Reklama

Reklama

Tadeusz Pawłowski przed meczem z Legią

Trener Śląska Wrocław Tadeusz Pawłowski przyznał, że ma dwa znaki zapytania odnośnie składu, jaki wystawi na pierwsze spotkanie w ćwierćfinale piłkarskiego Pucharu Polski z Legią Warszawa. Mecz zostanie rozegrany na Stadionie Wrocław w czwartek (godz. 20).

Szkoleniowiec dodał, że to dla niego świetna wiadomość, że ma wątpliwości na kogo postawić w czwartek, bo to oznacza, iż ma w kim wybierać. 

- Mamy urodzaj i w pomocy, i na środku obrony. A te dwa pytania dotyczą właśnie środka defensywy i środkowej linii. Reszta jest już jasna. Myślę, że to, za co zbieraliśmy do tej pory poklask, to nasza taktyka. Nie mamy więc powodów, aby coś zmieniać - dodał.

Pawłowski nie chciał podać konkretnych nazwisk zawodników z pierwszej jedenastki, ale jest niemal pewne, że znajdzie się w niej pozyskany zimą Peter Grajciar. Słowak ma zastąpić sprzedanego do Lechii Gdańsk Sebastiana Milę.

Reklama

- To gracz, który może nam tylko pomóc. Wygląda coraz lepiej fizycznie i coraz pewniej się czuje. Dla każdego zmiana klubu jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Znam go i mogę powiedzieć, że to charakterny człowiek, świetny kompan, który pomoże nam na boisku i w szatni - charakteryzował Grajciara bramkarz Śląska Mariusz Pawełek, który ze Słowakiem występował w tureckim Konyasporze.

Trener Śląska powiedział, że w okresie przygotowawczym zespół wykonał zakładany plan i jest gotowy na starcie z Legią. 

- Jestem zadowolony z tego, że od razu mamy takiego przeciwnika, lidera tabeli, zespół któremu kibicuję w Lidze Europy. Myślę, że w tych trzech konfrontacjach z Legią, które nas czekają, będziemy mogli wyznaczyć sobie płaszczyzny, w których jest dobrze, a w których może być lepiej - dodał.

Pawłowski mówił o trzech meczach, bo tak się ułożył wiosenny kalendarz spotkań, że w ciągu zaledwie miesiąca Śląsk zmierzy się z Legią trzykrotnie - dwa razy w Pucharze Polski (12 lutego i 5 marca) oraz raz w lidze (8 marca).

Na koniec trener powiedział, że doskonale zdaje sobie sprawę, iż Puchar Polski to najkrótsza droga do europejskich rozgrywek, ale nie można zapomnieć o walce w Ekstraklasie. 

- Ze swojej strony będziemy starali się zagrać w czwartek jak najlepszą piłkę, która może dać nam awans do kolejnej rundy. Nie zapominamy jednak o lidze, bo od razu po dwóch dniach gramy wyjazdowy pojedynek z Cracovią. Musimy teraz to umiejętnie poskładać, rotować składem, żeby to miało ręce i nogi - zakończył szkoleniowiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje