Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 1. kolejki Ekstraklasy

Marco Paixao strzelający pierwszą bramkę w nowym sezonie Ekstraklasy, Igor Angulo, zdobywca dwóch bramek przeciw Legii, a może Carlitos, który w debiucie został bohaterem "Białej Gwiazdy" - kto był największym Asem, a kto Cieniasem pierwszej serii spotkań nowego sezonu Ekstraklasy?

Ranking Ekstraklasy - kliknij!

Asy:

Reklama

Paweł Stolarski (Lechia Gdańsk)

Wykazywał wielką ochotę do gry i świetnie oskrzydlał ofensywne akcje swojego zespołu. To on doskonałym dośrodkowaniem obsłużył M. Paixao przy pierwszej bramce nowego sezonu.

Michał Nalepa I (Lechia Gdańsk)

Wrócił do Polski po przygodzie z węgierskim Ferencvarosem Budapeszt i dał solidne podstawy, by wierzyć, że trener Piotr Nowak będzie mógł oprzeć na nim defensywę Lechii. Nie dał pograć ani Mateuszowi Piątkowskiemu, ani Kamilowi Bilińskiemu.


Marco Paixao (Lechia Gdańsk)

15 lipca 2016 - Paixao strzela Kiełpniowi pierwszego gola w sezonie. 14 lipca 2017 - Paixao strzela Kiełpinowi pierwszego gola w sezonie. Takie otwarcie Ekstraklasy powoli robi się tradycją. Za rok powtórka?

Petar Brlek (Wisła Kraków)

Kibice Wisły sami nie wiedzą, czy cieszyć się z jego świetnej gry. Jeżeli utrzyma taki poziom, wkrótce zapewne zmieni klub na znacznie mocniejszy. Z nowym sezonem przywitał się bramką i naprawdę widowiskową grą.

Carlitos (Wisła Kraków)

Zaliczył wprost bajeczne wejście w polską Ekstraklasę. Wystarczyło mu zaledwie 20 minut, a już miał na koncie pięknego gola i asystę. Popisał się pięknym strzałem z rzutu wolnego.

Sasza Żivec (Piast Gliwice)

Zagrał bardzo dobre spotkanie, ale to nie wystarczyło, by zapewnić swojej drużynie komplet punktów. Zaimponował kilkoma widowiskowymi dryblingami.

Maciej Jankowski (Piast Gliwice)

Bardzo aktywny z przodu, narobił sporo problemów obrońcom Cracovii. To on asystował przy bramce Gerarda Badii i to po jego strzale sędzia podyktował rzut karny dla Piasta.

Dani Suarez (Górnik Zabrze)

Strzelił pierwszą bramkę dla Górnika po powrocie do Ekstraklasy. Pewnie dowodził defensywą zabrzan i walnie przyczynił się do odniesienia sensacyjnego zwycięstwa.

Łukasz Wolsztyński (Górnik Zabrze)

Zaliczył kapitalną asystę przy pierwszej bramce Angulo, kiedy piętą wyprowadził go na sytuację sam na sam. Rozegrał wyśmienity mecz.

Igor Angulo (Górnik Zabrze)

Ma za sobą wymarzony debiut w Ekstraklasie - strzelił dwa gole mistrzom Polski, a jego zespół odniósł sensacyjne zwycięstwo. Jeżeli utrzyma taką formę, szybko stanie się jedną z gwiazd Ekstraklasy.

Armando Sadiku (Legia Warszawa)


Nowy gracz Legii jako jedyny z drużyny zasłużył na słowa pochwały. Wszedł na boisku w przerwie meczu i zdążył zdobyć debiutancką bramkę. To było jednak zbyt mało, by słabo grająca Legia ugrała w Zabrzu choć punkt.

Fiodor Czernych (Jagiellonia Białystok)

Najaktywniejszy zawodnik w meczu Bruk-Betu z "Jagą". Wywalczył rzut karny, który zadecydował o losach spotkania.

Patryk Kun (Arka Gdynia)

Zaliczył fantastyczne wejście do Ekstraklasy, a przy okazji zawstydził rosłych obrońców Śląska, strzelając im bramkę głową. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Kun mierzy zaledwie 165 cm wzrostu.

Michał Nalepa II (Arka Gdynia)

Uznany najlepszym zawodnikiem I ligi sezonu 2015/16 w minionych rozgrywkach nie pokazywał pełni swojego potencjału. Odblokuje się w tym roku? Początek zaliczył świetny - to on po solowej akcji ustalił wynik meczu w Gdyni.

Robert Gumny (Lech Poznań)

19-letni obrońca "Kolejorza" bardzo solidnie pokazał się na prawej stronie boiska. Lechowi rośnie godny następca Tomasza Kędziory.

Radosław Majewski (Lech Poznań)

W pojedynkę ciągnął grę Lecha Poznań i kilkukrotnie był bliski strzelenia bramki. Na jego nieszczęście Michał Gliwa miał w niedzielę "dzień konia".

Michał Gliwa (Sandecja Nowy Sącz)

Sandecja ambitnie postawiła się "Kolejorzowi", ale gdyby nie fenomenalny Gliwa w bramce, to zapewne nie wywiozłaby z trudnego terenu nawet punktu. Golkiper popisał się kilkoma niesamowitymi interwencjami, po których ręce same składały się do oklasków.

Dawid Szufryn (Sandecja Nowy Sącz)

Kapitan beniaminka niezwykle cieszył się, że w końcu, w wieku 31 lat, dane mu było zagrać w Ekstraklasie. Jego ligowy debiut wypadł bardzo solidnie, dowodzona przez niego defensywa zachowała czyste konto.

Nabil Aankour (Korona Kielce)

Przez cały mecz tworzył swoim kolegom sytuacje bramkowe, ale ci nie potrafili ich wykorzystać. Marokańczyk był najlepszym piłkarzem w drużynie Gino Letteriego.

Martin Polaczek (Zagłębie Lubin)

To dzięki niemu Zagłębie nie straciło ani jednej bramki w meczu z Koroną. Rywale mieli kilka klarownych sytuacji, ale Słowak był nie do pokonania.

Bartłomiej Pawłowski (Zagłębie Lubin)

Rozegrał swój pierwszy mecz dla "Miedziowych" i od razu walnie przyczynił się do zwycięstwa. Jego "szybka noga" dała się we znaki rywalom. Podyktowany za faul na Pawłowskim rzut karny zdecydował o wyniku spotkania.

Cieniasy:


Seweryn Kiełpin (Wisła Płock)

Przy bramce Mateusza Matrasa nie popisała się cała defensywa "Nafciarzy", ale Kiełpin zasłużył na specjalne wyróżnienie. Bramkarz Wisły "przysnął" w bramce i tylko spoglądał jak nieatakowany przez nikogo przeciwnik strzela gola stojąc na linii bramkowej. Szkoda pokaźnej wtopy, bo przez resztę spotkania Kiełpin był chyba najpewniejszym punktem Wisły.

Dominik Furman (Wisła Płock)

To on stał na czele piłkarzy "zwalniających" trenera Kaczmarka, więc w meczu z Lechią był pod szczególną presją. Jak cały zespół zagrał słabo, a dodatkowo wyleciał z boiska z czerwoną kartką.


Sebastian Rudol (Pogoń Szczecin)

Nie nadążał za Patrykiem Małeckim, który "kręcił" obrońcą Pogoni jak chciał. To jego strata zapoczątkowała akcję, po której szczecinianie stracili drugą bramkę.

Deleu (Cracovia)

To co Małecki zrobił z Rudolem, Żivec zafundował Deleu. Brazylijczyk nie mógł sobie poradzić ze skrzydłowym Piasta, a na dodatek sprokurował rzut karny.

Milan Dimun (Cracovia)

Środek pola Cracovii długimi fragmentami po prostu nie istniał. Czovilo nie wrócił jeszcze do pełni formy, Zenjov nie dogadywał się z partnerami, ale najsłabszy z całej trójki był właśnie Dimun - chaotyczny, poza grą i spóźniony z interwencjami.

Konstantin Wasiljew (Piast Gliwice)


Na pewno liczył, że pokaże się z jak najlepszej strony w byłym klubie, gdzie wszyscy oczekują, iż będzie w niej pełnił rolę lidera. Miał ku temu bardzo dobrą okazję, ale zmarnował rzut karny i Piast tylko zremisował z "Pasami" 1-1.

Dariusz Wdowczyk (trener Piasta Gliwice)

Jego drużyna miała przewagę i powinna wygrać spotkanie z Cracovią. Z biegiem czasu jego zawodnicy wyraźnie opadli jednak z sił, lecz trener nie decydował się na żadne zmiany, poza wymuszonym zdjęciem Badii. Może gdyby Papadopulos pojawił się na boisku wcześniej, udałoby się sięgnąć po pełną pulę.

Łukasz Broź (Legia Warszawa)

Po kapitalnym spotkaniu z IFK Mannheim, zagrał katastrofalnie przeciwko Górnikowi. Był jednym z najsłabszych ogniw i tak słabiutkiej Legii i po godzinie gry został zdjęty z boiska.

Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa)

Momentami ciężko było uwierzyć, że "Jędza" jest zawodnikiem reprezentacji Polski. O tym, że potrafi grać nie musi nikogo przekonywać, ale mecz z Górnikiem wybitnie mu nie wyszedł. Podsumowaniem beznadziejnego występu była nieudana pogoń za Angulo, gdy ten strzelał gola na 2-0. Taka gra zawodnikowi szóstej reprezentacji świata zwyczajnie nie przystoi.

Michał Kopczyński (Legia Warszawa)

Został zmieniony już w przerwie i kolejny raz zasiał wątpliwość, czy aby na pewno jest to zawodnik formatu mistrza Polski. Kibice Legii z pewnością tęsknią za Tomaszem Jodłowcem w formie, który gwarantował nieporównywalnie wyższą jakość.

Kamil Słaby (Bruk-Bet Termalica)

Zaliczył debiut nie tylko w Bruk-Becie, ale i w Ekstraklasie, lecz nie będzie zbyt miło go wspominał. To on faulował bowiem Czernycha w polu karnym, a wykorzystana przez Sekulskiego "jedenastka" zadecydowała o wyniku spotkania.

Samuel Sztefanik (Bruk-Bet Termalica)

Już na początku spotkania miał okazję, by pokonać Kelemena, lecz jej nie wykorzystał. Gdyby padła bramka, mecz potoczyłby się zupełnie inaczej.

Igors Tarasovs (Śląsk Wrocław)

Jakim cudem przegrał pojedynek główkowy z Patrykiem Kunem, po którym padła bramka, wie tylko on sam. Zwłaszcza, że jest wyższy od swojego przeciwnika o niemal 30 cm!

Michał Mak (Śląsk Wrocław)

"Wieczny talent" od dłuższego czasu nie potrafi nawiązać do swojej świetnej dyspozycji z GKS-u Bełchatów. W protokole meczowym zapisał się jedynie żółtą kartką i zmianą już w 60. minucie.

Adrian Łyszczarz (Śląsk Wrocław)


Wszedł na boisko z ławki rezerwowych i pogrzebał Śląsk. Jego katastrofalna strata sprokurowała drugą bramkę i była gwoździem do trumny dla jego drużyny.

Emir Dilaver (Lech Poznań)

Środkowy obrońca Lecha był bliski strzelenia gola, ale... samobójczego. Przed kompromitacją uchronił go jedynie Jasmin Burić.

Nicki Bille Nielsen (Lech Poznań)

Ciężko uwierzyć, że tak słaby napastnik jest obecnie pierwszą "dziewiątką" w talii Nenada Bjelicy. Zwłaszcza, że jeszcze niedawno na tej pozycji w Lechu był kłopot bogactwa, gdy Marcin Robak i Dawid Kownacki rywalizowali o miejsce w "jedenastce". Kibicom "Kolejorza" pozostaje nadzieja, że lada dzień odpalą sprowadzeni latem Deniss Rakels oraz Christian Gytkjaer.

Ivan Jukić (Korona Kielce)

Nowy skrzydłowy "Złocisto-krwistych" przez długi czas był motorem napędowym swojego zespołu, ale ostatecznie został antybohaterem spotkania. Sfaulował Bartłomieja Pawłowskiego we własnym polu karnym i jego Korona przegrała mecz.


Autor: Wojciech Górski


Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy