Reklama

Reklama

Trener PGE GKS nie boi się konfrontacji z Górnikiem

Piłkarze pierwszoligowego PGE GKS Bełchatów w Pucharze Polski w sobotę na własnym stadionie zagrają z liderem Ekstraklasy Górnikiem Zabrze. Gospodarze mają problemy kadrowe, jednak chcą sprawić niespodziankę i wygrać z wyżej notowanym rywalem.

"Do meczu podejdziemy mocno zmotywowani i z myślą o tym, żeby awansować do kolejnej rundy Pucharu Polski. W tych rozgrywkach chcemy zajść jak najdalej. Dodatkowo chcemy też udowodnić, że nadal powinniśmy grać w ekstraklasie, a nie na jej zapleczu" - powiedział przed meczem kapitan PGE GKS Maciej Wilusz.

Na własnym stadionie po raz ostatni bełchatowianie grali z Górnikiem 4 maja, jeszcze w Ekstraklasie. Po bramkach Bartłomieja Bartosiaka i Kamila Poźniaka gospodarze wygrali wówczas 2-0. W ekipie prowadzonej przez Kamila Kieresia grali też wówczas m.in. Rafał Kosznik i Łukasz Madej, którzy latem przenieśli się do Zabrza.

Reklama

"Na pewno nie jesteśmy już takim samym zespołem jak w rundzie wiosennej poprzednich rozgrywek. Po spadku odeszło kilku podstawowych zawodników. Dodatkowo mamy teraz duże problemy z kontuzjami. Są to głównie urazy związane z kontaktem z przeciwnikiem. Przez te wszystkie roszady personalne w każdym meczu jesteśmy w innym zestawieniu. To jeden z powodów tego, że ostatnio gra nam się nie układa" - wyjaśnił szkoleniowiec PGE GKS.

W mijającym tygodniu z powodu niewyleczonych jeszcze kontuzji z zespołem nie trenowali: Patryk Rachwał, Kamil Wacławczyk, Mateusz Szymorek i Krzysztof Michalak. Zajęcia musiał również opuścić Mateusz Mak, który był chory i brał antybiotyki.

"Problemów mamy sporo, ale nie zamierzamy narzekać, tylko pracować. W meczu z Górnikiem wystąpimy w najsilniejszym na obecną chwilę składzie i będziemy chcieli wygrać" - powiedział Kiereś.

Mecz PGE GKS z Górnikiem rozpocznie się w sobotę o 14.30.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje