Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 11. kolejki Ekstraklasy

Sporo bramek padło na boiskach Ekstraklasy w 11. kolejce sezonu 2018/19. Bohaterami byli napastnicy, wśród Cieniasów przeważają obrońcy. Nie brakuje jednak też nominacji, podyktowanych innymi przyczynami... Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 11. kolejki? Zagłosuj i weź udział w zabawie serwisu eurosport.interia.pl!

Asy:

Michal Papadopulos (Piast Gliwice)

Reklama

Bardzo waleczny, Piast miał z niego dużo pożytku w ofensywie. Strzelił bardzo ładnego gola głową.

Szymon Żurkowski (Górnik Zabrze)

Ekstraklasa robi się dla niego zbyt ciasna. Zdobył absolutnie fenomenalną bramkę, poza tym na boisku był dosłownie wszędzie. Przebiegł najwięcej ze wszystkich, stoczył najwięcej pojedynków.

Pedro Tiba (Lech Poznań)

Pokazał charakter wojownika. Przy stanie 0-2 poderwał Lecha do walki. Jego trafienie było dość szczęśliwe, ale to on napędzał większość akcji "Kolejorza".

Kamil Drygas (Pogoń Szczecin)

Dla "Portowców" znaczy tak wiele, że dostał nawet opaskę kapitana. Strzelił już czwartego gola w sezonie, trafia zwłaszcza w ważnych momentach.

Sebastian Kowalczyk (Pogoń Szczecin)

20-letni skrzydłowy strzelił debiutancką bramkę w Ekstraklasie, podwyższając wynik meczu na 2-0. Zaliczył też asystę przy trafieniu Buksy.

Patryk Lipski (Lechia Gdańsk)

Jeden z jego najbardziej udanych meczów w Ekstraklasie. Świetnie rozgrywał, strzelił dwa gole - oba precyzyjnymi uderzeniami z dalszej odległości.

Lukas Haraslin (Lechia Gdańsk)

Jeśli utrzyma odpowiednie nastawienie psychiczne, może być jednym z tych, którzy poradzą sobie w lepszej lidze. Dzięki niebanalnemu dryblingowi wypracował bramkę Kubickiemu, a potem wywalczył rzut karny.

Sebastian Szymański (Legia Warszawa)

Pokazał, że już teraz potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność za grę ofensywną Legii. Aktywny był zwłaszcza w pierwszej połowie, gol Cafu padł po dobitce jego uderzenia w słupek z rzutu wolnego.

Luka Zarandia (Arka Gdynia)

Rozkręcał się długo, ale warto było czekać. Zaliczył świetną asystę przy golu na 2-1, miał udział przy trzeciej bramce. Szybki, zwinny, w drugiej połowie nieuchwytny dla obrońców.

Maciej Jankowski (Arka Gdynia)

Forma napastnika Arki ewidentnie idzie w górę. Jego dwa gole dały Arce cenne trzy punkty.

Mateusz Lis (Wisła Kraków)

Nie brakowało głosów, że bardziej od Lisa na miejsce w bramce zasługuje Michał Buchalik. Młody bramkarz w derbach z Cracovią wytrzymał jednak presję i wielokrotnie udanie interweniował, utrzymując czyste konto.

Jesus Imaz (Wisła Kraków)

Przed meczem był krytykowany, ale to właśnie on rozstrzygnął derby Krakowa. Dzięki dwóm bramkom znów jest ulubieńcem kibiców "Białej Gwiazdy".

Marian Kelemen (Jagiellonia Białystok)

Bramkarz "Jagi" po raz kolejny udowodnił, że jest mocnym punktem drużyny. Słowak dwoił się i troił w starciu z Koroną. Często wychodził obronną ręką fantastycznymi interwencjami. Dał się pokonać tylko raz, ale przy strzale Mateja Puczki nie miał nic do powiedzenia. Tylko dzięki Kelemenowi Jagiellonia zdobyła w Kielcach punkt.

Cieniasy:

Aleksandar Sedlar (Piast Gliwice)

Sprezentował rywalom pierwszego gola. Jego zbyt krótkie podanie przejął Szczepaniak, który wbiegł w pole karne i otworzył wynik meczu w Legnicy.

Łukasz Sapela (Miedź Legnica)

Miał kilka naprawdę dobrych interwencji, ale o sytuacji z 41. minuty będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Wyszedł z bramki i nieatakowany przez nikogo minął się z piłką, co zakończyło się samobójczym golem Pikka.

Rafał Janicki (Lech Poznań)

Przy pierwszej bramce dla Górnik zrobił to, co powinien uczynić Angulo - posłał głową idealne podanie do Jimeneza. Zapomniał, że nie gra z nim w drużynie?

Igor Łasicki (Wisła Płock)

Był zamieszany w utratę pierwszej i trzeciej bramki, czwarta - samobójcza - była jego autorstwa. Mecz do zapomnienia.

Dariusz Dźwigała (trener Wisły Płock)

Jerzy Brzęczek z Wisłą potrafił walczyć o miejsce w pucharach, Dźwigała w 11 meczach wygrał tylko dwukrotnie. To musiało zakończyć się zwolnieniem szkoleniowca.

Matko Perdijić (Zagłębie Sosnowiec)

Skapitulował aż czterokrotnie w spotkaniu z liderem z Gdańska. Na dodatek nie popisał się, gdy we własnym polu karnym złapał piłkę po podaniu od kolegi z zespołu.

Arkadiusz Jędrych (Zagłębie Sosnowiec)

Sprokurował rzut karny przy trzecim golu, przy czwartym najpierw stracił piłkę, a później dał się łatwo ograć Lipskiemu. Z tak grającym szefem defensywy beniaminek daleko nie zajedzie.

Arkadiusz Piech (Śląsk Wrocław)

Otrzymał zasłużoną czerwoną kartkę za atak wyprostowaną nogą na Jędrzejczyka. Po zejściu z boiska wykrzykiwał przekleństwa w kierunku każdego kogo spotkał, a w szczególności sędziego i... nagrywających go pracowników telewizji. Dodatkowo skopał i uszkodził jeden z mikrofonów. Redaktorzy Canal+ kpili, że wystawią Piechowi fakturę z kosztami naprawy.

Jakub Tosik (Zagłębie Lubin)

"Miedziowi" wygrywali, mieli mecz pod kontrolą, ale Tosik nie byłby sobą, gdyby nie faulował uporczywie rywali. W ten sposób dostał dwie żółte kartki, a jego drużyna w dziesiątkę straciła trzy gole i przegrała kolejny mecz.

Maciej Gostomski (Cracovia)

Nie wytrzymał ciśnienia związanego z derbami Krakowa. Przy pierwszej bramce mógł zachować się lepiej, ale to jego koszmarne zachowanie przy drugiej sprawiło, że został obwołany głównym winowajcą porażki Cracovii.

Michał Probierz (trener Cracovii)

To jego trzecie derby w roli trenera "Pasów" i trzecie przegrane. Na domiar złego Cracovia plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli...

Bartosz Rymaniak (Korona Kielce)

"Sprezentowaliśmy bramkę przeciwnikowi" - mówił po spotkaniu z Jagiellonią trener Korony Gino Lettieri. Trudno się z nim nie zgodzić. Fatalny w skutkach błąd popełnił Bartosz Rymaniak, który tak wykonał rzut wolny blisko własnego pola karnego, że podał do... Arvydasa Novikovasa. Ten z prezentu skorzystał. Komu jak komu, ale kapitanowi kielczan taki błąd nie powinien się przytrafić.