia Gdańsk)

Wyraźnie rozruszał grę gdańszczan po wejściu z ławki rezerwowych. Przez 20 minut zrobił więcej, niż Michalak i Mak razem wzięci. Strzelił gola, czym uratował Lechii punkt.



Marian Kelemen (Jagiellonia Białystok)

Kolejny świetny mecz Słowaka w bramce Jagiellonii. Obronił dwa groźne strzały Majewskiego, ale na największe słowa uznania zasłużyły parady przy dwóch sytuacjach sam na sam Adama Buksy.

Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok)

Z konieczności zagrał na prawej obronie, gdzie spisał się znakomicie. Strzelił dwa gole, z czego zaliczony został tylko jeden (przy drugim na spalonym był Sheridan). Do tego pewny w defensywie i dający dużo z przodu.

Szymon Pawłowski (Zagłębie Sosnowiec)

Po nieudanym okresie w Lechu i Termalice, niespodziewanie w Sosnowcu znów prezentuje wysoki poziom. Strzelił dwa gole, dzięki czemu Zagłębie okazało się lepsze w starciu beniaminków.

Konrad Wrzesiński (Zagłębie Sosnowiec)

W każdym spotkaniu miewa kilka przebłysków i tak było też tym razem. Choć gola nie strzelił, to zapisał na konto dwie asysty. Od początku sezonu spisuje się znakomicie.

Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

Jego dwa gole "z niczego" wystarczyły, by pokonać Koronę. Lech znów zaprezentował się przeciętnie, ale miał w składzie duńskiego snajpera, który tym razem nie potrzebował nawet dobrych sytuacji, by trafić do bramki. Od razu widać, że powołania do reprezentacji kraju nie dostał na piękne oczy.



Cieniasy

Dominik Hładun (Zagłębie Lubin)
Słaby występ bramkarza "Miedziowych" w starciu z Wisłą Płock. Zawalił gola na 1-3, kiedy źle wybił piłkę i goście wyprowadzili kontrę zakończoną celnym strzałem Jakuba Łukowskiego. Przy bramce Ricardinho też mógł zachować się lepiej.

Michał Mak (Lechia Gdańsk)

Zupełnie niewidoczny w meczu z Piastem. Bardzo łatwo radzili z nim sobie obrońcy, nie stworzył żadnego zagrożenia, zaliczył sporo strat.

Adam Buksa (Pogoń Szczecin)

Zmarnował dwie doskonałe sytuacje. Najpierw, przy stanie 0-0, próbował mijać Kelemena, a w końcówce meczu nie potrafił z bliskiej odległości skierować piłki do bramki.

Cristovao (Zagłębie Sosnowiec)

Już w 2. minucie sprokurował rzut karny dla Miedzi, a później tylko łaskawości sędziego zawdzięczał, że nie wyleciał z boiska. Za brutalny faul na obrońcy rywala mogła należeć się czerwona kartka.

Frank Adu Kwame (Miedź Legnica)

Nie wychodziło mu zupełnie nic, Konrad Wrzesiński robił na jego flance, co chciał. Nic dziwnego, że na drugą połowę meczu już nie wrócił.

Wojciech Golla (Śląsk Wrocław)

Defensywa Śląska jest dziurawa jak durszlak. To, co z doświadczonym obrońcą zrobił 17-letni Młyński, jeszcze długo będzie śniło się Golli po nocach.

Piotr Celeban (Śląsk Wrocław)

Zupełnie nie zainteresował się Jankowskim, kiedy ten zdobywał drugiego gola dla Arki. Kapitan Śląska nie potrafi wykrzesać ze swojego zespołu sportowej złości - wrocławianie w siedmiu ostatnich domowych meczach zdobyli tylko siedem punktów.

Oliver Petrak (Korona Kielce)

Był zupełnie bezproduktywny. Trudno było dopatrzyć się jego kreatywnej grze w ofensywie, niezbyt pomagał też kolegom w obronie.

Łukasz Janoszka (Zagłębie Lubin)

Reprezentantowi Polski nie przystało marnować takich sytuacji, jaka się jemu przydarzyła w meczu z Wisłą Płock, gdy z sześciu metrów trafił w rozpaczliwie przemieszczającego się bramkarza.

Kamil Zapolnik (Górnik Zabrze)

Nie dość, że był bezproduktywny w ofensywie, to jeszcze w 63. min, po wrzucie z autu przegrał pojedynek główkowy z niższym o głowę Marcinem Budzińskim, przez co po chwili zabrzanie stracili gola na 0-1.

Paweł Bochniewicz (Górnik Zabrze)
Miał niemało odbiorów i wygranych pojedynków, ale cieniem na jego występie położyło się nieudane zagranie głową z 64. min, wprost pod nogi Budzińskiego, który asystował przy bramce na 2-0 Javiego Hernandeza.

Wojciech Górski, MiBi, RK