Reklama

Reklama

Piechniczek: Jak w Konkursie Chopinowskim. To stawia trenerów pod pręgierzem

Trenerzy piłkarskiego narybku zgodnie twierdzą, że z procesu szkoleniowego wypadły podwórka, na których milusińscy doskonalili technikę codziennie. Jak zastąpić ten ważny element rozwoju piłkarza? Interia rozmawiała na ten temat z jednym z najlepszych polskich trenerów w historii, Antonim Piechniczkiem.

- Szukamy ciągle następców Pawła Dawidowicza, czy Przemka Frankowskiego, dziś jest jednak trudniej. Gdyby pan ich zapytał, gdzie nauczyli się techniki, odpowiedzieliby, że na podwórku. Te podwórka właściwie zniknęły i to jest problem - rozkłada ręce były trener młodzieży Lechii, dziś skaut Górnika Zabrze Roman Kaczorek, który wynalazł talent Dawidowicza w Sokole Ostróda.

Wiceprezydent UEFA Zbigniew Boniek zgodził się w rozmowie z Interią, że podwórka kształtowały nie tylko umiejętności, ale też charaktery piłkarzy.

Reklama

- Sam na nim spędzałem około 1100 godzin rocznie, każdego dnia po trzy-cztery godziny. Tej praktyki nie da się zastąpić na zorganizowanych treningach - uważa Zbigniew Boniek.

- Dzisiaj sytuacja jest odwrócona o 180 stopni. To rodzice biorą dziecko za rękę i w wieku sześciu-siedmiu lat prowadzą na piłkę. Na ogół do prywatnych akademii. Każdy chciałby wychować nowego Lewandowskiego, bo myśli, że bycie nim jest fajne i przyjemne, na dodatek można zarobić dobrą kasę i być bogatym. Taka jest idea rodziców. Problem w tym, że nikt się nie zapytał dzieciaków, czy one w ogóle mają chęć uprawiania piłki. Nikt nie sprawdził też, czy mają one predyspozycje do tego sportu - obawia się wiceprezydent UEFA.

P.o. dyrektora sportowego PZPN-u Marcin Dorna twierdzi, że piłkarskie podwórka funkcjonują jeszcze w Polsce, choć nie są tak powszechne, jak przed laty.

- Mam jednak wrażenie, że nawet pod tym względem jesteśmy coraz bardziej świadomi. Chcemy młodym zawodnikom dać bardziej wędkę niż rybę. Wyposażyć ich w narzędzia samodzielności, temu też służy praca w klubach - zapewnia Interię dyrektor Dorna.

Antoni Piechniczek: Tylko praca. Dziś dzieci mają lepiej

Selekcjoner Antoni Piechniczek, który na MŚ 1982 wywalczył z "Biało-Czerwonymi" srebrny medal, namawia trenerów do wytężonej pracy, bo tylko w ten sposób mogą nadrobić z młodzieżą braki w wyszkoleniu technicznym. Wyszkoleniu, które przed laty kilkuletni piłkarze samodzielnie zyskiwali na podwórkach.

- Trzeba pracować. Bez tego nic - podkreśla w rozmowie z Interią pan Antoni.

Wszystkie skróty Ligi Mistrzów online w Interia Sport - ZOBACZ!

Piechniczek uważa, że dzisiejsza młodzież ma nawet łatwiej niż wcześniejsze pokolenia.

- Dziś dzieci pod wieloma względami mają lepiej niż wcześniej. Akurat trwa Konkurs Chopinowski. Jeden pianista zaczyna w wieku sześciu lat, drugi - dziesięciu. Ten, który zaczyna później musi to wszystko nadrobić, jednak nie tylko liczbą godzin spędzoną przy fortepianie, ale przede wszystkim inteligencją, rozsądkiem i talentem - wylicza.

- Podobnie jest w futbolu. Mnie wydaje się, że w polskiej piłce nożnej dziś wcale nie pracuje się o wiele trudniej niż kiedyś. Można przecież dzieci szkolić na lepszej bazie, lepszych boiskach, z lepszymi piłkami. W dodatku jest większe niż kiedyś zainteresowanie rodziców. To stawia trenera pod określonym pręgierzem, ale powinno owocować tym, że będą się starać - dostrzega plusy przemian cywilizacyjnych Antoni Piechniczek.

Interia od początku roku podjęła akcję Akademia Młodego Piłkarza. Nam nie jest wszystko jedno, jak szkoli się piłkarską młodzież w Polsce.

Zapraszamy Was do dyskusji na temat znikających piłkarskich podwórek. Wpisujcie się w komentarzach pod tekstem, w jaki sposób byście je zastąpili?

CZYTAJ TEŻ:

Piechniczek dla Interii: Miałem szczęście do ludzi, których spotkałem 

Jerzy Dudek: Guti grał jak świr

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje