Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 1. kolejki Ekstraklasy

Za nami pierwsza kolejka Lotto Ekstraklasy sezonu 2018/19. Jednym z jej antybohaterów był Sławomir Peszko, który kopnął Arvydasa Novikovasa i wyleciał z boiska. Co on sobie myślał? Nic dziwnego, że dla piłkarza Lechii Gdańsk musiało się znaleźć miejsce w Cieniasach.

Asy:

Petteri Forsell (Miedź Legnica)

Reklama

Sprawił, że Miedź w wymarzony sposób zakończyła debiutanckie spotkanie w Ekstraklasie. Wszedł na boisko z ławki i w doliczonym czasie gry zdobył cudowną bramkę na wagę trzech punktów.

Sebastian Walukiewicz (Pogoń Szczecin)

Pogoń przegrała, ale nie sposób nie docenić postawy 18-latka na środku obrony. Odzyskał aż 17 piłek (drugi w kolejności Augustyniak - 9), oddał też groźny strzał na bramkę Łukasza Sapeli.

Jarosław Kubicki (Lechia Gdańsk)

Cichy bohater Lechii. Rozegrał dobrą partię w środku pola, a pod wodzą Piotra Stokowca zaliczył już 20 kolejne spotkanie w pełnym wymiarze czasu. Obaj panowie współpracowali ze sobą także w Zagłębiu Lubin.

Mateusz Cholewiak (Śląsk Wrocław)

Bardzo aktywny na lewej stronie Śląska. Dawał drużynie sporo w ofensywie, nie zaniedbując obowiązków obrońcy.

Maciej Pałaszewski (Śląsk Wrocław)

20-latek pokazał się ze świetnej strony, dyrygując drugą linią Śląska. Mógł zaliczyć asystę po świetnym podaniu do Piecha, miał udział przy trzecim golu.

Pavels Szteinbors (Arka Gdynia)

Zaczął źle, bo po jego błędzie bramkę mógł zdobyć Imaz, ale zrehabilitował się w pełni broniąc uderzenie z rzutu karnego Rafała Boguskiego.

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin)

Popisał się doskonałym podaniem przy pierwszej bramce, natomiast drugą zdobył osobiście strzałem z rzutu karnego.

Patryk Tuszyński (Zagłębie Lubin)

Świetnie rozpoczął sezon, strzelając dwa gole. Grał tak, jak powinien grać środkowy napastnik, wykorzystał słabość defensywy Legii.

Pedro Tiba (Lech Poznań)

Z Ekstraklasą przywitał się fenomenalnym golem. W 88. minucie uderzył "nożycami", czym dał swojej drużynie wygraną z Wisłą Płock.

Tomasz Loska (Górnik Zabrze)

W końcówce meczu dobrymi interwencjami uchronił swój zespół od porażki. Znakomicie obronił zwłaszcza uderzenie głową Malarczyka.

Daniel Smuga (Górnik Zabrze)

Zaczął od wyłożenia piłki do Urynowicza, po którym powinien mieć na koncie asystę. Potem doprowadził do dobrej sytuacji Żurkowskiego, a na początku drugiej połowy zdobył debiutancką bramkę w Ekstraklasie.

Ivan Jukić (Korona Kielce)

Sporo wniósł do ofensywy kielczan. Był aktywny, to on mocnym strzałem zapewnił Koronie remis.

Tomasz Jodłowiec (Piast Gliwice)

Rozkręcał się z minuty na minutę. Jego piękna bramka dała zwycięstwo Piastowi.

Cieniasy:

Sebastian Kowalczyk (Pogoń Szczecin)

Zaufał mu Kosta Runjaić, ale nie była to dobra decyzja. Skrzydłowy był zupełnie niewidoczny w pierwszej części meczu i po przerwie nie wrócił na boisko.

Guilherme (Jagiellonia Białystok)

Już na początku meczu uprzedził go Mak i mógł zdobyć bramkę. W drugiej połowie zobaczył czerwoną kartkę za faul na wychodzącym na czystą pozycję Peszkę.

Ivan Runje (Jagiellonia Białystok)

Był jednym z obrońców, którzy "przysnęli" przy straconej bramce. W doliczonym czasie gry miał doskonałą okazję, by doprowadzić do remisu, ale strzelił za wysoko.

Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk)

Zaczął dobrze, bo po faulu na nim z boiska "wyleciał" Guilherme. Peszko w końcu meczu stracił jednak rozum i w bandycki sposób sfaulował Novikovasa, kopiąc go od tyłu na wysokości kolana. Reprezentant Polski na mistrzostwach świata w Rosji ujrzał bezpośrednią czerwoną kartkę i zapewne czeka go dyskwalifikacja.

William Remy (Legia Warszawa)

Przy pierwszej bramce wpadł na Malarza, przez co obaj piłkarze uniemożliwili sobie skuteczną interwencję. Dowodził dziurawą jak sito defensywą.

Kasper Hamalainen (Legia Warszawa)

Kilkukrotnie znalazł się w niezłej sytuacji, ale nie potrafił zdobyć bramki. Legia znów musi czekać na powrót do zdrowia Niezgody, żeby zacząć strzelać gole?

Igors Tarasovs (Śląsk Wrocław)

Śląsk się poprawił, ale on jest nadal w formie z zeszłego sezonu. Przy straconym golu zawiódł całkowicie - miał piłkę w posiadaniu i sporo czasu, a dał się wypchnąć Olivie, niczym trampkarz.

Sergei Zenjov (Cracovia)

Był niewidoczny przez 68 minut, bo wówczas zmienił go Filip Piszczek. Kolejny raz przeszedł obok gry i chyba niespecjalnie pasuje mu rola skrzydłowego w systemie Michała Probierza.

Jesus Imaz (Wisła Kraków)

W pierwszej połowie zmarnował dwie doskonałe sytuacje. Najpierw nie skorzystał z prezentu Steinborsa, a potem chybił po podaniu Małeckiego.

Rafał Boguski (Wisła Kraków)

"Biała Gwiazda" miała miażdżącą przewagę, ale nie wygrała, bo Boguski najpierw zmarnował karnego, a potem z pięciu metrów nie trafił do pustej bramki.

Goran Cvijanović (Arka Gdynia)

Cień zawodnika, jakim był w Koronie. Przez godzinę gry nie zanotował ani jednego zagrania godnego odnotowania.

Michał Janota (Arka Gdynia)

Arka nie przeprowadziła żadnej groźnej akcji w meczu z Wisłą. Była bezbronna, za co dużą winą obarczony jest ustawiony na "dziesiątce" Janota. Ofensywa wyglądała tak, jak gra jej kreatora.

Thomas Daehne (Wisła Płock)

Był niepewny w większości swoich interwencji - pod koniec pierwszej połowy sam prawie wbił sobie piłkę do bramki. Przy pierwszym golu wyszedł z bramki, a uprzedził go Trałka.

Jasmin Burić (Lech Poznań)

Obronił kilka groźnych strzałów, ale przy golu "zawalił" na całej linii. Źle wyliczył tor lotu piłki, przez co Merebaszwili miał przed sobą pustą bramkę.

Michael Gardawski (Korona Kielce)

Powinien zapisać bramkę na swoje konto, bowiem po świetnym podaniu Żubrowskiego znalazł się oko w oko z Loską. W wymarzonej sytuacji strzelił obok bramki.

Michal Papadopulos (Piast Gliwice)

W pierwszej połowie zmarnował dwie doskonałe sytuacje. Na domiar złego to on złamał linię spalonego, gdy Piast stracił bramkę.

Autor: Wojciech Górski