Reklama

Reklama

Akademia Młodego Piłkarza. Jak szkolić najmłodszych: Trening, selekcja, model gry i model zawodnika. Część 2

W drugiej części rozmowy o szkoleniu najmłodszych zawodników trenerzy dzieci i młodzieży Szymon Matyjasek oraz Mateusz Paturaj opowiadają jak Narodowy Model Gry wpływa na pracę trenerów. Tłumaczą też, dlaczego dotychczas premiowani byli zawodnicy szybciej dojrzewający fizycznie i jak wyrównać szansę dla talentów z drugiej połowy kalendarzowego roku.

Akademia Młodego Piłkarza to wspólny projekt Interii oraz Polsatu Sport, skierowany szczególnie dla młodych piłkarzy, ich rodziców oraz trenerów. Teksty z serii Akademia Młodego Piłkarza będzie można czytać w Interii, a nagrania cyklicznie oglądać w programie Cafe Futbol. Premiera już w niedzielę 28 lutego o godzinie 11.

Reklama

Pierwszą część rozmowy na temat szkolenia najmłodszych znajdziesz w tym miejscu.

Wojciech Górski, Interia: Na końcu pierwszej części naszej rozmowy Szymon powiedział bardzo ciekawą rzecz: że każdy klub powinien stworzyć model gry i określić, jakich zawodników chciałby kształtować. Jaką rolę odgrywa w tym Narodowy Model Gry PZPN? Czy ma on realny wpływ na to, jak kształci się w poszczególnych polskich akademiach i klubach?

Mateusz Paturaj, trener Escoli Varsovia: - Tak, jak najbardziej. W Narodowym Modelu Gry jest np. zawarte, że trener powinien kierować się wyznaczonym przez siebie modelem gry i jego każdy zawodnik powinien znać zasady, obowiązujące zarówno w ofensywie, jak i defensywie. NMG bardzo dobrze wpływa też na całość funkcjonowania procesu szkolenia, ponieważ staje się on usystematyzowany. Pozwala to na uniknięcie takich błędów selekcyjnych.

Szymon Matyjasek, trener Escoli Varsovia: - Mogę tylko potwierdzić, że Narodowy Model Gry usystematyzował ogólne zasady. Rozmawiamy o akademiach, ale mniejsze kluby, czy trenerzy, którzy nie mają dostępu do kursów, mają wgląd do NMG. Mogą też czerpać wiedzę z takich książek. Myślę, że brakowało podobnej inicjatywy. W poprzednich latach każdy zespół pracował według własnych zasad, a myślę, że dobrze stworzyć zestaw sugestii przedstawiających w jaki sposób pracować.

MP: - Narodowy Model Gry powinien być traktowany jako vadamecum każdego trenera.

Wróćmy jeszcze do tematu, o którym rozmawialiśmy wcześniej. Mówiliśmy, że w piłce często promuje się zawodników szybciej dojrzewających. Według ostatnich badań w 25 ligach europejskich jest dwa razy więcej piłkarzy urodzonych w styczniu, niż w grudniu. Czy trenerzy powinni czasem spojrzeć w kalendarz i powiedzieć sobie: okej, ten zawodnik ma jeszcze pół roku, by wskoczyć na określony poziom?

SM: - Na każdego zawodnika musimy mieć indywidualny plan. To dobrze, jeśli zwracamy uwagę na szybko dojrzewającego piłkarza, ale nie możemy też odrzucić wolniej rozwijającego się. Spójrzmy na to tak: zawodnik ze stycznia jest wyższy, silniejszy od zawodnika z grudnia. Ale obydwóch musimy mieć na uwadze. Możemy dzielić drużynę na grupy - jedna, która wygląda w tej chwili najlepiej i druga, którą też ogrywamy, która ma mecz, treningi i też zapewnione granie. Trener powinien mieć plan i wiedzę na temat każdego zawodnika - czy jest wcześnie czy późno dojrzewający.

PM: - Dlatego moim zdaniem ciekawą koncepcją może być system, gdzie zawodnik urodzony w czwartym kwartale mógł występować także w meczach z zawodnikami z kolejnego rocznika. Nie dość, że może stworzyć sobie nowe warunki i rywalizować z innymi jak równy z równym, to łapie też niezbędną pewność siebie. Zauważalny jest trend, że trenerzy organizują kilka meczów kontrolnych w trakcie tygodnia. Szczególnie teraz, w przerwie między rozgrywkami. Tego typu gry, w których wynik jest sprawą o mniejszej wadze niż mecze mistrzowskie zapewnia szansę gry każdemu z graczy.  Zwraca się uwagę na inne aspekty jak: zaangażowanie, sposób postrzegania gry przez zawodnika, a nie zdobywanie punktów. Sam niestety niejednokrotnie łapałem się na tym, że wynik spotkań - nawet kontrolnych - był najważniejszy.  Wydaje mi się, że każdy trener może mieć z tym problem - czasem ambicja ukierunkowana jest nie na rozwój zawodnika, ale na przedstawienie siebie jako skutecznego - pod względem wygrywania meczów -  trenera.

Jednak nie każdy klub w Polsce może pozwolić sobie na dzielenie zespołów młodzieżowych na kilka grup i pracę nad ich potrzebami. Znam przypadki klubów, w których jeden trener zajmuje się kilkoma grupami młodzieży, łącząc to z pracą na pełen etat. Mówi się, że wielu trenerzy młodzieży traktuje tę pracę jako coś dodatkowego. Czy jest to w Polsce problem na bardzo dużą skalę?

MP: - Gdy byliśmy w Hiszpanii, rozmawialiśmy z tamtejszymi trenerami. Okazało się, że trenerzy w małych hiszpańskich klubach zarabiają dużo gorzej niż w Polsce. To troszkę szukanie dziury w całym. Także system certyfikacji PZPN zapewnia wiele szans. Myślę, że praca z dziećmi i młodzieżą zapewnia wiele satysfakcji i daje możliwości do rozwoju jako trener i osoba.

SM: - Zawód trenera jest bardzo popularny, zwłaszcza zawód trenera dzieci. Jest coraz większa konkurencja. Gdyby nie było to odpowiednio płatne, tak wielu trenerów nie robiłoby obecnie licencji. Mamy wielu trenerów z licencją UEFA C, której kurs kosztuje około 1500 zł. Myślę, że w Hiszpanii trenerzy niejednokrotnie są większymi pasjonatami, to osoby, dla których piłka od zawsze była całym życiem. Robią to z pasji, a wynagrodzenie jest rzeczą drugorzędną. Myślę, że nie stoi na pierwszym miejscu. Czy w Polsce jest to problemem? Pewnie mogłoby być lepiej, ale nie jest to duży problem.

Przeczytaj pierwszą część rozmowy

A czy z punktu widzenia rozwoju zawodnika korzystna jest sytuacja, w której jeden trener prowadzi grupę przez cały jej cykl rozwoju, czy na każdym kolejnym etapie - U9, U11, U13 itd. - zawodnicy powinni trafiać pod skrzydła innego specjalisty?

MP: - Na każdym etapie potrzebne jest świeże spojrzenie. W niektórych dużych klubach okres prowadzenia drużyny wynosi około dwóch lat. Pozwala to uniknąć przyzwyczajeń do pewnych zawodników, a zawodników do trenera. Przygotowuje się ich do piłki na poziomie seniorskim, gdzie częściej może dochodzić do zmian personalnych. Tak naprawdę nigdy nie wiemy, kiedy dany zawodnik "wystrzeli"  i czego w danej chwili mu potrzeba. Dlatego zmiany trenerów co jakiś czas są szansą dla zawodników.

SM: - Każdy trener może przekazać zawodnikom coś innego. Każdy podchodzi w inny sposób nawet do tak - wydawałoby się - trywialnych rzeczy, jak choćby nauka techniki podania. Każdy przekaże inne wskazówki. Zawodnik może nauczyć się zawsze czegoś nowego. Trzeba tylko pamiętać, by trenerzy nie zmieniali się zbyt często. Żeby nie działo się to co miesiąc-dwa. Zawodnikowi potrzebna jest też stabilizacja. Do zmiany może dojść dopiero po okresie, w którym można przekazać pewną wiedzę - po około roku.

MP: - Prowadzenie grupy przez dłuższy czas niesie za sobą zarówno korzyści, jak i zagrożenia. Mam wielu kolegów-trenerów, którzy prowadzą swoje grupy od samego początku przez wiele lat. To pozwala nawiązać pewnego rodzaju więź z zawodnikami - piłkarze są bardzo otwarci wobec trenera, są w stanie zaufać mu w 100%. Może dochodzić jednak do sytuacji, że po piłkarza zgłasza się dużo lepszy klub, który otwiera mu drzwi do dalszego rozwoju, a on czuje się na tyle przywiązany do miejsca i trenera, że rezygnuje z dalszego kroku ku potencjalnej karierze.

Przeczytaj pierwszą część rozmowy

Rozmawiał: Wojciech Górski